Bertrand
Po łacinie do pozostałych rycerzy On też nie lubi Saracenów, i też do Jeruzalem zmierza.
Wersja do druku
Bertrand
Po łacinie do pozostałych rycerzy On też nie lubi Saracenów, i też do Jeruzalem zmierza.
Robert
Dobrze zatem,niech prowadzi,wyjścia chyba innego nie mamy.... - rzekł zrezygnowany.
Filip
Po łacinie do drużyny
Ale miejmy oko na niego, bo mu coś średnio ufam.
Bertrand po łacinie
Nie może a na pewno, jak inaczej do Jerozolimy chcesz się dostać?
Mitrydates
Po arabsku
Mów towarzyszu czego ode mnie chcą ,nie wyglądają na przychylnych mojej osobie...
Tomasz Awdaniec
[Po francusku lub łacinie do Charles de Tournemire i Sir George Srogiego.]
Powitać rycerzy Jana Chrzciciela w naszych skromnych progach, jako zakon zajmujący się także leczeniem, jako nieliczni nie obawiacie się wjeżdżać do siedzib Lazarytów.
Techniczny
Tempo masakryczne, ja dopiero po południu mogę coś pisać i to bez szału, więc będę milczącym Lazarytą.
Grafika Veronikineski super.
MG zedytowałem postać ok teraz?
Filip po łacinie
Niech zatem prowadzi. Oby nie doprowadził nas na saraceńskie psy.
Bertrand krzyczy po arabsku
Potrzebujemy cisza do narada!
Gunter
Po łacinie
A jak to szpieg saraceński?
Bertrand po łacinie
Zawsze go możem zabić, jak miasto ujrzymy na horyzoncie.
Charles de Tournemire
Taka nasza misja, a wszystko na chwałę Boga. Wprowadzisz nas do środka i zaprowadzisz nas do konstabla, panie?
Adriano - łacina
Oby nie. Sami się tu pogubimy i pewnie też wpadniemy na Saracenów.
Jestem za tym by za nim iść
Filip po łacinie
Póki co mu zaufajmy, gdy doprowadzi nas do Jerozolimy, to zobaczymy co dalej.
Robert
Hehehe,podoba mi się Twój tok rozumowania Bertrandzie,albo jak zobaczymy że nas na manowce prowadzi - rzekł ze złym uśmiechem na twarzy.
Gunter
Po łacinie
Jak zobaczym Jerozolimę to można go ubić dla pewności.
Bertrand po łacinie
Dobrze zaś, powiem mu, żeby nas prowadził.
Mitrydates
po arabsku :
Mam nadzieję ,że nie wzbudzam mą osobą podejrzeń.Pójdziecie za mną ? Obowiązek Boży wzywa.
Adrianołacina
Spytaj czy umie mówić w innym języku niż arabski.
Bertrand po arabsku
Prowadź najszybszą droga bez Saracena!
Adriano łacina
I jak?
Bertrand po arabsku
Towarzysze moje jeszcze mają zapytanie, czy w innym języku Ty gada
Mitrydates po arabsku
Ano gada,po ormiańsku
Bertrand po łacinie
Po ormiańsku jeno jeszcze przybysz ten mówi.
Filip po łacinie
W takim wypadku jesteś naszym jedynym tłumaczem. Może kiedyś da radę go czegoś nauczyć po łacinie.
Adriano po łacinie
No to problem będziemy mieli jak podróżować dłużej będziemy razem.
Bertrand po łacinie
A gdzieżby ja go miał uczyć, jak ja sam po arabsku ino najprostsze zwroty. Prędzej Was po arabsku nauczę.
Filip po łacinie
W takim razie można i tak. Ale dość już o tym, niech ten Ormianin prowadzi, bylebyśmy dotarli do tygodnia tam.
Bertrand po arabsku
Tak jak ja mówił, do miasta prowadź tubylcu!
Mitrydates po arabsku
Ruszajmy zatem !-po tych słowach wsiadł na konia oczekując na resztę.
Bertrand zagwizdał przenikliwie i zawołał "Guillaume!" na swego konia, obejrzał się jednak do tyłu i ujrzał swego wierzchowca tuż obok siebie, więc go od razu dosiadł.
Arroyo
Po zabraniu ekwipunku zagwizdał i zawołał do swego wierzchowca po imieniu, które brzmiało "Louen". Wsiadł na niego i ruszył za Bertrandem.
Rycerze, których okręt rozbił się u wybrzeży Ziemi Swiętej, ruszyli powoli w nieznane, bo tak naprawdę żaden nie wie gdzie dokładnie Jerozolima się znajduje...
Akcja stop dla tej grupy, teraz czas dla reszty.
Surija
Wstając o brzasku spostrzegła zaczerwienienie na dłoni, zaniepokojona tym faktem zmówiła krótka modlitwę do Allaha w intencji opieki po czym udała się do kuchni, aby pomóc w przygotowaniu śniadania W wolnej chwili muszę zapytać któregoś z medyków czy to zaczerwienienie to trąd czy coś innego
Katarina
Była w drodze już od bardzo dawna. Nieprzywykła do tego klimatu, który dotkliwie dawał jej już się we znaki, zatrzymała Baśkę, swą wierną klacz, na słowa strażnika.
Po łacinie do strażnika
Tak, przybyłam odwiedzić Grób Pański. Możesz Panie wpierw wskazać mi miejsce bym mogła się gdzieś obmyć? Nie wypada bym chwaliła Pana z takim wyglądem.
Surija al-Samanid
W drodze do kuchni spostrzegłaś na korytarzu rycerza zakonnego. Gdy zbliżyliście się do siebie, okazało się że to Boemund de Moulins, niedawno mianowany konstabl. Wielce postawny i dumny wojownik, który wcześniej dobrze Cię traktował, mimo tego że ponoć darzy niewiernych nienawiścią. Na trąd choruje od niedawna, jego twarz wciąż wygląda szlachetnie, a długie włosy i wąsy dalej są bujne. Jednak znad prawego ucha pod lewe przechodzi przez nos bandaż, nieco zaczerwieniony i zżółkły, można więc wnioskować że straszliwa choroba coraz bardziej daje o sobie znać. Pobladłaś na myśl, że i Ciebie może to spotkać... Rzekł po arabsku zatrzymując się - przekaż, by dla mnie śniadania dziś nie szykować, wyruszam zaraz do Blanchegarde. I cóż cię trapi? Wyglądasz blado niczym stary król Amalryk, w przeddzień śmierci. Jego pytanie przejawiało raczej zaciekawienie, a nie troskę.
Katarina Kilian
Karczma "Ukojenie pielgrzyma" pani, za dobrą cenę znajdziesz tam jadło, kąpiel i wygodną izbę. Jedź w stronę cytadeli i uważnie bacz na swą prawicę, a znajdziesz sporej wielkości budynek - odparł strażnik. Wtem ozwala się przejeżdżająca powoli stępem jakaś kobieta na siwym koniu, w niezbyt strojnej ale schludnej sukni i czerwonym płaszczu.
Załącznik 1109
Słyszałam waszą rozmowę, jam jest Charlotte, zabawiam ludzi śpiewem i muzyką, właśnie zmierzam do karczmy o której rzekł dobry strażnik. Możemy pojechać tam razem, jeśli zapragniesz. Mogę poznać twe miano?
Katarina
Katarina Kilian odparła do nieznajomej. Jeśli można to chętnie skorzystam z pomocy. Pierwszy raz jestem w Jerozolimie i muszę przyznać, że dziwnie się czuje widząc znowu tylu ludzi.
Spytko
Czeka na opinię rycerzy z większym doświadczeniem. Obca mu dotąd była rywalizacja między zakonami, które miast ze sobą współpracować na chwałę Pana, za łby się brały. Nie tylko zaszczyt to, nie tylko przemknęło mu przez myśl.
Katarina Kilian
Zatem nie mniejszym zaskoczeniem będzie dla ciebie widok chrześcijan, żydów i arabów żyjących obok siebie w... Hmmm w zgodzie, można rzec - zaczęła mówić popędzając konia do stępa. Twoim oczom ukazało się ogromne miasto, masa budynków, wśród nich zaś wyróżniały się wszelakie zabytkowe budowle. Dostrzegłaś też dumnie stojącą cytadelę, gdzie pewno rezyduje król. Gwar jest nieznośny, zewsząd słychać okrzyki, rozmowy i rżenie koni, a także jakichś innych, dziwnych, garbatych zwierząt... Długo zamierzasz zabawić w Jerozolimie? Spytała nowo poznana towarzyszka. Pytaj, jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć o świętym mieście, mieszkam tu od lat - zaśmiała się.
Spytko z Mstyczowa
Jeden z rycerzy się ozwał - ależ to Godfryd z Bouillon, założyciel naszego zakonu był pierwszym obrońcą Grobu Pańskiego! Naszym świętym przywilejem jest go bronić! Ty! Zwrócił się ten rycerz w Twą stronę, wiesz że nosi on miano Gwidon de Malfete. Nie wykazałeś się jeszcze dla naszego zakonu! Jak król podda pod wątpliwość nasze prawo do strzeżenia grobu, wyzwij na pojedynek jednego z ich rycerzy! Jeśli polegniesz, pomszczę cię! Panie - zwrócił się do Wielkiego Mistrza - dobra okazja by ten młody rycerz się wykazał. Jeśli przegra potyczkę, przysięgam że wyzwę na pojedynek wielkiego mistrza świątynników i rycerza, z którego ręki padł pokonany! Dowiedziemy, że nasze rycerstwo bieglejsze w ostrzach!
Spytko
Takoż się stanie. Nie będzie byle lichwiarz naśmiewał się z obrońców miejsca z martwych wstania naszego Pana odparł w łacinie.
Katarina
Jeszcze nie wiem czy długo tu będę. Miasto wydaje się być oazą dla kogoś takiego jak ja.... nie dokończyła myśli... A Ty? Wyglądasz na kogoś z innego miejsca, a i imię jakoś, hmmmm. francuskie?