Bertrand
Oho, i kto jeszcze ma się zamiar teraz ożenić? Może Robert i Charlotte? Ee tam, przynajmniej wypiję za zdrowie wszystkich par, hehehe
Wersja do druku
Bertrand
Oho, i kto jeszcze ma się zamiar teraz ożenić? Może Robert i Charlotte? Ee tam, przynajmniej wypiję za zdrowie wszystkich par, hehehe
Robert
Nic nie rzekł na jej widok tylko spojrzał na nią swym załzawionym obliczem,widział w jej oczach zrozumienie i współczucie,uśmiechnął się słabo,pogłaskał ją czule po ramieniu po czym powiedział zachrypniętym głosem - Nie czekaj na mnie,zaraz się pozbieram,Twój mąż czeka w środku...
Adriano, Robert:
Zamknij się - wyszeptała do Normana ale tonem wcale nie przejawiającym złości i uklękła nie bacząc na swą suknię, co biorąc pod uwagę jej podejście do tego jest nadzwyczajne... Przytuliła go mocno szepcąc znów - chcę byś był przy tym.
Robert
Także mocno ją przytulił,kolejna łza pociekła mu po twarzy tym razem ze wzruszenia....,wiedział że i ona kocha go jak brata,wiedział że może bezwzględnie na nią liczyć.....,pocałował ją w policzek i powiedział jedynie - Będę
Katarina
Cały czas miała problem by cokolwiek powiedzieć. Nie spodziewała się, że ukochany tak szybko się jej oświadczy.... Gdy Pan Boemund podszedł do nich...
Spuściła głowę w pokłonie.... Dziękuję... Dziękujemy Ci Panie za dobroć jaką nam okazujesz i za zaufanie, którym nas obdarowałeś.
Spytko po łacinie:
Podszedł do konfesjonału się wyspowiadać. Uklęknął i rzekł Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus po czym się przeżegnał W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Charles de Tournemire
Na wieki wieków - odparł mu, po czym spojrzał na konstabla wzrokiem sugerującym, aby zabrał swojego wierzchowca. Następnie pochylił głowę w kierunku Spytka i kontynuował: uczynił znak krzyża i wypowiedział po cichu do niego formułkę - Bóg niech będzie w Twym sercu, abyś skruszony w duchu wyznał swe grzechy.
Spytko po łacinie:
Amen. Jam Spycimir z Mstyczkowa herbu Lis. Jestem kawalerem, który ostatnio u spowiedzi był trzy niedziele temu. Rozgrzeszenie otrzymałem, a i pokutę odprawiłem. Od ostatniej spowiedzi obraziłem Pana następującymi grzechami: Nie podniosłem oręża przeciw Kasimowi ani tej saraceńskiej żmii Suriji, mimo że reguła zakonu w którym służyłem nakazuje zbrojną walkę z niewiernymi. Nakłaniałem Wielkiego Mistrza Bożogrobców, gdy opuszczałem ich szeregi, by fałszywe świadectwo dawał przeciw mnie przez głoszenie iże mnie z niego wyrzucił w niesławie. Ale dla dobra zakonu tom uczynił. Łacno w gniew wpadam i uderzył żem pięścią obleczoną kolczą rękawicą w głowę rycerza Adriano, nie dając się mu wpierw wytłumaczyć z nagannego zachowania wobec damy mego serca. Więcej grzechów nie pamiętam, za które szczerze z miłości do Boga bym żałował. Za te com wymienił żałuję i postanawiam się z nich poprawić. Proszę Boga o przebaczenie, a Ciebie, ojcze, o naukę i zbawienną pokutę.
Charles de Tournemire
Kapłan po chwili ciszy odparł mu - Czy za, wszystkie, swoje grzechy żałujesz?
Spytko po łacinie:
Za wszystkie które żem wymienił. Gdybym innych nie popełnił, nie mógł bym teraz brać ślubu. Temu też pozostałych nie wymieniłem, gdyż za to co przyniosły żałować nie potrafię.