-
Anna de Loiret:
Nie wiem co o Nim sądzić, za krótko go znam. Wydaje się mi, że darzy Cię szczerym uczuciem. Ruszył w te pędy ledwo dwie klepsydry żaków minęły, gdy ruszyłyście we trzy z polany, martwiąc się, że coś może Ci się stać w lesie. Wziął tylko Christopha ze sobą, więc odwagi tez mu nie mogę odmówić. Chcę jednak go bliżej poznać podczas naszego pobytu tutaj, wtedy będę mógł coś rzec o Nim więcej.
-
Anna de Loiret
Och to się cieszę - rozpromieniła się nieco. Ale jest jeden problem... Nie chciał pocałować Thilbauta, przecież na znak braterstwa powinien, dwaj mężczyźni uściskają sobie dłonie, ale Thilbaut to koń więc buziaka mógłby mu dać... Podejrzewam, że ciężko mu zaakceptować to, że będzie się musiał mną z kimś dzielić...
-
Anna de Loiret:
Wcale się mu nie dziwię, mi też ciężko to czynić roześmiał się ojciec.
-
Anna de Loiret
Spojrzała zaskoczona z otwartymi ustami na ojca - jak to, nie pamiętasz już jaką czułość okazywałeś Ważce? Och! Odwróciła się wielce obrażona...
-
Anna de Loiret:
Ojciec westchnął ciężko Nie o tym mówiłem, tylko o zaakceptowaniu faktu o konieczności dzielenia się Tobą z kimkolwiek.
-
Anna de Loiret
Tak? Och... Zawstydziła się nieco, odwracając znów do ojca. Ucałowała go w policzek nie mogąc spojrzeć w oczy, że posądziła go o taką nikczemność... Wybacz mi, wracajmy do reszty, zmęczona jestem...
-
Alessio
W czasie gdy jego ukochana rozmawiała ze swoim ojcem usiadł pod drzewem nieco zmęczony marszem i położył delikatnie dłoń na swojej ranie......- Wchodzenie na górę w moim obecnym stanie będzie baaardzo przyjemne.....ehh........,no i ja oczywiście będę spał sam.....
-
Arathena
Podeszłą do Alessia... Bardzo boli? zapytała z nieukrywana troską.... Ich włócznie tępe więc rana chyba poszarpana,,, szybciej się zagoi niż cięta ostrym....
-
Alessio
Jakoś to znoszę,bywało gorzej hehe....ale dziękuję że pytasz - zamilkł na chwilę jak gdyby zbierając myśli - I ja........chcę żebyś wiedziała że doceniam to co robisz dla Ani,to ważne że ma kogoś poza mną i Liothanneą na kim jej zależy.....
-
Christophe Leroy
Usuwa z głowy czepiec kolczy. Nieco wygodniej mu będzie, ale trochę go zaczęło martwić to, że ból do teraz nie ustępuje... Gdy tylko Alessio kończy rozmowę z elfką podchodzi w jego kierunku.