Adalbert:
Ahaaa... Ale wyglądasz mi na porządnego, pewnie dobrze dobierasz swych zleceniodawców? Nie rozumiem, jak niektórzy mogą mordować niewinnych w imię złota...
Wersja do druku
Adalbert:
Ahaaa... Ale wyglądasz mi na porządnego, pewnie dobrze dobierasz swych zleceniodawców? Nie rozumiem, jak niektórzy mogą mordować niewinnych w imię złota...
sir George Srogi
Milcz! Widziałem jedynie od samego początku jakżeś się patrzył. Do rodziny?! Chyba żeby porzucić śluby! - po czym na odlew uderzył go w twarz - w dyby pójdziesz!
Spytko:
Usłyszałeś słowa rycerza św. Jana oraz zauważyłeś, jak uderza księdza. Ludzie zaczynają się zbierać wokół tej dwójki, z zainteresowaniem przyglądając się sytuacji.
Sir George:
Ale, ale jakie dyby! To przez tą ladacznicę, winno się ją na stosie spalić! Ryknął ksiądz. Aurora zasłoniła usta na chwilę i rzekła - ale to on mnie mamił! Mówił mi, że nie składał żadnych ślubów i tylko udaje księdza, by mieć utrzymanie! Obiecywał mi dobrobyt i miłość!
Robert:
To lepiej coś wymyśl, żeby Charlotte się nie obraziła hihi.
Spytko
Załatwcie to po cichu, wrzaskami jeno konie płoszycie. Jeszcze sobie krzywdę jakowąś zrobią rzekł głośno, po czym obrócił się na piecie i wrócił do żony.
Adalbert
Staram się jak mogę, by dobrze ich dobierać. Ciężkie mamy czasy i nierzadko trzeba chwytać się tego co dają...
Robert
Mam nadzieję że mnie po prostu zrozumie i da mi święty spokój z nauką śpiewu czy grania... - odparł zgodnie z prawdą delikatnie głaszcząc Agnes po włosach
sie George Srogi
Skoro żadne z was do winy się nie przyznaje, tedy czas na Sąd Boży! Ty - wskazał na jakiegoś pachołka - pójdź po koksownik i obcęgi, niech się dzieje wola Boża.
Spytko:
I co się dzieje, mój miły? Spytała Katarina, wykonując Twoje poprzednie polecenie.
George:
Pachołek szybko przyniósł Ci potrzebne rzeczy. Niech się dzieje wola Boża! Usłyszałeś okrzyki ze strony załogi.
Robert:
No miejmy nadzieję... Możesz ją zabrać z moich nóg? Chciałam nimi trochę poruszyć bo już mnie mrowić zaczęły... Tymczasem słyszysz jakieś okrzyki na zewnątrz.
Adalbert:
Czego konkretnie, na przykład? Spytała dalej wielce zaciekawiona Sybilla.
Robert
Oczywiście...I zaraz chyba będę musiał kogoś obić bo ją inaczej wybudzą...Cholerny plebs... - powiedział poirytowany hałasem z zewnątrz po czym delikatnie podniósł ukochaną i ułożył ją na łóżku troskliwie okrywając
Spytko po polsku
Nic takiego Ukochana, jeno mości George przyłapał księdza z Aurorą. Jakiś Sąd Boży chce im sprawić, bo jedno zgania na drugie winę.