Wysmarował bym miodem lub żywicą i wsadził do mrowiska jednego. Ale miodu nie mam, a gdybym zranił drzewo, to pewno byś się wściekła odparł w elfim Karhir zanim Arathena zdążła się oddalić z Anną.
Wersja do druku
Wysmarował bym miodem lub żywicą i wsadził do mrowiska jednego. Ale miodu nie mam, a gdybym zranił drzewo, to pewno byś się wściekła odparł w elfim Karhir zanim Arathena zdążła się oddalić z Anną.
Arathena
Do Elfa zanim się oddalili z Anną... Nawet o tym nie myśl.... jako korsarz, powinieneś znać sztuczkę z dobrym elfem i złym? powiedz im że te kciuki im ja związałam i poszłam teraz po coś specjalnego.....Lepiej byś wiedział wszystko co chcesz zanim wrócę.....
Och Aniu..... Nie zawstydzaj mnie.... odwzajemniła jej pocałunek.... Naprawdę, od pierwszej chwili gdy Cie ujrzałam wiedziałam że jesteś wyjątkowa.... Zawsze już będę przy Tobie... Jesteś jak Siostra, której nigdy nie miałam a zawsze chciałam mieć....
Z lasu po pocałunku Aratheny rozległo się ciche parsknięcie. Tylko dzięki czulszemu od ludzi słuchowi Arathena je usłyszała. Zobaczyła przyglądającego się Jej między drzewami albinosa.
Anna de Loiret
Naprawdę? Znów będzie mnie ktoś nazywał siostrzyczką... I ja przy tobie zawsze będę, obiecuję ci to, będę dla ciebie najlepszą siostrą, jaką tylko potrafię - odparła i się uśmiechnęła, chwytając dłoń Aratheny oraz kładąc ją na swojej piersi. Od teraz, me serce bije też dla ciebie.
Arathena
Wzięła również dłoń Anny i przyłożyła ją do swego serca.....I moje będzie bić dla Ciebie,,,, Siostro.... Zawsze.....
Odwróciła się w stronę Albinosa po dłuższej chwili.... Spójrz Anno To Biały Jeleń.... Bóg mojej Bogini.... Skłoń mu się i podziękujmy, że życie nasze i towarzyszy naszych uratował.... Arathena uklęknęła na oba kolana i spuściła wzrok.... Nie wiem czym zasłużyłam Byś Osobiście Mnie Panie Nachodził.... To ogromne wyróżnienie.... Jej głos był pełen szacunku i wdzięczności
Anna nie widzi białego jelenia, jest za daleko w lesie. Ten pokręcił swym łbem po Jej słowach, obrócił się i zniknął w głębi lasu.
Anna de Loiret
Nie widzę... Odpocznij siostrzyczko, zmęczona jesteś - powiedziała delikatnym głosem stając przed klęczącą Aratheną i znów tuląc ją do siebie, obydwie dłonie kładąc na jej głowie.
Arathena
Naprawdę wzruszona tym co ją spotkało i pozycja w jakiej się znalazła sprawiły że łzy napłynęły jej do oczu.... Och Siostrzyczko... Jak ja Cie kocham... Objęła ją w pasie i przyłożyła swą głowę do jej brzucha.... ( no może tak ciut poniżej :P) po chwili jednak wstała..... Powinnyśmy chyba wracać zanim Banita obedrze zwierzoludzi ze skóry żywcem....
Anna de Loiret
Tak jak Arathena, szlachcianka uroniła kilka łez ze wzruszenia. Nie mogła uwierzyć w swe szczęście, po tym jak straciła brata znów ma kogoś, kto będzie zawsze przy niej, będzie ją wspierał i kochał. Nie odpowiedziała nic swej nowej siostrzyczce, objęła ją tylko w pasie i zaczęła prowadzić z powrotem do reszty...
Arathena
Gdy przyszły na polanę poprosiła Annę by poszła do Alessia, sama zaś postanowiła wsiąść na konia i pojechać w miejsce gdzie ostatni raz widziała Albinosa.... Nie miała zamiaru daleko oddalać się od obozowiska i go ścigać... miała nadzieję, że Jeleń może tam czeka, zrozumiała bowiem, że popełniła błąd mówiąc Annie, że Albinos je obserwuje. Jeleń najwyraźniej Nie chciał pokazywać się wszystkim... A skoro może być mężem Jej Bogini to być może Ta chce coś ważnego jej przekazać... Tak czy inaczej Arathena musiała to sprawdzić... Jeśli się myliła to nic się nie stanie, zwyczajnie wróci do obozu... Powiedziała jeszcze tylko Liothannei gdzie się udaje gdyby Banici nagle ruszyli do obozu.... Poprosiła Liothanneę by ta zostawiła dla niej trop i ostrzegła banitów, że nim podążać będzie... Ale to na wypadek gdyby jednak nie mogła szybko wrócić z powrotem