Catherine
Jęknęła cicho - Nawet Ty?
Wersja do druku
Catherine
Jęknęła cicho - Nawet Ty?
Catherine:
Nawet ja skarbie... Odparła pytając po chwili - ciepło ci?
Catherine
Zasmuciło ją to nieco ale odparła - Tak,i bardzo miło,a Tobie? - po chwili zaś spojrzała jej prosto w oczy,tym razem w jej własnych Lothiriel mogła dostrzec nie tylko radość czy szczęście ale i smutek połączony z dużymi wątpliwościami - Obym nigdy nie musiała wybierać,bo znając siebie nie umiała bym dokonać wyboru....,bo skoro miała bym wątpliwości oboje bym kochała tak samo,i jak tu wtedy się zdecydować? To przecież niemożliwe....
Catherine:
Mi też... Masz rację, nie umiałabyś dokonać wyboru, mieć dobre serce to szczęście ale i przekleństwo. I nie, nie użyłam swej magii teraz córeczko, po prostu cię znam i widzę twe oczy, to mi wystarczy...
Catherine
Myślę że żadna z nas by nie umiała,albo by była nieszczęśliwa po jego dokonaniu bo czuła by że zraniła tą drugą ukochaną osobę odrzucając ją i wybierając kogoś innego.... - odparła z ciężkim westchnięciem,jednak uśmiechnęła się delikatnie pod nosem
Catherine:
A więc teraz rozumiesz, jak ciężko było mi opuścić męża, by wychować Archibalda i być przy was...
Catherine
Pocałowała ją kilka razy w twarz i jeszcze mocniej do siebie przytuliła i wyjąkała ze smutkiem - Przepraszam,nie powinnam z Tobą o tym rozmawiać,nie wiedziałam.... - miała duże wyrzuty sumienia że ożywiła to wspomnienie w swej ukochanej opiekunce - Ale skąd ja mogłam wiedzieć że aż tak ją los doświadczył? Myślałam że jej mąż nie żyje....,albo że go nigdy nie miała? Sama nie wiem co myślałam....
Catherine:
Powinnaś, z kim jak nie z własną córką miałam o tym rozmawiać? Pewne rzeczy powinnyśmy wiedzieć, nawet jak są bolesne - Lothiriel złapała Twą dłoń i położyła ją na swej twarzy, przymykając oczy. Ale dotyk dłoni mej córki uśmierza każdy ból...
Catherine
Ulżyło jej na sercu od jej słow a kilka łez spłynęło jej po policzku,jednak były to bardziej łzy szczerego wzruszenia niż smutku choć i jego w nich nie brakowało bowiem i ona cierpiała z powodu tego jak los doświadczył Lothiriel,dlatego ani myślała zabierać dłoni,zamiast tego zaczęła ją głaskać - Mam jeszcze tyle pytań....,ale nie zadręczajmy się już dziś,kiedy indziej o tym porozmawiamy,a teraz śpijmy....- A chociaż spróbujmy,przynajmniej nie mam już wyrzutów sumienia....
Catherine:
I tak obie będziemy czuwać nad sobą zamiast spać więc pytaj - odparła Lothiriel gładząc Cię po policzku.