Katarina
Czas w kaplicy wydawał sie wiecznością... Wszystkie zabiegi księdza........ Spojrzała na konstabla tak jakby błagała wręcz by przyspieszył już tą ceremonię...
Wersja do druku
Katarina
Czas w kaplicy wydawał sie wiecznością... Wszystkie zabiegi księdza........ Spojrzała na konstabla tak jakby błagała wręcz by przyspieszył już tą ceremonię...
Grzechy me straszliwe, czemu Panie zsyłasz na mej drodze kogoś, kto kusi mnie do popełnienia kolejnego. "Nie dobywaj bez potrzeby, tylko w prawej intencji i nie chowaj, gdy użyty nie zostanie" rzekł mi ojciec, gdy wręczał mój miecz... Coraz więcej ostrza i więcej oczom się ukazuje, jak cały wyjdzie, odwrotu nie będzie... Mówił konstabl po ujrzeniu spojrzenia Katariny, które najwyraźniej dobrze odczytał, oraz delikatnie wysuwając kawałek brzeszczota z pochwy. Boemundzie, nie - wtrąciła Agnes, chowając z powrotem wydobywany przez wybranka miecz.
Charlotte wygodnie się oparła o Roberta, nic nie mówiąc tylko bawiąc się kosmykiem swych włosów i spoglądając na całą sytuację.
Bertrand:
Tak, nieco ustępuje, ale nie przestawaj, może całkiem odejdzie... Odparła Aurora. Twoje podniecenie jest coraz większe...
Spytko po łacinie:
Pośpiesz się Ojcze. Ja nie muszę dobywać ostrza z pochwy by mieczem wygarbować Ci skórę, jak tak będziesz przeciągać tą ceremonię warknął Spytko
Bertrand
Przygryzł języka, prawie do krwi, coby się opanować i z powrotem przystąpił do masażu...
Katarina (polski)
Nie Spytko,,, Daj spokój bo nigdy nie skończy.... wyszeptała do ukochanego
Spytko po polsku:
Jak sobie życzysz Kochana odszepnął cofając dłoń od rękojeści oręża.
Charles de Tournemire
Spojrzał na nich beznamiętnie i pomyślał - Tak wam śpieszno do końca? Nawet nie macie żadnej cierpliwości w sobie, tylko zagrozić śmiercią kapłanowi najlepiej bo "amenu" nie wytrzymujecie... który i panienka Charlotte by wytrzymała - po czym pochylił głowę i zmówił niezbyt głośno krótką modlitwę, rozkładając rękę nad obrączkami aby je poświęcić, a następnie wychodzi przed ołtarz i mówi: W imieniu kościoła pytam was jakie są wasze postanowienia. Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
Katarina
A juści
Spytko po łacinie:
Tegoż pragnę.
Tak... Powiedział Boemund, oburącz chwytając dłoń Agnes, ona zaś odrzekła - tak, Boże, tego właśnie pragnę...
Bertrand:
Mimowolnie, podczas masażu Twoja ręka schodzi coraz niżej i niżej ciała Aurory... Ona wzdycha coraz głośniej i zmysłowiej, przyprawiając Cię o szybsze bicie serca.