Catherine
Tak,w porządku....,odpoczywać to powinna Lothiriel,ja zasnę kiedy i ona zaśnie.... - wyszeptała w odpowiedzi nie przestając głaskać najmłodszej siostry i wypatrując powrotu królowej
Wersja do druku
Catherine
Tak,w porządku....,odpoczywać to powinna Lothiriel,ja zasnę kiedy i ona zaśnie.... - wyszeptała w odpowiedzi nie przestając głaskać najmłodszej siostry i wypatrując powrotu królowej
Kersijana
Uświadomiła sobie nagle w jak beznadziejnej sytuacji są ona i Elf... Odsunęła sie kawałek od królowej i popatrzyła na swoje nagie ciało. obie ręce przesunęła wzdłuż swojego ciała od piersi aż po biodra. Zrobiła mordkę w trąbkę... No to mamy problem.... przez chwilę udawała zmartwioną ale długo nie wytrzymała by się nie roześmiać. Mogłabym z sarny co ją ubił mój miły zrobić jakąś przepaskę na biodra i piersi. Fakt że to by skąpe odzienie było i świeciła bym tyłkiem przy najmniejszym schyleniu albo kuckach, ale nie mam pojęcia co Elf ma na siebie włożyć.... Wiesz Pani... Jemu najładniej jest we mnie... hi hi hi... Kersi tryskała dobrym humorem....
Catherine:
Ach... Jaki kolor kwiatów, pani, jest twym ulubionym? Spytał Tristan, patrząc na Ciebie.
Kersijana:
Lothiriel spojrzała na Ciebie zdziwiona, nieco rozchylając usta. Tak, z pewnością Kersi... A zamiast ze skóry sarny, możesz spróbować z kropierza konia swego ukochanego, powinno lepiej pójść. Chociaż... Pokaż mi, gdzie skradli wam te ubrania.
Kersijana
Wskoczyła na rumaka wyciągając rękę do Lothiriel by pomóc jej dosiąść konia... To kawałek drogi stąd i Mirilia Lassi dogoni nawet najlepszego konia jeśli złodziej na takowym się porusza... Nie wiesz Pani czemu on taki wstydliwy? Przecie My Nordolczycy słyniemy z urody,,, nigdy nie rozumiałam czemu obdarzono nas takimi wdziękami i tylko my możemy to oglądać.... Wyobraź sobie jakby to było cudownie móc chodzić cały czas nago i nie musieć się krępować. Kochać się gdy tylko ma się na to ochotę... Czy to coś złego? czy ja jestem inna? Pani... Ja nie rozumiem co się ze mną dzieje.... Zaczarował mnie chyba ten wąż jak mu język odgryzłam... Może jego krew tak na mnie podziałała?
Catherine
Spojrzała na niego szczerze zdziwiona,nigdy bowiem nikt jej nie zadawał takiego pytania....,po namyśle odparła - Hmm....,błękitne,ale....,naprawdę nie musisz ich szukać....,zwłaszcza teraz....
Catherine:
Błękitne powiadasz, pani... Zapamiętam, kolor niebios, w które człowiek zdaje się na chwilę przenosić patrząc na ciebie... Stwierdził rycerz nie mogąc oderwać od Ciebie wzroku. Nagle usłyszałaś jak Lothiriel niegłośno z pomiędzy drzew mówi - zaraz wracam córeczko.
Kersijana:
Kiedy będziesz miała syna lub córkę, będziesz wiedziała że w życiu nie tylko rozkosz i beztroska się liczy, to zmienisz swe zdanie Kersi. Odparła Lothiriel, po czym dała znać Catherine, że zaraz wróci i łapiąc Cię za rękę, dosiadła Mirillia Lassi, choć nie było jej łatwo bowiem jeszcze porusza się dość niemrawo ze zmęczenia.
Catherine
Uśmiechnęła się na chwilę jednak na słowa opiekunki natychmiast przeważyła troska o nią i momentalnie spoważniała,było jej trochę niezręcznie prosić o taką przysługę zakochanego w niej mężczyznę jednak niepokój o Lothiriel zwyciężył i dlatego powiedziała patrząc mu w oczy - Jedź za nimi proszę,sama bym pojechała ale nie chcę budzić sióstr,jak widzisz nie bardzo mogę się teraz ruszyć....
Kersijana
Pani Nie powinnam Cię nękać... Widzę jaka zmęczona jesteś jeszcze choć zioła powinny już dawno działać... Powiadasz dzieci? Jak Ty mądra i cudowna jesteś. Urodzę Mu tuzin dzieci.... Albo nie.... tuzin Nordolek i tuzin Nordolczyków... Myślisz że będzie zadowolony? O Lothiriel..... Będziesz ich Mamką i Dobrą Wróżką?
Elfka gadała tak cały czas aż dotarły do jeziora.... Pokazała palcem miejsce w którym zostali okradzeni... Pokazał nam środkowy palec.... o w ten sposób... Elfka zrobiła dokładnie tak jak wcześniej złodziej pokazując królowej ów gest. To chyba znaczyło... hi hi hi... Elfka spojrzała królowej w oczy robiąc dziwne ruchy tym palcem... Niech będzie prężny i twardy????
Catherine:
Tak moja pani, będę strzegł twej matki choćbym miał przypłacić to życiem. Odparł Tristan i dosiadł konia na oklep, widocznie nie chcąc zabierać okrywającego was kropierza. Spojrzał na Ciebie z grzbietu wierzchowca, uderzył dłonią w serce i ruszył między drzewa.
Kersijana:
Kersi... Ruszaj wreszcie... Tak, będę ich dobrą wróżką i opamiętaj się wreszcie, bo twoja matka na ciebie patrzy z zaświatów... Syknęła już zdenerwowana królowa. Tymczasem przygalopował do was Tristan, mówiąc - panna Catherine kazała mi wam towarzyszyć dla bezpieczeństwa, drogie panie.
Catherine
Skinęła mu głową z wdzięcznością,zaś gdy odjechał westchnęła ciężko,nie chciała go prosić o przysługę bowiem nie podzielała jego uczucia a nie chciała mu robić zbytnich nadziei i go wykorzystywać,z drugiej strony zbyt się bała o Lothiriel....- Ehh,i co ja bym powiedziała siostrom gdyby wstały? Waszej mamie coś się stało kiedy nie spałam bo nie chciałam Was budzić ani prosić nikogo o pomoc?! - jednak mimo że to iż z nimi pojechał jej nieco ulżyło,to dalej się bała i z niepokojem wyglądała ich powrotu i nasłuchiwała otoczenia....