Spytko
Zakończył pokutę modlitwami takimi, jakich go tatko uczył, otworzył przymknięte oczy. Ujrzawszy Katarinę uśmiechnął się i podszedł do Niej oraz Roberta z Charlotte.
Wersja do druku
Spytko
Zakończył pokutę modlitwami takimi, jakich go tatko uczył, otworzył przymknięte oczy. Ujrzawszy Katarinę uśmiechnął się i podszedł do Niej oraz Roberta z Charlotte.
Katarina
Gdy podszedł do nich Spytko wzięła jego rękę... Właśnie przepraszałam za mój nietakt.... Pocałowała Lubego w policzek.... Radziłam co na niemoc panienki w naszym kraju dają...
Spytko po łacinie:
Jam zaś pokutę zadaną mi przez księdza jużem spełnił. Co prawda nie mógł mi wszystkich grzechów odpuścić, bo nie ze wszystkich też miałem ochotę się spowiadać roześmiał się głośno i odwzajemnił pocałunek.
Przyrzekam Robercie - odrzekła Charlotte. Potem zaś do Katariny - wybaczam ci, nie ma sensu byśmy skłócone były w takiej chwili. I ode mnie przyjmijcie gratulacje, obyście żyli ze sobą długo i szczęśliwie...
Agnes tymczasem powstała z klęczek i odeszła od konfesjonału, po czym nieco dalej znów uklękła oraz poczęła zmawiać modlitwy w akcie pokuty. Dobyła też swego miecza podpierając się na nim, przez co jest w pozycji jak jakowyś rycerz...
Chwilę po tym do konfesjonału podjechał Boemund powoli stępa. Wygląda jeszcze bardziej przerażająco niż zazwyczaj, za sprawą krwawego znaku krzyża na twarzy, jaki sobie przed chwilą wyciął. Nie w mym zamiarze szeptać i w tajemnicy swe grzechy trzymać gdy śmierć nadchodzi, jeśli więc godzisz się klecho, bym spowiadał się na głos, przy wszystkich, to zaczynajmy. Jeśli nie, to cóż... Spojrzał jakby przelotnie na swój miecz.
Bertrand:
Po złapaniu Aurory za jej piękną dłoń, od razu uległeś urokowi tej dziewczyny. Czujesz wzbierającą się siłę w Twej męskości, której zapragnąłeś teraz użyć. Wszak taka jest piękna... O tutaj - wskazała drugą ręką miejsce na swym brzuchu.
Bertrand
Może udam się po medyka, by Cię zbadał? No nie... Teraz?!
Bertrand:
Nie... Medyk zanim przyjdzie to wiele czasu minie, a mnie tak boli och... Panienka skuliła się nieco a włosy opadły jej na Twą rękę, którą trzymasz ją za dłoń. Może przestanie, może przestanie...
Robert
Tak,długo i szczęśliwie..... - powiedział jakoby nieobecnym głosem wpatrując się w oblicze ukochanej i całkowicie tonąc w jej oczach....
Bertrand
Nie uderzyłaś się nigdzie pani? Dotknął miejsca na brzuchu, które wskazała. Może to zwykły siniec? Czy boli bardziej gdy dotykam?
Bertrand:
Nie, nie uderzyłam... I nie boli bardziej gdy dotykasz, wręcz lepiej jest... Może, gdybyś delikatnie to rozmasował, to by mi przeszło? Spytała, po czym jęknęła zaciskając zęby.
Bertrand
A więc daj, rozmasuję... rzekł spełniając jej prośbę, zachowując przy tym delikatność.