Bertrand:
Ledwie czuję, zdejmij mą suknię to wtedy lepiej będzie, nakryję co trzeba kocem, jeśli tego pragniesz... Rzekła co chwila sycząc z bólu, mając szkliste oczy z których co jakiś czas płyną łzy.
Wersja do druku
Bertrand:
Ledwie czuję, zdejmij mą suknię to wtedy lepiej będzie, nakryję co trzeba kocem, jeśli tego pragniesz... Rzekła co chwila sycząc z bólu, mając szkliste oczy z których co jakiś czas płyną łzy.
Charles de Tournemire
Skoro taka Twa wola to nie zabronię Ci takiej spowiedzi - po czym spojrzał ma jego oblicze - Przynajmniej przed ślubem i śmiercią nareszcie się starasz jakoś... Ale czy nie za późno?
Techniczny:
Jeśli Boemund nie zacznie klęczeć to chociaż oczekuje na jakieś złożenie rąk czy czegokolwiek takiego. Jak sie upiera to zaczyna spowiedź ze standardowej formułki.
Bertrand
Już ja wiem co Ty planujesz, żmijo, nie złamiesz mnie. Jesteś pewna pani, że nie będziesz się wstydziła przede mną nago stanąć?
Boemund zamyślił się przez chwilę, powiedziawszy potem, patrząc po kolei w oblicza każdego z obecnych - niegdyś wierny byłem każdej rycerskiej cnocie, przed bitwami z imieniem Boga na ustach ruszałem szerząc Jego słowo mieczem, tam gdzie kler zawiódł słowem. Z pełnym sumieniem rzec mogłem, że jam jest rycerz bez skazy! Potem zaś... Spadła na mnie najstraszliwsza kara na tym padole, jaka tylko może być... Za me poświęcenie, wiarę, odwagę i oddanie. Zboczyłem więc na ścieżkę grzechu dopuszczając się mordów, grabieży, masakr, nie patrząc czy walczę z zasługującymi na śmierć, czy też nie. Kruszyłem kopie o prawie wszystkich, którzy stanęli mi na drodze, ciąłem ich mieczem, tratowałem kopytami mego rumaka, szczędząc tylko kobiety, mając w pamięci dwie mi najdroższe - spojrzał najpierw na Agnes, a potem na Charlotte - wiele razy dopuszczałem się okrucieństwa wobec kleru, który choć zasłużył na agonię, to chroniony jest wolą Bożą. Oto prawdziwe czyny Boemunda de Moulins, którego wielu postrzega jako bohatera, zapewne znienawidzicie mnie za haniebne uczynki, jakich się dopuszczałem... Nie zamierzam się usprawiedliwiać, tylko odkupić to na wojnie, by zasłużyć na to, by Bóg mi przebaczył... Rycerz dumnie uniósł głowę, ale zamknął oczy...
Bertrand:
Tak, proszę zdejmij mi tą suknię... By ból uśmierzyć...
Bertrand
Zaśmiał się powstając z klęczek. By ból uśmierzyć? A potem do komnaty wpadnie pan Baldwin, skłuje mnie mieczem i wypchnie przez okno, a pozostałym powie, żem Cię zbrukał? Wybacz panienko, lecz nie skusisz mnie tak jak Niemca.
Robert
Po raz kolejny mocniej przytulił Charlotte wiedząc że szczególnie źle znosiła wybryki swego brata......- Teraz rozumiem czemu tak bardzo ją me słowa zabolały, przed oczyma jej stanęły jego uczynki, och mój kochany wrażliwy aniołek,swą dobrocią by 10 ludzi mogła obdarować i jeszcze by jej zostało
Bertrand:
Co? Ty mnie posądzasz o kłamstwo, o to że przeze mnie zginął ten przeklęty gwałciciel!? Ty parszywy łotrze, żebyś się spalił w piekle za to! Wykrzyczała Aurora uderzając Cię w policzek, po tym położyła się na łożu i rozpłakała... Mimo tego co rzekła, oraz tego że wymierzyła Ci cios, widok tej dziewczyny sprawia żal... Wszak co, jeśli ona mówi prawdę?
Bertrand
Widziałem i słyszałem wystarczająco dużo, żeby móc Cię o to posądzać. Oswald, Baldwin, Gunter, kto jeszcze? Ci wszyscy rycerze z sali w Trypolisie? Ilu ich się przewinęło przez Twój żywot? Dziesięciu? Stu?
Charles de Tournemire
Kapłan siedział w konfesjonale i przysłuchiwał się Boemundowi. Choć spowiadał się ze szczerością w głosie, to ksiądz coraz bardziej miał wrażenie, iż albo jego wola jest taka słaba, że nie jest w stanie dostosować się do boskich nakazów, albo tak zapatrzony w swoje widzimisię, lub nie pojmował czym one są. Mimo wcześniejszej spowiedzi ponownie zabijał niewinne osoby, wraz z lazarytami i resztą z ich grupy, lekceważąc pokutę i przykazania, wraz z naukami Jezusa Chrystusa. W tym wypadku obawiał się, iż nie mógł mu już odpuścić grzechów... A wiedział, jeżeli tego nie zrobi to go zarżnie w tym konfesjonale, bądź uczyni inną, okropną rzecz jemu... Z kolei grzeszny niegodny jest, by uzyskać sakrament małżeństwa, coby mogło obrazić Stwórcę...
Po chwili ciszy oczekując na to, iż spojrzy na Charlesa zapytał - Czym jest dla Ciebie sakrament pokuty?
Boemund spojrzał na księdza, po czym odparł spokojnie - zapłatą za swe błędy, które doprowadziły do grzechu. A że me grzechy straszliwe, to zapłacę za nie życiem. Najcenniejszego jednak Bogu nie oddam, bo jest ono tu, i bije dla Agnes, oraz Charlotte. A w nim moja miłość do nich. Rycerz przyłożył sobie pięść do serca.
Bertrand:
Wynoś się nędzniku - Aurora zapłakała z jeszcze większą goryczą, niż dotychczas.