-
Catherine:
Aj! Rozczeszesz mi to! Krzyknęła roześmiana Adela i zaczęła łaskotać Betty, by się zbudziła. Udało jej się od razu, obie zaczęły się bawić ze sobą i tarzać.
Margaret otworzyła oczy i mruknęła - witaj kochanie... Chwyciła Twoją dłoń, przystawiła do ust i ucałowała.
-
Catherine
Wepchnęła się pod płaszcz Margaret i mocno do niej przytuliła,potrzebowała ciepła a nie mogła iść do sióstr bo nie chciała psuć im humoru do Lothiriel także....,nie dość że dalej była zła to jeszcze pewnie by się rozpłakała gdyby się do niej przytuliła....
-
Catherine:
Gwardzistka przytuliła Cię mocno i szepnęła - szkoda, że wstawać musimy... No chodź, weźmiesz mnie na swojego konia? Obolałą jakaś jestem...
-
Catherine
Pokiwała tylko głową jednak nie chciała wstawać,zamiast tego objęła Margaret nogą i jeszcze bardziej do niej przysunęła przymykając oczy....
-
Kersijana
A ja w odróżnieniu od Ciebie zawsze ją lubiłam... Pomyślała tylko uśmiechając się....
-
Catherine:
Podeszła do was Lothiriel, klękając nad wami i obejmując. No wstawajcie skarby, wiem że byście pospały jeszcze ale musimy ruszać.
Kersijana:
Królowa uśmiechnęła się do was i poszła do dziewczyn. Elrohir wstał razem z Tobą i ucałował Cię w usta. Byłaś kiedyś w Elacrai? Spytał nagle, jakby przeszywająco.
-
Catherine
Unikając jej wzrokiem,ucałowała Margaret w policzek i niechętnie wstała udając się do swojej klaczy aby przygotować ją ponownie do drogi....
-
Kersijana
Nie,nigdy. Zupełnie niedawno wyruszyłam w drogę....Gdybyś jeszcze nie zauważył tego mój miły to mam dopiero trzydzieści dziewięć wiosen....Pocałowała go w policzek... Jego wzrok trochę niepokojący...Spoważniała... A to ważne?
-
Kersijana:
Coś czuję, że niedługo tam po prostu zawitamy. A pytałem bo chciałem się upewnić, czy osobiście znasz króla i czy kiedyś go widziałaś. Skoro nie widziałaś, a wedle twego opisu wygląda na prawdziwego władcę, twój sen musi być proroczy - odparł Noldor, szykując konie.
Catherine:
Lothiriel podeszła do Ciebie mówiąc - córeczko... Wiem, że się martwiłaś a potem dostrzegłaś mój lśniący pierścień. Zrozum jednak, że to nie było żadne ryzyko z mojej strony, moc której użyłam nie kosztowała mnie wiele sił...
-
Kersijana
Szykując z nim konie do drogi zagadała cicho po nordolsku... Miałam nadzieję,że mnie obudzisz jak się kładłeś koło mnie.... Jej oczka skrzyły wesoło...