Catherine:
Mogłabym zostawić swą siostrę? Spytała Betty odwzajemniając mocny uścisk. To tylko zły sen córeczko... Szepnęła Lothiriel przytulając was obie... Poczułaś też, jak Margaret całuje Cię w głowę i dostrzegłaś jak wstaje, idąc ku ognisku.
Wersja do druku
Catherine:
Mogłabym zostawić swą siostrę? Spytała Betty odwzajemniając mocny uścisk. To tylko zły sen córeczko... Szepnęła Lothiriel przytulając was obie... Poczułaś też, jak Margaret całuje Cię w głowę i dostrzegłaś jak wstaje, idąc ku ognisku.
Catherine
Tak,zły sen.... - powtórzyła odprowadzając wzrokiem Margaret,zaraz też opadła na posłanie i lekko drżącą ręką otarła swoje czoło
Catherine:
Lothiriel, Beatrice i Adela po prostu już nic nie mówiąc mocno Cię tuliły... Po chwili przykucnęła przy was Margaret z bukłakiem z wodą. Jeszcze trochę mi zostało, proszę Cathy.
Catherine
Nie chcę wody.... - odszepnęła i mocno ją przytuliła a kilka łez spłynęło jej po policzku....
Catherine:
Już dobrze, już dobrze... Szepnęła Margaret siadając Ci na kolanach i również obejmując. Auć! Gdzie mnie butami! Krzyknęła do niej Betty na co Veccavianka zachichotała.
Kersijana
Poczuła jak lepka ciecz wypełnia ja od środka. Mimo iż napięła mięśnie czuła jak wypływa jej odrobina delikatnie spływając jej po udach. bardzo powoli wysunęła się uwalniając męskość elfa która robiła się coraz bardziej miękka i mała. Schyliła tak ciało by owa męskość znalazła się między jej piersiami. Obiema rękoma ściskała je by co jakiś czas masując nimi dotknąć ustami mokry czubek. Nie przerywała tych pieszczot a wręcz przeciwnie. Pieściła coraz mocniej i szybciej. Jej intymność nadal miała mało. Kersi czuła jak bardzo chce się kochać. Pragnęła by elf również i ją doprowadził do granic szaleństwa swoim językiem i ustami. Odwróciła swe ciało w ten sposób by jej intymność znalazła się nad jego twarzą. Nie czekała aż sam zacznie ją całować. Była zbyt podniecona. Przyklękła nad nim i palcami dłoni rozszerzyła płatki swej kobiecości dotykając nimi ust Elfa. Drugą dłonią chwyciła znowu jego męskość i wzięła ją do buzi. Tym razem nie była już tak delikatna a bardziej dzika i szalona. Ssała go i lizała. przygryzała jego czubek delikatnie by po chwili znów lizać i całować. Jej biodra coraz mocniej napierały na twarz elfa... Kersi się zapomniała nawet że mogą byc podglądami. Nawet ten fakt dodawał jej dodatkowego podniecenia. Czuła jak robi jej sie gorąco az pot zaczął spływać po jej plecach i piersiach. Sutki jej piersi dotykały torsu elfa. czuła na nich przyjemne ciarki i dreszcz. zresztą przechodziły one na całe ciało.
Catherine
Schowała głowę w jej włosach i kilka razy chlipnęła cicho nie zwracając uwagi na nic dookoła,siedziała tak bez słowa i ruchu jeszcze dłuższą chwilę i dopiero jak już się uspokoiła wyszeptała - Kocham Was....,ale musimy iść spać....,zwłaszcza Lothiriel....
Catherine:
My ciebie też - odszepnęła Margaret i musnęła Twoje usta swoimi... Ułożyła się potem za Tobą, obejmując ręką za szyję i podkładając Tobie oraz Lothiriel nogę pod głowy, byście mogły się wygodnie na niej położyć, uprzednio podwijając i opuszczając cholewę buta.
Kersijana:
Noldor zaczął zmysłowo i zwinnie, najpierw samym językiem pieścić Twą kobiecość. Rękami dalej masował Twoje pośladki pożądliwie, ale jego męskość dalej jest oklapła...
Kersijana
Starała się by jego męskość znowu się podniosła ale widocznie przesadziła z pieszczotami wcześniej i potrzebował on więcej czasu. Przestała się w końcu nią zajmować tym bardziej że jej kobiecości już niewiele było potrzeba by dojść do granic rozkoszy. Jego ręce lubieżnie i silnie ściskające jej pośladki oraz język i usta penetrujące jej kobiecość w końcu doprowadziły ją do szczytowania. Wydała z siebie głośne westchnienie by opaść na jego ciało. Nie była w stanie się ruszyć. Szybki oddech wydobywał się z jej płuc. Po długiej chwili Kersi w końcu zsunęła się leniwie z jego ciała. Pójdziemy się umyć? Kersi głaskała swoje mokre ciało... było lepkie i śliskie. Tak samo jak i Elfa. Czuła że z tym mężczyzną chce spędzić resztę swych dni kochając się z nim codziennie i zawsze. Chciał mu dać tyle rozkoszy ile była w stanie i tyle samo też i od niego oczekiwała. Wiedziała, że może na nim zawsze polegać i znała sposoby by go podniecić. Nie chciała tego wykorzystywać z premedytacją i zresztą nie musiała. Zdawałą sobie sprawę jak na niego działa i jak na nią patrzy. Czuła jego wzrok na swoim ciele i to ją tak strasznie podniecało.
Kersijana:
Noldor również opadł bezwładnie na ziemię, dysząc z podniety... Po pewnej chwili wziął Cię na ręce i wniósl do wody, zaczynając obmywać starannie... Nie robił już jednak tego tak, by dać Ci rozkosz tylko po prostu by obmyć ciało.