-
Catherine
Pociągnęła nosem i nic już nie odpowiedziała tylko wtuliła się w nią swoją głowę pomrukując przy tym z zadowolenia i wciąż trzymając rękę na jej policzku,było jej nieco niewygodnie bowiem cały czas trzymała drugą dłoń na policzku przyjaciółki jednak za żadne skarby nie chciała się układać inaczej....
-
Kersijana
To co robił z nią Elf było nie do opisania i ogarnięcia. Jeszcze nigdy nie robiła tego na koniu. Gdy Elf ją brał zdołała tyko wyszeptać... Dla,,,, dla,,, dlaczego,,, on stoi?
Przeżywała tak silne doznania, że zupełnie nie panowała nad swoim ciałem i ruchami. Ścisnęła, a właściwie pociągnęła konia za grzywę ściskając swe dłonie na niej...Całowała Elfa po twarzy i ramionach, A przynajmniej chciała go całować choć mogło to przypominać nawet tylko dotykanie wargami. Ciężko przy tym oddychała. Każde jego pchnięcie czuła całym swym ciałem i za każdym razem wzdychała głośno... W końcu poczuła znów tę przyjemność i odprężenie. Ciało targały silne drgawki a drzewa nad głową wirowały tańcząc na tle gwieździstego nieba.
-
Kersijana:
Nic nie mów kochanie, słowa są niczym wobec czynów, jakie teraz mają miejsce - wydyszał rycerz, nie ustając w pieszczotach. Gdy kolejny raz pchnął, rumak nagle zerwał się i stanął dęba a wy polecieliście na ziemię, akurat w chwili gdy Twój ukochany doszedł do szczytu rozkoszy... Niefortunnie, jego nasienie wylądowało na Twej twarzy.
-
Kersijana
Wytarła ręką to co niefortunnie znalazło się na jej twarzy... roześmiała się... Nie powinien nazywać się Rudh Ethel ( Gniew Elfów ) a Nutha Hanu (Zazdrosny Koń)
Kersi... zawołała swego wierzchowca... Nie wiem jak Ty ale ja mam zamiar wracać do obozu... Z dala zawołamy Królową. Ona Jest nordolką, więc na pewno nas usłyszy. Nagość nasza nie będzie dla ludzkich oczu... A może sama się dołączy..Kersi uśmiechała się zadowolona i spełniona....
-
Kersijana:
Wybacz kochanie, następnym razem będę bardziej uważał, choć przyznam że na koniu się to cudownie robi... Odparł Elrohir i również się roześmiał, po czym dosiadł swego rumaka. Jednakoż sama zawołasz królową a ja zaczekam nieco dalej. Rozumiesz, władczyni nie powinna widzieć swego rycerza bez jego odzienia.
-
Kersijana
Nie mam Ci czego wybaczać... oblizała swe wargi uśmiechając się rezolutnie do niego. Tyle rozkoszy ile dałeś mi dzisiaj wynagradza wszystko....
Jechała w kierunku obozu. Gdy była już na tyle blisko by tylko królowa ją usłyszała zawołała do niej po nordolsku. Pani Moja,,, Prośbę mam do Ciebie, bo w tarapaty niemałe popadliśmy... rozkosznej kąpieli i nie tylko kąpieli zażywaliśmy i ktoś nam ubrania ukradł... Nie żebym się wstydziła ale nie możemy gorszyć ludzkich oczu... A już na pewno Adela nie może Elrohira w negliżu zobaczyć... No i Margaret.... Kersi chichotała się ale w końcu zdołała zawołać to co chciała.
Techniczny...
Jeśli królowa nie przyjdzie to sama zbliża się odrobinę w kierunku obozu, powtarzając wołanie do Lolity. Jeśli będzie potrzeba to w końcu osobiście tam pojedzie... Tak jak ją bogowie stworzyli. Nie Podawałam że Kersi jest wstydliwa :P
-
Catherine:
Gdy leżałyście tak już wtulone w siebie, nagle uwaga Lothiriel skierowała się ku drzewom... Dostrzegła coś i usłyszała, szepcąc do Ciebie - to Kersi, naga... Poczekaj chwilę. Wstała i zaczęła iść w tamtą stronę.
Kersijana:
Królowa szepnęła coś córce i zaczęła iść w Twą stronę.
-
Catherine
Dobrze.... - odszepnęła w odpowiedzi i zaczęła delikatnie głaskać Adele tak by jej nie zbudzić odprowadzając przy tym wzrokiem ich opiekunkę,nie obchodziły jej wdzięki nagiej elfki a tym bardziej jej ukochanego ale bezpieczeństwo Lothiriel już tak....
-
Kersijana
Och Moja Pani... Jaka ja jestem szczęśliwa... zeskoczyła z konia gdy tylko królowa do niej podeszła... Miałaś rację i nie wiem jak Ci dziękować. Jaki on wspaniały i....Kersi cała rozpromieniona nie wiedziała jak ma opisać w słowa swoje szczęście.... Obejmowała królową z radości i podskakiwała radośnie.
-
Catherine:
Królowa zniknęła między drzewami... Podszedł do Ciebie Tristan i przykucnął, pytając - wszystko w porządku, moja pani? Winnaś wypoczywać.
Kersijana:
Królowa odwzajemniła uśmiech i również objęła Cię, czule przytulając. Cieszę się Kersi... Ale co zamierzasz teraz zrobić? Nie wypada ani tobie ani Elrohirowi być nago przy wszystkich. Nie mam żadnych ubrań, by ci dać...