Alessio Contrarini:
Nie wiadomo czy Bogini usłyszała tą modlitwę, nie raczyła bowiem w żaden sposób na nią odpowiedzieć.
Wersja do druku
Alessio Contrarini:
Nie wiadomo czy Bogini usłyszała tą modlitwę, nie raczyła bowiem w żaden sposób na nią odpowiedzieć.
Alessio
Nie przestając łkać usiadł pod pierwszym lepszym drzewem kryjąc twarz w ramionach i zatracając w rozpaczy.....
Christophe Leroy
Westchnął jedynie i udał się do swojego szałasu nie chcąc jeszcze bardziej podkręcać i tak gorącej już atmosfery... Pocieszać Alessia nie było po co, najlepiej, by sam to przetrawił, a panienka Anna... Zapewne kogoś takiego jak on tak czy inaczej by nie chciała oglądać. Poza tym ma już jedną osobę do pocieszania.
Alessio Contrarini:
Do Alessia podszedł Mały Hugo z kawałkiem mięsiwa. Nie łam się, tego kwiatu to pół światu. Nie ta, to inna się znajdzie, która odda Ci swe serce rzekł podając jedzenie.
Christophe Leroy:
Po dłużej chwili dołączył do Ciebie Tankred cały czerwony od trudu wspinaczki z niesprawną nogą. Po niedługim czasie Bertrand przyniósł półmiski z mięsiwem.
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Po krótkiej chwili jedzenie przyniosła Wam Marie. Jakieś mięsiwo na drewnianych półmiskach, puste kubki i bukłak z winem. Nie wiecie jakim cudem je tu wniosła.
Anna de Loiret
Dziękuję ci kochana... Rzekła wtulając się i spróbowała też powtórzyć po elficku, to co Arathena w tym języku powiedziała...
Alessio
Aż zadarł głowę do góry patrząc kto próbował go pocieszyć.....,był zszokowany że na taki gest zdobył się ten olbrzym,był ostatnim którego o to podejrzewał....,łzy wciąż spływały mu po twarzy i nawet nie próbował ich wycierać,musiał wyglądać naprawdę żałośnie w tym momencie....,jednak jedyne co potrafił z siebie wydusić to krótkie - Dziękuję.....,nie jestem głodny.....- Nawet moja Pani nie miała ochoty ze mną rozmawiać......,choć czemu miała by się zniżać do rozmowy z takim robakiem jak ja?.....Jesteś naiwnym durniem Alessio,naiwnym durniem......
Arathena
Ależ Aniu.. Bardziej melodyjnie... Nie możesz mówić ustami a duszą... Jeszcze raz Ko-cham Cię Sio-stro... powiedziała spokojnie i powoli
Christophe Leroy
Dziękujemy, panie Bertrandzie... - odparł mu w ramach podzięki, odebrał półmisek i postawił go zaraz tuż przy Tankredzie i usiadł gdzieś niedaleko niego, ale i nie za daleko by sobie czegoś nie pomyślał. Nie wiedział, czy w ogóle warto odzywać się teraz do swego byłego już pana po tamtej sytuacji z Anną, lecz chyba i w ciszy nie było co siedzieć... - Częstuj się, panie...
Alessio Contrarini:
Jak tam chcesz. Eeee, jakby podróżowanie z Nią było dla Ciebie zbyt wielka torturą, to znajdziesz miejsce w naszych szeregach. Po tym jak Gruby Gui wyruszy nie będziemy mieli tu nikogo kto by umiał opatrywać rany. olbrzym przestąpił niepewenie z nogi na nogę złożywszy ta propozycję.
Anna de Loiret
Odebrała najpierw jedzenie od Marie mówiąc - dziękuję pani. Postawiła je w wolnym miejscu, oraz spróbowała powoli powtórzyć słowa po elficku, starając się mówić duszą, za radą siostry.