Catherine
Od razu lepiej hihi - odparła z uśmiechem,prawdę powiedziawszy nawet przez chwilę się nie złościła,chciała jedynie zmusić siostrę do bardziej wylewnych komplementów....,dlatego niemal od razu wróciła do masowania i całowania jej stóp
Wersja do druku
Catherine
Od razu lepiej hihi - odparła z uśmiechem,prawdę powiedziawszy nawet przez chwilę się nie złościła,chciała jedynie zmusić siostrę do bardziej wylewnych komplementów....,dlatego niemal od razu wróciła do masowania i całowania jej stóp
Kersijana:
A więc udało się, bałem się że nie odzyskamy swych ubrań - odparł Elrohir i zeskoczył z konia, ubierając się szybko. Rycerz po skończonej czynności pocałował Cię w usta. Pani! Krzyknął Tristan i podszedł do was - miał to przy sobie. Wręczył Ci całą zagubioną biżuterię.
Catherine:
Mrr, uwielbiam jak mi je całujesz hihi - Betty usiadła nie wyrywając swych stóp i zaczęła dłońmi głaskać Twoje masujące ją ręce.
Catherine
Zaczęła cicho pomrukiwać gdy siostra zaczęła głaskać jej dłonie,jednocześnie nie przerywając masażu,w pewnej chwili rzekła rozmarzona - Och Betty,mogła bym tak cały dzień spędzić tylko z Wami,na kąpielach i masażach....
Kersijana
Dziękuję Ci Panie,,, odbierając swą biżuterie od Rycerza uśmiechnęła się do niego wdzięczna... Zakładała naszyjnik Elfowi... Nigdy miałeś go nie ściągać. Obiecałeś....
Zawołała swego konia i poszła do Królowej... Jeszcze raz dziękuję Moja Pani. Bez Ciebie nie dali byśmy rady wrócić do cywilizowanego świata... hi hi hi... Nie żeby bieganie nago po lesie z Wybrankiem Serca mi się nie podobało, ale chyba w pierwej jakaś misję mamy... Wracajmy do obozu bom strasznie głodna się zrobiłam a snu by trza jeszcze zaznać trochę dobrze było.
Catherine:
Ja też... Jak zostane królową, to każdą niedzielę tygodnia będę na to poświęcać wam! W soboty turnieje kopijnicze, w piątki konne wyścigi, w czwartki turnieje piesze buhurtowe, w środy piesze indywidualne, we wtorki znów wyścigi konne a w poniedziałki przejażdżki po królestwie i spacery boso po trawie, specjalnie dla Margaret! Betty pochwaliła się swym znamienitym planem władania królestwem...
Kersijana:
Kersi zanim wrócimy - zwróciła się do Ciebie królowa - dasz sobie radę jako dyplomatka? Spytała nagle, patrząc Ci w oczy.
Catherine
Piesze co?! Ehh,ona jest tak przesłodko naiwna że aż żal mi jej tą wizję wybijać z głowy,no i nie mam ochoty ani siły by jej to w tej chwili tłumaczyć....Ale kiedyś będzie trzeba dla dobra nas wszystkich.... - pomyślała i postanowiła nie komentować jej planu przynajmniej póki co....
Catherine:
Prawda, że to dobry plan? Spytała Betty patrząc Ci w oczy.
Catherine
Ehh,no nie da mi spokoju z tym idiotycznym planem.... - pomyślała,westchnęła ciężko i odparła szczerze - Kocham Cię Betty,ale to nie będzie tak wyglądało,co prawda nie znam się za bardzo na rządzeniu ale myślę że z trudem znajdziesz nawet ten jeden dzień dla nas w swoim planie nie mówiąc o urządzaniu turniei i uczt....
Kersijana
Popatrzyła na nią trochę zdziwiona. W dyplomacji można rzec jestem mistrzynią.... Widziałaś Pani jak te zbiry połknęły haczyk? Nawet nie widzieli skąd padł śmiertelny cios hi hi hi.... Tak Pani dam sobie radę... cokolwiek to by nie znaczyło.... hmm. możemy wracać? powiedziała wskakując na konia i podając rękę królowej by pomóc jej wsiąść.
Catherine:
Betty spuściła głowę i po prostu przytuliła się do Ciebie nic nie mówiąc. Posmutniała nieco ocierając się głową o Twą szyję jak kociak i przymknęła oczy.
Kersijana:
Nie przechwalaj się moja droga, nie zawsze będziesz mogła użyć argumentu nagich piersi - odparła Ci Lothiriel i rzekła do Tristana - czy szlachetny rycerz zabierze swą przyszłą teściową na swego rumaka? Rycerz uśmiechnął się tylko i podał rękę królowej, pomagając jej wejść na konia.
Nie żartuj tak z naszym kwiatuszkiem, jest wyczulona na pewne sprawy - szepnął Elrohir ruszając w drogę do obozu.