-
Robert
Cholera,znowu z tym przeklętym Rajmundem przyjdzie mi się użerać - złościł się w myślach - nic to,jakoś to przeżyję - po czym udał się do stajni po swego wierzchowca by sprawdzić czy dobrze się nim zaopiekowano.
Techniczny
Jeśli tak to rusza do czerwonego fortu zachowując ostrożność i pamiętając o ostrzeżeniu przed Nizarytami jeśli nie to.....,cóż ;D
-
Wszyscy poza Robertem:
Zebraliście się przed karczmą gotowi do drogi, widzicie jak jacyś pachołkowie odnoszą truchło Filipa. Ruszyliście za Agnes, która przez całą drogę była wielce przygnębiona. W końcu dotarliście do gildii płatnerskiej, całkiem sporego budynku. Z nad innych budowli wznosi się wysoko Czerwony Fort, jaki dostrzegacie już stąd. Wchodźcie do środka i kupujcie, co chcecie - rzekła pani de Montmirail.
Robert:
Jechałeś dokładnie tymi drogami, jakie wskazał Ci karczmarz aż wreszcie ujrzałeś wrota Czerwonego Fortu. Stoją po obydwu stronach strażnicy w kolczugach, z wielkimi tarczami, kapalinami na głowach i dzierżący włócznie. Na tunikach i tarczach mają herby hrabiego.
-
Robert
Wjechał dumnie do środka nie zwracając uwagi na mierzących go niezbyt przychylnym wzrokiem zbrojnych i natychmiast począł patrzeć gdzie może być owa lista zapisów na turniej.
-
Bertrand
Zsiadł z konia i przywiązał go za wodze do jakiejś deski, po czym wszedł do przybytku.
-
Robert:
Usłyszałeś znajomy Ci głos - a więc opaczność przywiała Cię do mego Czerwonego Fortu Robercie de Modico, rycerzu, któremu ponoć sama Agnes de Montmirail coś zawdzięcza. Hrabia Rajmund jest po twej prawicy, dopiero go dostrzegłeś gdy wyjechał z tłumu rycerzy.
-
Robert
Niech to szlag! - pomyślał aż przygryzając język ze złości, od razu odwrócił konia w stronę nadjeżdżającego Hrabiego i pozdrowił go skinięciem głowy po czym przemówił jak gdyby nigdy nic - Pani Agnes miałem okazję pomóc gdy się w potrzebie znajdowała jednak jestem pewien że każdy prawy rycerz postąpiłby podobnie na mym miejscu. A do Twojego zamku Panie przybyłem aby się na turniej zapisać,muszę przyznać że fortyfikacje robią wrażenie - dodał rozglądając się po jego wnętrzu.
-
Adriano
Postąpił dokładnie jak Bertrand.
Techniczny
Jestem w Tatrach i jedynie wieczorem i wcześnie rankiem jestem w stanie coś pisać.
Uznamy że Adriano zjadł, wypił i zapłacił za wszystko. Widział także pojedynek.
-
Gunter
Zrobił tak jak reszta.
-
Mitrydates
Poszedł w ślady za resztą.
-
Techniczny
Jako że Il Duce jest nieobecny do piątkowej nocy/soboty, to akcja stop dla tej grupy do tego czasu. Ach przy okazji... Popatrzcie czasem na swoje posty i zastanówcie się dlaczego potem będziecie mieć po 2 PD na koniec przygody, chyba że MG postanowi w ciekawszy sposób rozwiązać sprawę z większymi fajerwerkami. ;) To do wszystkich za wyjątkiem Il Duce i Panzera.