-
Banici zawiązali Wam oczy podając linę byście się Jej trzymali podczas dalszego marszu. Bertrand bardzo delikatnie zawiązał opaskę na włosach Anny, aż przeszły Ją dreszcze od Jego dotyku. Jednak mimo wszystko nie dorównuje on dotykowi Alessia. Po dłuższej chwili marszu zdjęli Wam opaski z oczu. Widzicie spore obozowisko z platformami na gałęziach drzew i szałasami umiejscowionymi na nich. Do schronień prowadzą drabiny sznurowe. Arathena ma wrażenie jakby znalazła się w domu.
-
Arathena
Wciągnęła mocno powietrze w nozdrza... hmmmm.... Wypuszczając je powoli.. Jak dobrze być w domu.... Podeszła do drzewa i położyła na nim dłoń.
Jak długo tu będziemy zapytała nagle.....?
-
Jak tylko Gruby Gui wróci ze złotem na okup to zajmie się leczeniem. Sądzę że nie dłużej niż tydzień aż mężczyźni wrócą do pełni sił odparł Bertrand.
-
Christophe Leroy
Długo... Ale co zrobić - powiedział Christophe rozglądając się po obozie. Całkiem mu się tu podobało, a i nie miałby nic przeciwko przerwie... Chociaż czas nagli.
-
Alessio
Całkiem przytulnie....,spodziewałem się czegoś wiele,wiele gorszego - pomyślał rozglądając się z ciekawością dookoła
-
Atarhena
A gdzie mamy do tego czasu mieszkać? spojrzała na Annę i jej ojca.... ale pytała banitę.... i czy przez ten czas obozu nie będziemy mogli opuścić?
-
- Dostaniecie jeden z naszych magazynów dla siebie, tylko musimy go opróżnić. odpowiedział Bertrand. Lepiej jakbyście nie opuszczali obozu, wartownicy są dość nerwowi.
- Będę miał problem z tą nogą by wleźć na górę stwierdził ojciec Anny. A jakieś mniejsze pomieszczenie dla kobiet dodatkowo się nie znajdzie?
- Znajdzie się, coś wymyślę. Hugo, podaj tą sakwę z ich złotem, czas im oddać połowę zgodnie z umową.
Mały Hugo wlazł na jedną z drabin i zaczął się sprawnie wspinać.
-
Anna de Loiret
Bardzo podobał jej się dotyk Bertranda, choć nie miał tak miłych dłoni jak Alessio, to poczuła wielką radość i podniecenie, że to rycerz ją dotyka...
Gdy dotarli już wszyscy do obozu, rozejrzała się po nim wzrokiem. Wydaje się tu miło, przyjemnie będzie się przez tydzień odpoczywać, och jak ja tego pragnęłam... Tatusiu, możemy porozmawiać na osobności?
-
Tak, możemy. Ruszył za Anną kuśtykając mocno.
-
Anna de Loiret
Pomogła ojcu dojść w ustronne miejsce, by mogli porozmawiać. Gdy się wystarczająco oddalili, objęła go za szyję i spytała - ojcze, powiedz mi szczerze... Co myślisz o mym wybranku? Rzeknij mi prawdę, bez względu na to jaka ona jest...