Maikh (issarski)
Kiedy kobieta ma swe trudne dni, upewnij się że nie robi bronią lepiej niż Ty odpowiedział nieco ściszonym głosem.
Wersja do druku
Maikh (issarski)
Kiedy kobieta ma swe trudne dni, upewnij się że nie robi bronią lepiej niż Ty odpowiedział nieco ściszonym głosem.
Aurelia
Zeskoczyła z konia i wpadła w ramiona Aldzie cała uradowana szepcząc z przejęciem - Ojej kochanie,jak Ty się o mnie troszczysz! To cudowne! - po chwili jednak spoważniała i dodała tym samym ściszonym głosem - Aldo,ja Cię rozumiem,ale ona naprawdę jest dla mnie miła i dobra,nie wierzę że chciała by mnie skrzywdzić....,myślę że jej trochę głupio za wczoraj i na pewno nie chciała by Ci bardziej podpadać czymś mnie trując na Twoich oczach....,pamiętaj że to Ciebie kocham i to Ty jesteś tą jedyną i wyjątkową!
Alda
Ja to wiem kochanie, ale ja jej nie ufam... Odszepnęła przytulając ją mocno do siebie. To zła kobieta jest, nie zostawaj z nią sama, kiedy mnie nie będzie obok, proszę cię... Boję się, że ma wobec ciebie złe intencje.
Aurelia
Łza szczęścia popłynęła jej na słowa lubej - Dobrze,ale myślę że przesadzasz.... - odparła tuląc ją z całych sił i lekko chlipiąc nosem
Alda
Westchnęła ciężko tuląc ją wciąż. Zaraz jednak spojrzała na bliznę Aurelii, uznała za dobry moment spytać ją, po czym to pamiątka... Położyła dłoń na jej policzku i palcem dotknęła blizny. Co za skurwiel ci to zrobił? Szepnęła.
Aurelia
Cały świat spowolnił,obraz zaczął nieco falować a ona sama poczęła coraz ciężej łapać powietrze - Proszę,nie teraz,nie teraz,nie teraz! - wyszeptała przerażona z trudem powstrzymując się od pisku i wczepiając mocno w ukochaną,tylko bliskość Aldy i fakt że nie były same spowodowały że nie wpadła jeszcze w panikę....
Alda
Kochanie, co się dzieję, Aurelio skarbie - szeptała z wielkim przejęciem klękając i sadzając ją na ziemi. Złapała ją mocno za dłoń oraz spojrzała załzawionymi oczami, jedną ręką ją obejmując.
Morghar
Spojrzał zniesmaczony na siedzące Aldę i Aurelię. Tak, jeszcze powtórzcie wyczyn z wieczora przed wszystkimi...
Aurelia
Znów się przytuliła do Aldy i zaczęła powoli wyrównywać oddech,w końcu wyszeptała nieco drżącym głosem - To....to stare rany,będę musiała to przeżyć jeszcze raz z Twoją pomocą i Ci wszystko opowiedzieć ale nie teraz,nie tutaj,nie przy nich,musimy być same,nie obwiniaj się,nie wiedziałaś,nie mogłaś wiedzieć....
Alda
Wsiadaj na Asandera, Lisicę poprowadzimy za nami, będziesz trzymać jej wodze. Nie pozwolę ci samej jechać w tym stanie - rzekła do niej, utuliwszy ją mocno.
Aurelia
Czuła że wciąż lekko drży i musiała przyznać jej rację choć wcale nie była z tego powodu zachwycona.... - No dobrze,jeśli masz się zamartwiać że spadnę to zrobię to dla Ciebie najdroższa.... - powiedziała powoli wstając i głaszcząc ją po policzku
Alda
Wsiadaj na niego, zaraz ci dam do ręki wodze twej klaczy - rzekła i zostawiła na chwilę Aurelię samą, odchodząc kawałek... Rozpłakała się gorzko. Sama nie wiedziala, co było konkretnym powodem, może było ich wiele, ale ta wojowniczka zaczęła wylewać w swe dłonie wiele łez...
Aurelia
Podbiegła do niej bez wahania objełą i poczęła głaskać po włosach mówiąc z przejęciem samą będąc na granicy płaczu - Aldo,kochanie najdroższe co się dzieje? Jak mogę pomóc? Proszę powiedz coś....
Alda
Oparła się o Aurelię, kładąc swe dłonie na jej. Mówiłam ci, wsiadaj na konia... Nic mi nie jest, już dobrze. Zaraz do ciebie dołączę, no idź - odparła ocierając swe łzy.
Rehlynn
Złapał się za głowę i westchnął Ech, z takimi pokazami to ja ochh...Żałosne, innego słowa na to nie mam. Za co? Za to, że uratowałem kobietę, do której coś tam czułem? Okrutny losie.
Aurelia
Scałowała łzy na jej twarzy i powiedziała z przejęciem - Przecież widzę skarbie że coś się dzieje....,albo powiesz co albo to Ty jedziesz ze mną a nie na odwrót!
Alda
Nic... To tylko emocje, dobre i złe, które od długiego czasu się we mnie zbierały, a teraz już nie mogłam ich opanować - odpowiedziała, dodając - wsiadaj już na Asandera, zaraz przyjdę.
Aurelia
Westchnęła ciężko choć głos był niezwykle łagodny i pełen współczucia - Wsiadamy razem albo w ogóle,nie zostawię Cię samej na krok w tym stanie!
Dagoth:
Po osiodłaniu swego wierzchowca pogłaskał go i wyszeptał mu po Wessyryjsku, patrząc czasami czy ktoś go tu nie podsłuchuje - Tyle lat mi już towarzyszysz w mej niekończącej się podróży... 10 długich lat, odkąd nakazano mi walczyć ze złem. Pamiętam jak jeszcze podróżowałem z Tobą po górach i dolinach Loharry, wraz z mymi braćmi... Tyle wspomnień, ale już zapewne nigdy nie powrócą, choć kto wie... Niezbadane są wyroki boskie.
Alda
Nie ustąpisz, co? Spytała i dosiadła swego rumaka, podając rękę Aurelii by ułatwić jej zadanie.
Aurelia
Podeszła do niej jedną ręką trzymając wodze Lisiczki,podała jej wolną dłoń uśmiechając się do niej ciepło - Jeśli chodzi o Twoje dobro? Nigdy! - gdy już znalazła się w siodle delikatnie oparła się o ukochaną,jedną ręką trzymając się łęku w drugiej zaś cały czas mocno trzymając wodze wiernej klaczy
Alda
Objęła ją pytając z delikatnym uśmiechem - no takiego ogromnego konia jeszcze nie dosiadałaś chyba?
Aurelia
Odparła z uśmiechem - Nie jeszcze nie,zupełnie inaczej niż na Lisiczce.... - Uff,tak się bałam,jak dobrze że znów jest szczęśliwa!
Regina
Zupełnie obeszło ją gdy Alda zawołała Aurelię na słowo... Domyślała się jedyne że Suka mąci w głowie dziewczynie, ale po prawdzie nie przejmowała się tym zbytnio... Aurelia jest dorosła i sama wybiera dla siebie co jest dobre a co złe... Obie dziewczyny były przepiękne i byłaby hipokrytką twierdząc, że i jej się nie podobają, ale to tylko uroda.... Fizyczny impuls... Natomiast by poczuła do którejkolwiek coś, to potrzeba czegoś więcej.. znacznie więcej...
Góra z górą? hmmm,, zastanawiające.... Wysokie góry u was?
Zaintrygowało ją pierwsze przysłowie... nad drugim się zbytnio nie zastanawiała, ale przeszłą jej przez głowę pewna myśl...
(Issarski)
Wasze kobiety walczą jak równy z równym z mężczyznami?
Maikh (issarski)
Tak. U nas traktuje się kobiety w zasadzie na równi z mężczyznami. Dlatego też pierwsze prawo Harudiego dotyczy dzieci poniżej dziewięciu lat obojga płci, bo dziewięć lat to najwcześniejszy wiek, kiedy dziewczynka stała się u nas kobietą. A góry jak to góry, dość wysokie, nikt dotąd nie wpadł na pomysł by je zmierzyć.
Regina
Uśmiechnęła się tylko na słowa Issarczyka.... oczekiwała już wyjazdu z miasta i wypatrywała Ursona... Poprawiła jeszcze coś tam przy koniu, ale to bardziej kosmetyczne zabiegi... Upewniła się tylko czy ma wszystko przy sobie i czy z koniem jest wszystko w porządku.
Maikh (issarski)
A u was to normalne by kobieta z kobietą jak z mężczyzną? U nas by je ukamienowano spytał się Reginy.
Regina(Issarski)
Nie jest normalne,,,, bo większość jest niedorozwinięta... Ale całe szczęście jest masa ludzi, którym to nie przeszkadza... To, że u was są takie surowe kary nie jest w moich oczach przesadą, skoro i za pokazanie Twarzy musicie walczyć na śmierć i życie... Różnimy się bardzo....
Maikh (issarski)
Pod pewnymi względami bardzo, choć i kilka podobieństw by się znalazło. I Wy i my mieszkamy w górach, z tym ze u was ponoć przeraźliwe zimno panuje, a u nas zaś gorąco. Z tego powodu pewno i ród równie cenicie jako i my czynimy. Tatuaże jednak traktujecie jako normalną ozdobę, my jako zaproszenie do swego ciała innego bytu.
Regina(Issarski)
Nie jest przeraźliwe... Gorącą krew mamy.... Często też w furię wpadamy i to nas rozgrzewa... żartowałam....
Rodzina ważna dla wszystkich co prawi są i cywilizowani... Barbarzyńskie obyczaje ino swoich w ofierze dają i traktują gorzej niż zwierzęta. A co do ozdabiania ciał... Macie chyba trochę racji...Choć w moim odczuciu nie mają być czytane jako zaproszenie a raczej zwrócenie uwagi... Ale jak to się ma do rzeczywistości to różnie bywało... Uniosła nieznacznie swój toporek... Ci co byli zbyt ciekawi... no cóż dziś maja łby urwane a z szyi zrobiłam im spluwaczkę.... he he...
Maikh (issarski)
Twa broń potrafi zranić bóstwa?! Bo ja przez zaproszenie innych bytów o Objęciu mówiłem...
Regina
Kuźwa,,, Głodnej chleb na myśli... A to się znowu nie zrozumieliśmy.... Wierzycie zatem w przesądy...
Maikh (issarski)
Jeśli historię o awenderich jako przesąd traktujesz rzucił i odjechał stępa w kierunku Dagotha. Jako jedyny nie rzekłeś kim jesteś się przedstawiając, jeno swe imię podałeś - wzburzony ostatnimi słowami góralki nawet nie zwrócił uwagi że zadał to pytanie w ojczystym języku.
Regina
A temu co się znowu stało? Ehh... co za naród.....
Dagoth:
Tak... To prawda. Pochodzę z Loharry i jestem kapłanem bitewnym mego pana, Setrena Byka. Od 10 lat podróżuje i walczę ze złem, czy to z pomiotami czy innymi plugastwami, zgodnie z jego rozkazem. Nie przedstawiałem się jako jego sługa, bo i to różnie na mnie ludzie reagują, poza tym wolałem was najpierw poznać - odpowiedział w tym samym języku Issarowi.
Maikh (issarski)
Mój lud akurat uznaje istnienie różnych bogów, tylko się przed nimi nie kłania za wyjątkiem Matki.
Dagoth:
Cóż, w takim razie będzie to pokój między nami, bo i mój lud uznaje innych bogów. Choć co do innych osób z drużyny to jeszcze się przekonam jak zareagują, gdy się okaże, że jeden z ich towarzyszy jest kapłanem bitewnym...
Maikh (issarski)
Ściszył głos do szeptu Skoroś kapłanem to wytłumacz Reginie, że nie należy kpić z wiary innych. Ani to uprzejme... ani bezpieczne. Ocaliło Ją tylko to, że wiara z której zakpiła zabrania naszym mężczyznom zabijać kobiety, chyba że w obronie duszy lub życia.
Dagoth:
Dobrze, wytłumaczę jej po drodze, kiedy będzie sposobność, bo zaraz chyba ruszamy.
Wszyscy
Urson wyszedł z karczmy No nie pozabijaliście się jeszcze, to dobrze możemy ruszać, jakiś pachołek podprowadził Mu konia. Ruszyliście na południe w kierunku Elharany Pokażę Wam po drodze pewne miejsce, tylko zachowajcie spokój i nie róbcie nic głupiego. Koło południa odbiliście od głównego traktu, ujechaliście niecałą milę, maga zrosił pot, Issar też powoli zaczyna się denerwować, ręce bezwiednie kieruje do rękojeści mieczy, gdy nagle zaczynają Was nawiedzać obrazy rzezi, monstrualnie zniekształcone istoty napadają na wieś, rozrywają ludzi na strzępy, mrok pokrywa okolice niczym całun głośny gwizd wyrwał Was ze stuporu Starczy już wracamy na trakt, ale jeszcze za chwilę zrobimy postój. Po około pół mili się zatrzymaliście Oto co próbuje zawładnąć światem i z czym chcemy się zmierzyć, tam gdzie byliśmy była kiedyś wieś, te stwory starły z powierzchni ziemi cały pułk i pokonały 4 magów bitewnych, gdyby nie dzieci, tak dzieci kilkoro dzieci jakoś odmienionych, nikt by nie uszedł żywy. To te dzieci ocaliły kilka osób i wymordowały plugastwo, teraz są pod naszą hmm kuratelą, ale ostatnio się wszystko skomplikowało, Ogary się o nich dowiedziały i drugi Ogar w Psiarni nas odwiedził i niestety zginął, nie patrzcie tak na mnie to nie my go zabiliśmy, tylko ktoś, nie wiemy kto to był. Dlatego waszym celem nie będzie walka, a przynajmniej nie głównym, macie zdobyć informacje. Ten kto zabił Ogara zdaje się poluje na dziewczynę, której szukamy od dawna, ona też wtedy była obecna przy śmierci Ogara, towarzyszył jej Issar z odsłoniętą twarzą tu Urson popatrzył na Miakha czy już skojarzył fakty nie wdawajcie się z Nią w walkę, raczej jej unikajcie i strzeżcie się bo po tym wypadku mamy wojnę wywiadów, dlatego potrzebujemy ludzi spoza Nory. A teraz skupcie się, udacie się z biegiem Elharany do Ponkee Laa, doszły do nas stamtąd niepokojące wieści, wielu ludzi zginęło żeby je dostarczyć więc nie pokpijcie sprawy. Widocznie po ziemi stąpa teraz awenderi Boga, nie wiemy jakiego, ale spróbujcie go odnaleźć i poprosić o pomoc lub o udzielenie informacji, wiemy że zwie się Alstin i jest z Ligi Czapki, odszukajcie go albo zostawcie mu wyraźna wiadomość, że chcemy porozmawiać, tylko porozmawiać bez podtekstów, a teraz czekam na ewentualne pytania, potem się rozstaniemy