Christophe skoczył, podciągnął spodnie i zaczął uciekać. Żmija wpełzła głębiej w krzaki. Giermek niestety wyłożył się jak długi potknąwszy się o jakiś kamień, którego w ciemności po prostu nie widział.
Wersja do druku
Christophe skoczył, podciągnął spodnie i zaczął uciekać. Żmija wpełzła głębiej w krzaki. Giermek niestety wyłożył się jak długi potknąwszy się o jakiś kamień, którego w ciemności po prostu nie widział.
Arathena
Upewniwszy się że od żmii niebezpieczeństwo jest już zażegnane i widząc jak giermek się przewrócił podeszła do niego....
Nic Ci się nie stało? w jej głosie była troska i szczere współczucie.... Schyliła się nad jego głową i pogładziła go po włosach.... Wiedziała,ze jest tak rozemocjonowany, że nie poczuje jak jeden włosek mu się wyrwie..
Ubierz się i Zaprowadzę Cie do Obozu jak chcesz.. chyba, że nadal chcesz za potrzebą.... A i nikomu nic nie powiem.. Miałeś w sumie szczęście że tu przyszłam... przeprosić chciałam, ale to potem porozmawiamy... Może być?
Anna de Loiret
Ale przecież ja cię dobrze traktuje, staram się być miła i okazywać ci miłość, tylko w gniew mnie wprawiłeś gdy nie chciałeś też ryzykować w obronie Aratheny, jak ja i Christophe... Nie rozumiesz, że taka postawa by wśród moich rodaków została nazwana tchórzostwem? Czego więc oczekiwałeś, wiążąc się z Bretonnką?
Alessio
Nie chciałem,owszem,bowiem wyznaczyłaś mi najniebezpieczniejsze zadanie, kazałaś mi robić za żywą tarczę, i to mi a nie Christophowi który nie dość że odziany w pancerz to jeszcze jest jej...... cholera sam nie wiem kim dla niej jest, powiedzmy że co najmniej dobrym towarzyszem, a ciekawe co by się stało gdybym oberwał tym kamieniem i z konia zleciał? Powiem Ci co by się stało,wróciła byś po mnie i oboje byśmy żywota dokonali......... A czego oczekiwałem wiążąc się z Tobą? Niczego oprócz Twojej miłości, i dalej niczego ponad to nie oczekuję, zrozum tylko że ja nie znam Waszych zwyczajów, dopiero się uczę jak u Was damy traktują wybranków,jak sam powinienem postępować, niektóre rzeczy mnie ranią bowiem po prostu ich nie pojmuję i u mnie znaczyły by zupełnie co innego, weź pod uwagę że choć znam język Twojego narodu niewielkie mam o nim pojęcie - powiedział spokojnie, delikatnie ujmując ją za dłonie i spoglądając jej w oczy
Anna de Loiret
Wiedz zatem, że bretonńskie damy wymagają od swych rycerzy bezgranicznego poświęcenia, wielkiej odwagi a nawet i brawury, szlachetności, wierności, oddania i dobrotliwości, a w zamian dają... Sam wiesz co, wszak pewna bretonńska dziewczyna jest twą wybranką i chyba potrafi dać ci szczęście... Prawda? Czy nie? Delikatnie się do niego przysunęła, nie wyrywając dłoni z uścisku.
Alessio
Pocałował ją bardzo czule w usta mówiąc - Przecież wiesz, że tak, i to szczęście jakiego nie da mi żadna inna......, ja Tobie też je potrafię dać jak sądzę.....
Anna de Loiret
Nic nie odpowiedziała, patrzyła tylko na ukochanego jakby trochę zaskoczona. Po chwili łezka spłynęła po jej policzku, a ona spuściła wzrok.
Alessio
Delikatnie otarł jej łzę mówiąc wyraźnie zmieszanym głosem - Kochanie o co chodzi?
Anna de Loiret
O nic, a czemu pytasz?
Alessio
Kochanie przecież widzę......., pytam bo mi na Tobie zależy i nie mogę znieść widoku smutku na Twej twarzy i gdy łzy ronisz,tym bardziej gdy rozmawiamy o naszym szczęściu..... - powiedział po czym bardzo delikatnie uniósł jej głowę do góry tak, że ich oczy się spotkały i dodał cicho z wyraźną troską w głosie - to powiesz mi co Ci na sercu leży?
Anna de Loiret
Bo ciebie teraz odzyskałam, a czy Thilbaut też do mnie wróci? Spytała smucąc się wyraźnie.
Alessio
Nigdy mnie nie straciłaś - odparł cicho mocno ją przytulając i głaszcząc po włosach
Anna de Loiret
Wtuliła się najmocniej, jak tylko potrafiła, głowę opierając na piersi Alessia. Jedną dłoń położyła mu na szyi, muskając delikatnie ją palcami.
Alessio
Westchnął czując dotyk delikatnych palców ukochanej na swej szyi,począł obcałowywać jej ciało a także przełożył dłonie na biodra ukochanej....
Anna de Loiret
Kładziemy się już? Spytała, wzdychając co chwila od pocałunków.
Alessio
Tak,myślę że to dobry pomysł - wyszeptał jej cicho do ucha - ale pozwól że wpierw rozmasuję Twe ramiona i zdejmiemy tą zbroję....
Anna de Loiret
Skinęła mu tylko głową, nic nie mówiąc. Jej spojrzenie zdradza jakoby ciekawość...
Christophe Leroy
Jaki wstyd... Znowu... I to w tym samym miejscu do tego... I coś czuję, że na tym tu się nie skończy - Nic mi nie jest. Ano miałem szczęście... Zaraz porozmawiamy, zaprowadź mnie tylko do obozu to wezmę sobie jakąś inną płonącą gałąź z obozowiska i zaraz wrócę, o ile znowu coś mi dupska nie będzie chciało odgryźć - powiedział już nieco uspokojony wiedząc, że już po wszystkim, chociaż ostatnie słowa swej wypowiedzi wypowiedział dosyć marudnie...
Alessio
Bardzo powoli zdejmował jej zbroję nie chcąc przyspieszać momentu w którym położy dłonie na jej ramionach, gdy wreszcie została w samej sukni,stanął za nią i równie powoli zaczął masaż omijając jednak kark ukochanej nie chcąc zbyt rozbudzać jej zmysłów....
Anna de Loiret
Przymknęła oczy, oparła głowę o ukochanego i zaczęła cicho mruczeć, zadowolona z delikatnych pieszczot. Obydwie swoje dłonie położyła na masujących jej ramiona rękach Alessia.
Alessio
Mruczenie ukochanej i dotyk jej dłoni coraz bardziej go podniecały, gdy skończył masaż przytulił się do niej,głowę chowając we włosach ukochanej która mimowolnie musiała poczuć naprężoną męskość wybranka.....
Anna de Loiret
Jak poparzona się zerwała, ułożyła dobrze zbroję, odpięła pas z mieczem, kładąc go obok i powiedziała - tak strasznie śpiąca jestem, tak bardzo, och... Zorientowała się, że cała jest czerwona i pot cieknie jej po twarzy.
Alessio
Przepraszam, nie chciałem - powiedział równie zmieszany co ona po chwili dodając - ja też już lepiej pójdę spać..... - po czym jak rzekł tak uczynił kładąc się na swoim posłaniu i usiłując zapomnieć o tym niezręcznym dla ich obojga wydarzeniu sprzed chwili
Anna de Loiret
Zaczęła chodzić w kółko myśląc, co ma uczynić. Po chwili jako tako opanowała nerwy, zawinęła rękawy od sukni jeszcze bardziej niż dotychczas, oraz zrzuciła szybko buty. Odgarnąwszy włosy na jedną stronę, położyła się obok Alessia, przodem do niego, omijając go spojrzeniem, ale przy tym jedną stopę kładąc na jego nodze, a dłoń kładąc obok jego twarzy.
Alessio
Widząc jej zachowanie uśmiechnął się do niej zaś jej dłoń ucałował następnie kładąc ją na swym policzku to samo robiąc ze swoją ręką i delikatnie ją po nim gładząc....
Anna de Loiret
Przysunęła się jeszcze bardziej, wtulając zarazem, oraz zarzuciła swe włosy na twarz ukochanego i zmrużyła oczy, starając się zasnąć...
Alessio
Kocham Cię - powiedział,choć była to rzecz o której oboje wiedzieli i tak chciał to powiedzieć na głos,ucałował ją jeszcze czule w czoło po czym również próbuje zasnąć....
Arathena
Nie chcąc dołować giermka starała się by jej głos był łagodny. Nie przejmuj się, nie jesteś pierwszą osobą co miała taką przygodę... A jeśli chodzi o nimfę, to przepraszam... Zwiesiła głowę... Wstyd mi, powinnam wpierw Ciebie spytać o zdanie... Czekaj...muszę sprawdzić czy czasami od tej gałęzi las się nie zapali... Jeszcze tego by tu brakowało... Za momencik jestem z powrotem.... Szybko poszła w miejsce gdzie wcześniej rzuciła gałąź.... Tak na prawdę, nie wiedziała co powiedzieć giermkowi. Nie wyszło to najlepiej i chyba tracę jego zaufanie,,,, najlepiej będzie jak przez jakiś czas nie będziemy poruszać tego tematu....
Techniczny
Jeśli las się nie zapalił, albo MG nie uszykował innej niespodzianki to elfka wraca do giermka i zaprowadza go do obozu... Wcześniej prosi by wraz z nią pozbierał po drodze trochę chrustu, jako zapas na całą noc....
Christophe Leroy
Ehhh... Pogadamy o tym wszystkim za chwilę na spokojnie, nie stresuj się... - Chociaż przeprosiła... Ale nie było to miłe co powiedziała i to, że podjęła za mnie decyzję. Panienka Anna też zachowała się... Ah, no tak... Testowała mnie. Wszak jakby mogła pozwolić do tego czynu, a sama twierdziła, iż mnie będzie sprawdzać. Szkoda tylko, iż w taki to sposób...
Giermek w końcu załatwił swą potrzebą wcześniej oświetlając dokładnie miejsce na osobności. Wrócił bez żadnych przygód do obozowiska. Przepatrywaczka ujrzała, że rzucona żagiew zgasła. Anna z Alessio zasnęli zmęczeni wydarzeniami dnia.
Arathena
Elno mam wszystko co jest nam potrzebne... Mam nadzieje, że zaraz zasna wszyscy... Ci zakochani już pewnie śpią, A giermek zaraz się położy... Poczekajmy jeszcze chwilę
Dobrze, zaczekajmy rozległo się w myślach Aratheny.
Christophe Leroy
Po załatwieniu potrzeby wrócił do obozu, do ogniska. Starał się nie obudzić Alessia ani Anny. Podszedł do Aratheny, skrzyżował ręce i zaczął ciągnąć dalej poprzedni temat - Co do tamtego... Nie było to za miłe. Nie mogę tego zrobić, rozumiesz? Nie chcę wystawiać cierpliwości Pani Jeziora na próbę, ani niczego testować bo mogłoby się to dla mnie źle skończyć... - po krótkiej chwili dodał - Wybaczę ci, ale obiecaj mi, że nie będziesz już za mnie podejmować decyzji. Dobrze?
Arathena
Obiecuję,,, Uśmiechnęła się szczerze... I przepraszam. wiesz krępująca dla mnie jest ta sprawa i wiem, że przepraszam to za mało...Nie znam zwyczzajów nimf wodnych, ale Ona nie zrobiła by Ci nic złego. Na pewno by nie zarażała na szwank Tego dobrego imienia przed Panią Jeziora...
Pora byś się położył. Obudzę Cie za dwie godziny... Mieliśmy dziś aż nadto wrażeń a nie wiadomo co przyniesie kolejny dzień...
Christophe Leroy
No nie powiedziałbym chyba, że nie narażałaby... No ale... Nie chce mi się kłócić już. Już pójdę... - po czym poszedł i ułożył się do snu w jakimś miejscu tak, by mu wygodnie było spać, ówcześnie zdjął z siebie pancerz kolczy, czepiec jak i miecz coby mu się dobrze spało.
Arathena
Odczekała dłuższą chwile gdy giermek odszedł się położyć.... Gdy upewniła się, że zasnął podeszłą do niego i okryła go swoim kocem... Zajadała się wcześniej jak rozmawiali posiłkiem, który zostawił cyrulik. Gdy okrywała giermka zostawiła tez mu połowę swojej porcji... Śpij spokojnie i kolorowych snów.... Najlepiej o mnie.. zachichotała cichutko i oddaliła się w kierunku jeziora...
Podeszłą do nimfy, która czekała na kamieniach....
Zatem wreszcie zostałyśmy same. Proszę oto włos... rozebrała się i wyciągnęła rękę w kierunku Elny.. pomóż mi bo obolała strasznie jestem i nie chce się poślizgnąć.
Elna wyciągnęła do Aratheny rękę pomagając Jej wejść na kamienie, drugą odbierając od Niej włos. Przysunęła swą dłoń do pleców przepatrywaczki, ta poczuła rozlewające się ciepło po którym wszelki ból minął. Wyrwała swój włos i splotła wszystkie trzy razem wrzucając je do wody i coś przy tym nucąc. Elfka poczuła smak Jej ust, a później w obozowisku ujrzała swego Lubego, za którym tak naprawdę opuściła Las. Faktycznie, o wielkie poświęcenie prosiła Ją nimfa, jednak wdzięczność spowodowana uzdrowieniem, sprawiła że się nim podzieliła z mieszkanką jeziora. Nie była jednak z tego powodu szczęśliwa, choć wzajemne pieszczoty Ukochanego i Elny szybko sprawiły, że oddała się całkowicie żądzy. Co więcej, wydawało się Jej, że elf więcej uwagi poświęca swej wybrance niż drugiej kobiecie... albo tak sobie wmawiała.
Christophe ma bardzo przyjemny, choć dziwaczny sen. Śni się mu bowiem Jego Bogini, obdarzająca go hojnie swymi wdziękami, tylko czemu w dwóch postaciach?
Anna i Alessio śnią o wspólnych miłosnych uniesieniach.
Nagle przerwał to huk gromu budząc wszystkich.
Naga elfka spostrzegła, iż wtulona jest w równie nagiego giermka, obydwoje są całkowicie wycieńczeni. Nie pamięta jednak czy ten, kogo brała za swego ukochanego, w niej skończył miłosne igraszki, czy w nimfie.
Christophe widząc wtuloną w Jego nagie ciało równie nagą Arathenę, zdał sobie sprawę, że to co brał za sen, było jawą. Jednak nie ma pojęcia czemu wziął elfkę i nimfę za swą Boginię, podczas bezczeszczenia świętego miejsca. Dobrze chociaż że mieszkanki jeziora przy sobie ani nie widzi, ani nie czuje.
Alessio i Anna budzą się także wtuleni w siebie, ale ubrani.
Jest widno, choć nieco chłodno, niedawno musiało wzejść słońce.
Techniczny:
Arathena: -1 PS, całkowicie zdrowa, +1 PO
Christophe: +1 PO
Alessio
Śniła mu się ich noc poślubna a raczej to co będą robili w jej trakcie, właśnie miał przechodzić z ukochaną do kolejnego razu kiedy rozległ się potężny huk na dźwięk którego aż lekko podskoczył z miejsca się wybudzając..... - Co?! Nie,nie,NIE! Cholera to był taki piękny sen - bardzo czule ucałował Anię w usta,po czym podparł się na rękach by rozeznać się w sytuacji.....
Alessio ujrzał splecionych ze sobą nagiego giermka z równie nagą przepatrywaczką. Z jeziora zaś wynurzona połową ciała, w sukni na której nie widać wilgoci, znajduje się ta, którą przedstawia posąg. Dookoła niej pływają dwa tuziny śniętych szczupaków. Postać zamiast kielicha miecz w ręku trzyma, a Jej oczy zamiast łzy ronić ciskają gromy. Jeden chyba faktycznie cisnęły, bo kilka kroków przed taflą wody skulona leży postać zwęglonej kobiety, która powoli się rozpuszcza w brudną kałużę. Alessio pamięta widok Anny w złości. Jednak przyrównać ich furię w oczach, to tak jak przyrównać dmuchanie dziecka by zgasiło świeczki na torcie, z rykiem huraganu.
Techniczny:
Alessio: -1PS, +1PO
Alessio
Mocno pociągnął ukochaną za ramię dukając - Na....najdroższa wstawaj i pa.....padnij przed swą Panią na kkkkolana - po czym dodał nieco głośniej choć wciąż bardzo niepewnym głosem - Wszyscy wstawajcie i na kolana przed Panią Jeziora! - po czym sam zerwał się z posłania i padł przed nią z wyraźnym lękiem i wzrokiem wbitym w ziemię....