-
Charles de Tournemire
Dobrze... Lecz skoro podjąłeś się spowiedzi jakiś czas temu u mnie to dlaczego mimo to ponownie zgrzeszyłeś i to tymi samymi grzechami? Mówię tu o nocy, która miała miejsce dwa dni temu. Spowiadałem Cię wtedy i wyznałeś między innymi, iż dokonywałeś mordów , a następnego dnia dokonałeś rzezi na mieszkańcach jednego z miasteczek na pustyni? Co prawda przybyłeś tam z innego zupełnie powodu, lecz rzeź na ludności tego nie usprawiedliwia - odparł mu również spokojnie.
-
Bertrand
Alem narobił... Westchnął ciężko i usiadł na łożu. Przepraszam, nie chciałem sprawiać Ci przykrości panienko, a jedynie powiedzieć jak to wygląda z zewnątrz. Zresztą sam jeszcze niedawno miałem... podobną słabość do Twojej... rzekł kładąc jej dłoń na ramieniu.
-
Katarina
Gdy usłyszała spowiedź konstabla nie wytrzymała...
Oto prawdziwy mąż... ciężkie, śmiertelne grzechy przed nami Bogu wyznaje. Zaprawdę Nie przestaniesz mnie Panie zadziwiać......
".... Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień..." Jak sam Pan nasz nas nauczał...
-
Konstabl już kierował swą dłoń ku rękojeści miecza, ale usłyszał słowa Katariny... Dziękuję ci za te słowa, pani - pokłonił się w siodle, patrząc na szlachciankę swym dumnym obliczem, które niejedną damę przyprawia o szybsze bicie serca. Zapewne też i na niej zrobił wrażenie, choć ta dzięki swej silnej woli nie wzdycha jak większość panien. A ty klecho przestań ględzić, swe grzechy wyznałem i żałuję, zamierzam za nie zapłacić na wojnie, więcej nie uczynię.
Bertrand:
Ale ja nie chcę tak, ja tylko szukałam swego jedynego rycerza. A Gunter sam wyskoczył, gdy usłyszał że ktoś nadchodzi... Ja mu nic nie zrobiłam - powiedziała Aurora przez płacz.
-
Katarina
Ukłoniła się również do Boemunda... Z ciekawością patrzyła jednocześnie na kapłana.... Ksiądz chyba nie przepada za konstablem... Dziwne trochę bo zna go od dawna i powinien się do niego juz przyzwyczaić
Po cichu odezwała się do Spytaka po polsku... Trza by Pana Tomasza podpytać co sie między księdzem a konstablem stało, że oboje tak się nienawidzą... Konstabl ma uprzedzenia do całego kościoła i nie dziwię się trochę nawet, ale by ojciec był taki zawzięty?
-
Bertrand
A więc szukaj takiego, który odpowiada Ci charakterem, i który także i Ciebie pokocha, a nie który chce Cię jedynie wykorzystać. Twoja cnota powinna być nagrodą dla tego jedynego. No i jako kandydatów nie wybieraj zajętych mężów, albo zakonników. Wierzę w Twe słowa, jeśli chodzi o Guntera. Ale zgwałcił Cię w końcu, czy dałaś mu przyzwolenie, pani? Nie powiem nikomu o prawdzie, zachowam to dla siebie.
-
Charles de Tournemire
Przestań ględzić... Przestań ględzić... To ja tu jestem spowiednikiem, to ja tu udzielam sakramentu i nie ma dla Boga "przestań ględzić" z powodu zamordowanych ludzi... Szkoda tylko, że nagle teraz pożałowałeś tego wszystkiego, a nie pomyślałeś przed tym najazdem i miałeś gdzieś całą tę pokutę... A niech dostanie te swoje rozgrzeszenie, ale to Pan Bóg go z tego rozliczy, nie ja - ... Skoro taka Twa wola to i nie zabronię Ci myśleć inaczej, ani nie stanę Ci na drodze. Idź i walcz w imię Najwyższego - po czym powstał - Bóg Ojciec Miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą, przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna izesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju, przez posługę Kościoła I jaodpuszczam Tobie grzechy, w imię Ojca, Syna i ducha Świętego. Jako pokutę nakazuję Ci modlić się do Boga Jedynego o swe zbawienie jak i tych, którzy będą walczyć u Twego boku, dopóki nie staniesz przed obliczem Pańskim - po czym zapukał w konfesjonał i oczekiwał na reakcję Boemunda.
-
Po słowach księdza, rumak Boemunda stanął dęba bijąc przednimi kopytami w stronę konfesjonału, napędzając niezłego stracha Charlesowi. W końcu opadł na cztery nogi, a jego jeździec zacisnął zęby i rzekł - Boże powstrzymuj mą dłoń i mój miecz, bym tu i teraz nie zgrzeszył znów. Zatoczył koło niemal w miejscu, po czym ryknął - jak wszystko gotowe, to niechaj zacznie się nasz ślub!
Bertrand:
Panienka nic nie odrzekła tylko przytuliła się mocno wylewając morze łez w Twą pierś.
-
Bertrand
Odwzajemnił uścisk Aurory. Nie płacz już panienko... A co z tym brzuchem? Bolał rzeczywiście, czy chciałaś mnie tylko...
-
Charles de Tournemire
Stanął dębem widząc jak koń konstabla staje na dwóch kopytach, bijąc przednimi równocześnie. Obawiał się, że zaraz utnie mu głowę za postawienie się mu... Gdy wierzchowiec stanął i konstabl powiedział swoje ruszył w kierunku drzwi wyjściowych by je zamknąć, aby nikt niepowołany nie wdarł się na uroczystość, a następnie w zachrystii zmienia swą szatę na ornat, jednocześnie wspominając po drodze - Gdy się przebiorę w ornat i zamknę drzwi coby żaden niepowołany nie wszedł do kaplicy i zaczynamy. Gdy się przebrał opiera się na chwilę o blat jakiejś szafki i myśli sobie oburzony - Ten człowiek jest niezrównoważony i zaślepiony swą pysznością... Nawet mimo to, że udzielam mu ślubu traktuje mnie niczym dziwkę z burdelu... Oh, Panie Boże. Kogoś mi postawił na drodze? I choć udzieliłem mu sakramentu pokuty to osąd pozostawiam Tobie, czy jest godny dostąpić do królestwa niebieskiego mimo wcześniejszych win...