Spytko po łacinie:
Poderwał się na równe nogi i chwycił Ukochaną w objęcia. Ojcze, podwójny ślub dziś będziesz udzielał, tylko trzeba by drugiej pary obrączek.
Wersja do druku
Spytko po łacinie:
Poderwał się na równe nogi i chwycił Ukochaną w objęcia. Ojcze, podwójny ślub dziś będziesz udzielał, tylko trzeba by drugiej pary obrączek.
Charles de Tournemire
Uśmiechnął się lekko widząc oświadczyny Spytka i Katariny, wszak to piękny widok widzieć dwie kochające się osoby w takim momencie. Po chwili przyglądania się im odparł mu - Damy radę i bez obrączek, chyba, iż wolicie je mieć. Czy chcecie, bym wam wszystkim obojga za jednym zamachem udzielił ślubu, tu już musicie dogadać się miedzy sobą. Przygotujcie się do spowiedzi, wszak z czystym sercem wypadałoby przyjąć błogosławieństwo, a ja pójdę się przygotować w tym czasie do udzielenia wam sakramentu.
Techniczny
Zakładam, że tu wszystko jest na miejscu jak stuły itd. w zachrystii. Jak tak to przygotowuje sobie złoty ornat i stułę na ślub, na spowiedź zaś bierze fioletową.
Spytko po łacinie:
Jeśli pan Boemund i pani Agnes nic przeciw temu nie mają, to tak byśmy chcieli uczynić. Może być bez obrączek, by zbytnio nie opóźniać ceremonii ich szukaniem. Woleli byśmy je mieć, aleć choć piękny, toć to tylko symbol. Jednako z pismem akt ślubu zawierającym. Do spowiedzi zaś gotowym przystąpić choćby i zaraz odparł nie wypuszczając Katariny ze swych objęć.
Charles de Tournemire
W takim razie znajdę tylko odpowiednią stułę i przygotuję rzeczy do ceremonii i możemy rozpocząć. Akt wypisze już po wszystkim, coby zamieszania teraz nie robić.
Boemund podszedł do Katariny oraz Spytka i położył swe dłonie na ich ramionach z delikatnym, szczerym oraz życzliwym uśmiechem, jaki rzadko na jego twarzy gościł. Wyspowiadaj najpierw zakochanych z północy klecho, ja na Agnes zaczekam - rzekł przy tym. Zaraz też zwrócił się do Roberta pytając łagodnym głosem - możesz mi panie dać mą siostrę na chwilę? Wiele chwil razem nam nie zostało, chcę ją potrzymać przez... Choć moment.
Robert
Tak,proszę....., ja tymczasem zaczekam na zewnątrz - powiedział cicho słabo się uśmiechając,bardzo delikatnie przekazał ukochaną w jego ręce po czym wyszedł z kaplicy i usiadł na schodach do niej prowadzących ukrywając twarz w ramionach i rozmyślając - A co jeśli nigdy nie będzie nam dane ślubu wziąć? Co jeśli wrócę i...... - nie dokończył zdania w swej głowie a łzy pociekły mu po twarzy
Adriano
Podchodzi pod kaplice i czeka na grupę.
Charles de Tournemire
Kapłan poszedł do zachrystii i przygotował sobie potrzebne mu rzeczy na ślub takie jak ornat, stuła itp. Gdy już wszystko przygotował założył fioletową stułę na szyję, po czym wyszedł i zasiadł w konfesjonale oczekując na Spytka bądź Katrinę.
Adriano, Robert:
Dostrzegliście wychodzących z wnętrza cytadeli Agnes oraz Hugona. Rycerz trzyma siostrę za rękę. Po chwili dotarli już do was, a kobieta przykucnęła przy siedzącym Normanie spoglądając w jego oczy uprzednio odsuwając mu dłońmi ramiona, ale nic nie mówiąc.
Reszta:
Rumak Boemunda podszedł spokojnie do konfesjonału i wsadził łeb, z zaciekawieniem patrząc na Charlesa.
Charles de Tournemire
Jak nie konstabl to koń mi nie da spokoju, co? - Pogłaskałbym Cię, ale wiem, że mnie ugryziesz. Ty też chcesz się wyspowiadać? - powiedział spokojnie do konia, oczywiście tak naprawdę ironizując.