Anna de Loiret
Liothanneo... Dziękuję ci za okazane serce, jesteś wspaniałą przyjaciółką - rzekła do elfki i mocno ją uściskała. Idę postąpić zgodnie z twą radą i zawalczyć o to... Co sama sobie odebrałam własną głupotą.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Liothanneo... Dziękuję ci za okazane serce, jesteś wspaniałą przyjaciółką - rzekła do elfki i mocno ją uściskała. Idę postąpić zgodnie z twą radą i zawalczyć o to... Co sama sobie odebrałam własną głupotą.
Anna dotarła do Alessio, choć trochę się go naszukała. Banici jednak wskazali Jej drogę gdzie się oddalił.
Anna de Loiret
Alessio... Wiem, że już mnie nie kochasz, a miłość w twym sercu zastąpiła nienawiść... Ale mogę usiąść obok ciebie?
Arathena
Podeszła do któregoś z Banitów prosząc go o wskazanie miejsca gdzie może spotkać ich przywódcę... Sama uprzednio zrobiła swoje potrzeby fizjologiczne.. Tego akurat nie musiała szukać bo budowla w której byli przypominała budowle w których spędziła większość życia...
Alessio
Wzruszył tylko ramionami nic już nie mówiąc,było mu kompletnie obojętne czy obok niego usiądzie czy nie,wciąż nie potrafił zrozumieć jak mogła się posunąć do podrywania innego mężczyzny na oczach wszystkich i to chwilę po kilkukrotnym wyznaniu mu miłości.....
Arathena Czarna Wdowa:
Arathenie wskazano budowlę w której przebywa Bertrand. Sama nigdy by nie zgadła, nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych.
Anna de Loiret
Alessio... Dłoń położyła mu na policzku, obracając jego głowę tak by patrzył w jej oczy, gdy usiadła. Powiedz mi, że już nic nie czujesz a nie będę już cię dręczyć sobą, zapomnisz o Annie de Loiret... Mimo iż wiesz, co ona do ciebie czuje.
Alessio
Mimo że jej dotyk był bardzo miły to zdjął jej dłoń ze swojego policzka,nie odwrócił jednak głowy mówiąc - Gdybym nic nie czuł nie siedział bym w tym przeklętym lesie użalając się nad sobą....,a Ty chyba sama nie wiesz co do mnie czujesz....,wyznałaś mi miłość,znów przeżyliśmy wspaniałe chwile a tego samego dnia podrywasz innego mężczyznę na moich oczach......,możesz mi to wytłumaczyć?
Arathena
Zapukała do drzwi w budowli, która wskazał jej banita.... Gdy usłyszała pozwolenie wejścia przeprosiła że nachodzi.. Mam prośbę jeśli wolno.... Eskortować wóz musimy i dziękuje jeszcze raz, że odpoczynek i gościnność nam okazaliście. Wiem, ze wyglądamy w pierwszej chwili jak nieudacznicy jacyś ale trudno... Idzie mi o hamaki... widzę, że posłania z nich są zrobione a ja szukam materiału na sieć.. Chętnie odkupie dwa bo bym przez czas pobytu tutaj potrenować chciała rzucanie siecią zrobioną właśnie z tych hamaków.... Ino proszę nie mówcie mi że żadnego w zapasie nie macie.... Te budowle wyglądają jak Leśnych Elfów.. Wprawdzie nie ma tu żadnego ale to nie znaczy że kiedyś tu nie mieszkali... A jeśli się nie mylę to i zapasy ich tu powinny być...
Arathena Czarna Wdowa:
Rano Ci damy dwa odpowiedział Bertrand. Teraz mamy... pilniejsze zajęcia dorzuciła Marie poprawiając swe ubranie.