-
Katarina
Charlotte odparła - tak trąd, straszliwa kara od Boga, nie wiem czy zawinił Boemund, konstabl zakonu iż go spotkała... Ach niezbadane są wyroki Boskie. Sznur mam przy siodle, tam go zwiążemy. Karczmarz wiedziony strachem posłusznie wykonał wszystkie wasze polecenia. Gdy dotarłyście do swoich koni, Charlotte związała natręta i dosiadła wierzchowca, podając Ci sznur. Tobie zawinił, ty go prowadź za swym koniem przed oblicze konstabla.
Razem u karczmarza znalazłaś 3 sztuki złota, być może ma więcej w swej komnacie...
Spytko
Gdy dosiadłeś swej klaczy, podszedł do Ciebie Gwidon i rzekł cicho - ten łajdak z którym się będziesz potykał jest biegły w orężu i pola mu zapewne nie dotrzymasz. Ale ma słabą stronę, jak go słowami nieco poprowokujesz, to zacznie machać na oślep swym mieczem a ty będziesz mógł łatwo go pokonać. Paruj cios i gódź go słowami w tym czasie. Ruszaj, Bóg z tobą.
Król Baldwin wyszedł przyglądać się waszej potyczce. Wykrzyczał donośnie - naprzód! Poczynajcie w imię Boże!
-
Spytko
Ryknął po polsku "Lis!" i ruszył naprzód szybko w cwał przechodząc, tak by mieć przeciwnika po prawicy. Pierwszym ciosem półtoraka próbuje zmieść z siodła przeciwnika, wykorzystując siłę ciosu, wagę broni i pęd klaczy.
Techniczny:
Gdy to się nie uda przechodzę do taktyki sugerowanej przez Gwidona.
-
Katarina
Widzę że Baśka w dobrej formie. Niby chwilę była u Ciebie, ale widać to wystarczyło.... Pogłaskała ją po szyi. Chwała Panu w Niebiosach, że ręce twe obdarzył takim talentem. Przy tych słowach podarowała jeszcze złotą monetę stajennemu gdy ten pomagał jej dosiąść konia.
Jeśli szczodrość Pana będzie wielka to może znajdziesz jeszcze coś w jego izbie.... szarpnęła za sznur do którego był przywiązany karczmarz.
Spojrzała na zagrodę... Szkoda by zmarnowała się ta gospoda bez dobrego właściciela. mrugnęła okiem w kierunku stajennego...
Zwarła delikatnie łydki by klacz powoli ruszyła.
Gdy jechały zwróciła się do Charlotty. Pan ma dla wszystkich z nas jakiś plan. Konstabl może zawinił a może nie. Ufajmy Jego woli....
Techniczny
20 sztuk złota. 1 wydała pierwszy raz za opiekę nad Baśką. 1 wydana za "gościne" 3 odebrane karczmarzowi. 1 znowu dla stajennego...
20-1-1+3-1= 20 :P
-
Adriano
Kojąca melodia pomyślał po czym złapał trupa za ręce.
-
Bertrand, Robert, Filip, Adriano, Gunter i Mitrydates
Po paru chwilach udało wam się wrzucić ciało do dołu i przykryć je krzakami i gałęziami z pobliskich, nielicznych drzew. Po zmówieniu krótkiej modlitwy, Agnes ozwała się - nie wszyscy z was postąpili teraz rycersko, ciekawe co będzie jak ci z was, co bali się trędowatego pochować, saracenów ujrzą. Pewnie pierzchniecie na sam dźwięk ich tłukących w ziemię kopyt ich rumaków.
Katarina
Zawinił? Mam nadzieję że nie zboczył ze ścieżki prawości... Choć prawdą jest, iż człowiek ten ma dwa oblicza. Spochmurniał niesamowicie, gdy posypali mu głowę ziemią po zachorowaniu i unieważnieniu jego mariażu. Ale gdy słyszę jaką armię Saladyn gromadzi za naszymi ziemiami, obecność konstabla Boemunda sprawia, że się nie lękam.
Spytko
Udało Ci się wyprowadzić bardzo potężne uderzenie, jednak przeciwnik zasłonił się tarczą. Twoja klacz utraciła impet, tak jak i destrier templariusza. Rycerz złowrogo i bacznie Ci się przygląda, jako gdyby szykował się do kolejnego natarcia. Zaciska też zęby, chyba dzięki Twej sile cios zadał mu duży ból.
-
Spytko:
Wycedził po łacinie Tylko bękart w innych widzi bękartów gotując się na sparowanie ciosu i kontrę.
-
Robert
Zaśmiał się basowo po czym powiedział ponurym głosem ze złym uśmiechem na ustach - Szybkaś do wydawania osądów moja Pani,zapewniam Cię że to raczej Saraceni będą pierzchać przede mną a ja z pola walki nie zejdę dopóty będzie na nim choć jeden przeciwnik - gdy skończył walnął się potężnie w pierś.
-
Katarina
Czasy nastały ciężkie, a mężnych ubywa. Grzechy niewiernych na prawych chrześcijan spadają.
Napnij sznur bo szybciej klacz poprowadzę... rzuciła w stronę więźnia.
Tam skąd pochodzę, wisiał by już... A jego nędzna dusza męki piekielne by zaznawała. Ale widać Ziemia Święta daje szansę i jemu.
-
Katarina
Charlotte się zaśmiała - wątpię by Pan Boemund przepuścił karczmarzowi ten występek, szczerze wątpię... Także obaw mieć nie musisz, sprawiedliwego osądu i tu dokonamy, a jak znam tego rycerza to szybciej niż ci się wydaje.
-
Bertrand
Rzucając ciało do dołu Saraceni to najmniejszy problem pani wskazał głową na trupa ta choroba to największy zabójca na tej przeklętej pustyni, zdjął rękawice i rzucił je do wykopu z nieboszczykiem, otarł pot z czoła no i żar z nieba, a w nocy podobno zimno jak na dalekiej północy.