-
Alessio
Pani moja.......,wciąż Cię kocham,rozumiem że nie miałaś ochoty na rozmowę ze swym pokornym sługą,wiedz jedynie że wciąż będę wierny Twym zasadom jak do tej pory..... - pomodlił się krótko ale po krótkiej chwili jego myśli znów wróciły do ukochanej.......- Jak ona mogła podrywać go na moich oczach.........,to.........to nie bywałe,dotąd sądziłem że ona to robi bo i inne damy w jej ojczyźnie tak wobec rycerzy się zachowują......,ale ze mnie kretyn,jeśli ktoś jest winny tego wszystkiego to na pewno nie tylko ona....
-
Arathena Czarna Wdowa:
Jeszcze się pytasz? Myślałam, że masz o mnie lepsze zdanie po tym jak długo razem przebywałyśmy. Aniu, mogę Ci jakoś pomóc? odpowiedziała w bretońnskim.
-
Christophe Leroy
O chu... I co ja mam zrobić? Ehh... Wiedziałem, że ta cisza nie potrwa zbyt długo - Zapewne tak... Kocha go w końcu. To widać. Mimo sprzeczek zawsze szybko do siebie wracali i się godzili, a gdyby coś mu się stało to jedynie byś skrzywdził swą córkę, panie... i zapewne mógłbyś już jej nie odzyskać. Pewnie i tak w końcu się pogodzą... Tak myślę, a panna Arathena zapewne będzie próbowała również temu jakoś zaradzić.
OD MG
+5 PD
-
Anna de Loiret
Mogłabyś mnie utulić? Spytała Liothannei ze łzami w oczach, ciesząc się że wyciągnęła do niej rękę. I coś mi poradzić przy tym?
-
Christophe Leroy:
Tankred tylko ciężko westchnął w odpowiedzi.
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Liothannea wstała z hamaka i spełniła prośbę Anny. Co do rady, to mam tylko jedną. Jeśli Ci na Nim naprawdę zależy, to walcz z całych sił o odzyskanie tego co straciłaś. Im szybciej tym lepiej. I nie rób więcej nigdy nic, co by pozwalało mu wątpić w Twe uczucie.
-
Arathena
A ja myślałam, że się znasz na żartach... Widać obie się myliłyśmy... Nie mniej jednak Nie ja Ci to ścierwo w twarz rzuciłam a ty zrobiłaś to celowo.... Zbyt dobrze rzucasz sztyletami by był to przypadek...
-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
Nie znam się na żartach, a to co nim zasugerowałaś mocno zabolało. Nie zapanowałam nad nerwami. odpowiedziała wysoka elfka.
-
Anna de Loiret
Dziękuję ci Liothanneo, tak zrobię - odparła tuląc się do królewskiej córki. I jeszcze jedna prośba... Nie kłóćcie się, bądźmy na zawsze serdecznymi przyjaciółkami, chodź Aratheno do nas.
-
Arathena
Przepraszam zatem jeśli Cie uraziłam, choć widać Tylko Ty masz wyłączność na obrazę uczuć... Mogłaś to przetrawić i w oczy mi powiedzieć, że Cię uraziłam.. A tak już zadrę będę miała... Docinasz mi jak w marzeniach odpływam tylko dlatego by się odezwać? Liothanneo, to ja raczej powinnam czuć się urażona, ale nie chowam urazy a rozczarowanie....
Anno trzy na hamaku to ino.....
Zaraz przyjdę z powrotem... muszę na stronę jeszcze.....I wyszła z izby....
-
Anna de Loiret, Arathena Czarna Wdowa:
I ja zatem przepraszam. Po prostu na niektóre tematy i sugestie jestem dość drażliwa. odparła Liothannea.