Zakładałem podobny wydźwięk naszej oferty. Szanujemy bezcenny czas węgierskiego króla, obiecujemy nie składać mu nieprzygotowanych wcześniej propozycji, zgodnie z oczekiwaniami.
Wersja do druku
Zakładałem podobny wydźwięk naszej oferty. Szanujemy bezcenny czas węgierskiego króla, obiecujemy nie składać mu nieprzygotowanych wcześniej propozycji, zgodnie z oczekiwaniami.
Nadszedł czas. Czas lizania tyłka. Tchórzostwa. Śmieszny i żałosny. Głupota Wasza. Kara nasza. Życie lub śmierć. Amen.
-Król Sycylii najwyraźniej nie potrafi się zachowywać. Straż odprowadzi Was, ambasadorze do wyjścia.
-Straż!
-Nie nie... nie musicie, Rafgarze, używać siły. Nie maltretujcie tego biednego, bełkoczącego głupca jeszcze bardziej.
Generale!
Wygoniliśmy księcia Istvana i jego świtę poza granicę prowincji Kijowskiej
Prosząc o opuszczenie mocno się książę awanturował i nastąpiła krótka potyczka.
Jeżeli potraktujecie to jako cassus belli zrozumiemy . Jeżeli jednak się opamiętacie i chcecie ułożyć pokojowo nasze relacje
to wtedy ferujemy pakt o nieagresji do 25 tury pod warunkiem nie zdobywania przez was kolejnych ziem księstwa Kijowskiego
Rusini się właśnie jednoczą i każde wtargnięcie na ziemie Kijowian traktujemy jak atak na nas
Nikt nie przyznał Nowogrodowi praw do Kijowa, jak chcieliście go dla siebie, to powinniście się nim zająć, a nie moimi oddziałami.
Normalnie taki wybryk zostałby uznany za wypowiedzenie wojny, ale bierzemy pod uwagę PON i odszkodowanie pieniężne od ciebie w zamian za zabitych Węgrów. Zastanowimy się też nad dalszymi podbojami Ukrainy. Jednak koniec z końcem zaatakowaliście nasze siły na ziemi niczyjej. Masę czasu też zajęło Wam zdecydowanie się na nasze propozycje podziału ziem. Naturalna była dalsza walka z Kijowianami, gdyż wy nie daliście, żadnej odpowiedzi na nasz ostatni list. Jesteśmy skłonni podpisać PON, ale jak odpłacicie krew naszych żołnierzy?
Sułtanat zrywa pakt handlowy. Zbyt wiele straciliśmy na niemocy waszych ambasadorów.
To ja straciłem na Twoim braku ogarnięciu w sytuacji :D
Widocznie ambasador węgierski musiał utopić się w wielkich wodach, bądź ugrzązł w cuchnącym błocie. Żadnych waszych listów nie otrzymaliśmy. Proszę nie zawracać więcej głowy sułtańskiej władzy.
Oczywiście, jednak na przyszłość radzę mieć pojęcie co się dzieje we własnej ambasadzie (na forum). Gdyby Sułtanat czytał wiadomości w swojej ambasadzie w ogóle bądź częściej niż raz na 3-4 tygodnie ;) Pomogłoby to rozwiązać ten problem, gdy dwa razy, tydzień po tygodniu, pisałem w Waszej ambasadzie w tej sprawie.
Aby chronić mniejszość bizantyjską zamieszkującą na ziemiach Węgier przed sycylijskimi wojskami, jesteśmy zmuszeni wypowiedzieć Wam sojusz.