-
Agnes i Boemund zdjęli swej obrączki, rycerz nosił ją założoną na rękawicy, tak jakby nigdy jej nie zdejmował... Podali je księdzu. Konstabl rzucił serdeczne spojrzenie Katarinie i Spytkowi, obejmując po tym swą ukochaną.
Bertrand:
Aurora rozebrała się do naga, a następnie zakryła kocem swą kobiecość, piersi zasłaniając ręką. Położyła się na łożu, rzecząc - ja to rozumiem panie, przecież ja niczego nie oczekuję...
-
Robert
Nie interesowała go wymiana zdań jaka miała przed chwilą miejsce,całą swą uwagę skupiał na Charlotte,dopiero gdy kątem oka dostrzegł że ceremonia zaraz się zacznie podniósł głowę i począł ją obserwować.
-
Spytko po łacinie:
Podał srebrny pierścień księdzu. Jednak z obrączkami nasz ślub także będzie.
-
Bertrand
Nie odzywając się odwrócił się z powrotem do Aurory i zaczął delikatnie rozmasowywać jej bolący brzuch.
-
Charles de Tournemire
Dobrze, więc zaczynamy - po czym odwrócił się w kierunku tabernakulum i uklęknął, a następnie wyraźnie pochylił się przed nim i powstał w kierunku nowożeńców i począł czynić znak krzyża mówiąc po łacinie - W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
-
Amen - odpowiedziała Agnes, konstabl natomiast spojrzał złowrogo na księdza i poprawił pas z mieczem, całkowicie przypadkowo...
Robercie, postaw mnie, jakoś ustoję - wyszeptała Charlotte.
Bertrand:
Niestety, masaż oraz delikatne westchnięcia Aurory doprowadziły do tego, że coraz trudniej panować Ci nad pożądaniem. W czasie masowania, dłonią delikatnie obniżyłeś koc, który wciąż jeszcze zakrywa jej kobiecość...
-
-
-
Bertrand
Lepiej Ci, panienko? Ból ustępuje? Zapytał przerywając na chwilę masować.
-
Robert
Dobrze,oprzyj się o mnie - odszepnął delikatnie stawiając ją na ziemie i czule obejmując,jednak nie spodobało mu się zachowanie księdza....- Mam nadzieję że nieco przyśpieszy te śluby, moja biedna Charlotte w ogóle nie powinna tu być i im szybciej do łoża ją odniosę tym lepiej