Alda
Przepraszam skarbie, postaram się... Nie okazywać tego... Szepnęła i po chwili krzyknęła siląc się na radosny ton, by poprawić humor ukochanej - co tak delikatnie! Przytul mnie mocno!
Wersja do druku
Alda
Przepraszam skarbie, postaram się... Nie okazywać tego... Szepnęła i po chwili krzyknęła siląc się na radosny ton, by poprawić humor ukochanej - co tak delikatnie! Przytul mnie mocno!
Aurelia
Przytuliła ją nieco mocniej i pocałowała w policzek,jednak po chwili znów chlipnęła,wzięła Lisicę za wodze i poszła z powrotem do tej samej karczmy w której postanowiła się zatrzymać reszta ich towarzyszy,rzucając tylko smutnym głosem - Zatem chodźmy,najwyżej znów będą narzekać....
Alda
Nie mogę z nią... Pomyślała przewracając oczami i poszła za ukochaną, by odstawić do stajni Asandera.
Alda i Aurelia
Wróciłyście jednak do poprzedniej karczmy, wasi towarzysze wychodzą już ze stajni widać zostawili tam wierzchowce
Morghar
U karczmarza Panie opłaćcie
Maikh
A to podczas procesji najlepiej, następna za dwa tygodnie, wtedy Miecz ulicami niosą
Maikh
Zatem na dwa tygodnie zostawię pod Twoją opieką swego wierzchowca, to będzie cztery orgi jeśli dobrze zrozumiałem rzekł i ruszył pieszo do karczmy.
Morghar
Zeskoczył z konia i powiedział do niego. Zostań tu Ugryź, zaopiekują się Tobą. Wyszedł ze stajni i skierował się do karczmy.
Aurelia
Zsiadła z konia i ignorując pomoc stajennego sama zaprowadziła Lisicę do boksu zaczynając ją własnoręcznie oporządzać.Cały czas mamrotała przy tym jakieś niezrozumiałe słowa wyraźnie poddenerwowana....
Alda
Oddała Asandera stajennemu zeskakując z niego uprzednio i podeszła do Aurelii, łapiąc jej dłoń. Nic nie rzekła, po prostu ze smutkiem spojrzała w jej oczy.
Aurelia
Oswobodziła dłoń z jej uścisku,nie odwzajemniła spojrzenia,dokończyła rozkulbaczanie swojej klaczy,pocałowała ją jeszcze czule w pysk na odchodne i rzuciła ze smutkiem w stronę stajennego - Dbaj o nią dobrze.... - po czym ruszyła do środka szynku,jej humor zwykle tak dobry uległ nagłemu pogorszeniu,nie wiedziała ile będą musieli zostać w mieście ale szykowała się na istną udrękę,ze smutną i wiecznie wściekłą Aldą,jak by sama miała dość zmartwień i lubiła to odrażające miasto....
Alda
Aurelio... Kocham cię... Powiedziała cicho za odchodzącą wybranką, zszokowana jej zachowaniem a przy tym nieco podłamana.
Aurelia
Już miała wyjść ze stajni ale kiedy usłyszała podłamanie w jej głosie nagle odwróciła się,podbiegła i po prostu wpadła w jej ramiona - Przepraszam kochanie,to przez to miasto,i jeszcze Ty jesteś taka wściekła,nieobecna i smutna!Było by mi ciężko i z Tobą u boku a teraz? I jeszcze nie wiem jak długo będziemy się tu musiały dusić....
Alda
Zapomnijmy, po prostu cieszmy sie sobą - odparła przytulając mocno Aurelię. Po chwili chwyciła znów jej dłoń i zaczęłą prowadzić do karczmy.
Aurelia
Tak,masz rację.... - powiedziała i pocałowała ją jeszcze namiętnie w usta po czym zaczęła iść tuż obok niej do środka przybytku
Regina
Zamówiła jakieś jedzenie i usiadła przy stole....Miała nadzieję, że reszta jej towarzyszy będzie siedzieć gdzieś indziej i da jej spokojnie zjeść... co by to nie był za posiłek... W razie gdyby był smaczny to, żeby nie obrzydzili jej go swoim towarzystwem, a gdyby był paskudny(czego sie raczej po tej niezgołej karczmie nie spodziewała) Nie był jeszcze bardziej ohydny.
Dagoth:
Zszedł ze swego konia i spojrzał na stajennego, mówiąc do niego jak to zwykle u niego bywa poważnym tonem... - Mam nadzieję, że dobrze się nim zaopiekujecie... - i ruszył do karczmy opłacić stajnię, przy okazji zamawiając coś sobie do jedzenia.
Wszyscy
Znaleźliście się w karczmie, opłaciliście stajnie, kto chciał zamówił coś do jedzenia, usiedliście podkreślając podziały wewnątrz drużyny, pytanie czy po posiłku zdobędziecie się na jakaś naradę czy każde zajmie się swoimi sprawami
Techniczny
Odliczcie sobie kasę za "garażowanie" konia, wg tego ile ma być w stajni, i po pół orga za posiłek kto zamówił
Dagoth:
Gdy wziął jedzenie usiadł przy jakimś wolnym stole, z dala od jego towarzyszy, uprzednio jeszcze dodatkowo wynajmując sobie pokój na 3 dni. Chciał zjeść w spokoju, z dala od kłótni, marudzenia, głupich żartów i spojrzeń...
Maikh
Podszedł do karczmarza i wręczył mu cztery orgi. To za opiekę nad mym wierzchowcem przez dwa tygodnie. Ile za wynajęcie pojedynczej izby na taki sam okres czasu i zaniesienie posiłku do niej?
Techniczny:
Zostało 38 orgów i 7 srebrników
Aurelia
Usiadła przy stoliku wraz z Aldą i zamówiła posiłek dla ich obojga,cały czas trzymała ją za rękę nawet wtedy gdy już podano im strawę i jadło....
Techniczny
65 orgów o ile się nie pogubiłem xD,z koniami w stajni na tydzień
Alda
Uśmiechnęła się do Aurelii i ucałowała jej dłoń oraz zwolniła uścisk, chcąc wziąć się za jedzenie.
Morghar
Zapłacił półtora orga za posiłek i opiekę nad zwierzęciem. Ujrzawszy, że towarzysze porozsiadali się osobno on także usiadł sam, trochę zawiedziony integracją w drużynie, i przystąpił do jedzenia.
Wszyscy
Zjedliście, na zewnątrz już się zmierzcha, życie w karczmie ożywa tak jak i na placu, pojawiły się grupki, ale co dziwne niektóre schodzą sobie z drogi jakby się wyraźnie unikały. Możecie dzisiejszy wieczór wypocząć lub z marszu zacząć działać. Nadchodząca noc to idealna pora dla Morghara, wizyta o takiej porze w burdelu to codzienna rutyna w mieście
Morghar
Wyszedł z karczmy. Pyta jakiegoś napotkanego strażnika w mieście o drogę do burdelu.
Aurelia
Uśmiechnęła się do Aldy,i nagle wstała od stołu podeszła do karczmarza i powiedziała - Karczmarzu,pokój dla dwójki,najlepiej w miarę odizolowany od pozostałych i ciepła kąpiel.....
Maikh
Co się na zewnątrz dzieje? zagaił karczmarza. Jakaś rywalizacja różnych stronnictw?
Morghar
Strażnik wskazał Ci włócznią budynek O tamoj
Aurelia
Org, ostatni pokój na końcu korytarza na poddaszu
Maikh
Cii Panie widać, żeś tu obcy, to matriarchiści omijają szerokim łukiem wyznawców Raegwyra, od jakiegoś czasu patrzą na siebie wilkiem
Morghar
Stanął przed wejściem do budynku i spojrzał z rozdziawionymi ustami w górę, na szyld nad drzwiami. Dumał tak chwilę, aż w końcu otrząsnął się i wszedł sprężystym krokiem do środka.
Aurelia
Dziękuję,mam nadzieję że jest przytulny.... - odparła z uśmiechem wręczając mu monetę,po czym podeszła do Aldy,wzięła ją za rękę i zaczęła prowadzić do pokoju jednocześnie bawiąc się kluczem i kręcąc nim wokół palca....- Dobrze że ten Maikh tak o naszym zadaniu myśli,ale ja dziś nie jestem w stanie,będę musiała mu podziękować,ale to potem....
Techniczny
64 orgi
Alda
Gdy weszły do pokoju, po prostu walnęła się w zbroi na łoże... Nareszcie, nareszcie spokój i tylko my dwie...
Aurelia
Zostawiła klucz w drzwiach,nie zamykając ich jeszcze w oczekiwaniu na zamówioną kąpiel i podeszła do Aldy zaczynając zdejmować jej zbroję - Tak,nareszcie....,ale w tym się kochana kąpać nie będziesz hihi
Maikh
Jak sam stwierdziłeś, jestem przyjezdny, więc pewno i me następne pytanie wyda Ci się głupie. Po czym ci matriarchiści rozpoznają wyznawców Raegwyra, że udaje się im omijać ich tak szerokim łukiem?
Alda
Kąpać i nie tylko - rzekła patrząc wymownie na Aurelię i mrugając jej okiem.
Aurelia
Nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się radośnie,dokończyła zdejmowanie jej zbroi i walnęła się na łóżko obok Aldy,wtulając w nią i pomrukując cicho....
Alda
Zdjęła ukochanej zbroję, odłożyła ją i również się w nią wtuliła ale kładąc się tak, by ona była plecami do niej. Po chwili zaczęła ją masować po podbrzuszu i nie mogąc się powstrzymać, zsunęła nieco jej spodnie...
Aurelia
Westchnęła głośno do jej ucha,jednak wzięła ją za rękę,ucałowała delikatnie w wewnętrzną stronę,wyszeptała - Tak,ja też tego pragnę,ale bądź cierpliwa,zaczekajmy na kąpiel hihi - i podciągnęła swoje spodnie z powrotem na miejsce,odwróciła się do niej i zaczęła delikatnie głaskać po policzku
Morghar
Wszedłeś do przybytku uciech, pełnego zbytku i roześmianych dziewcząt, wykidajło zlustrował Cię uważnie, ale nie zatrzymał, w przeciwieństwie do rosłej murzynki, która zastąpiła Ci drogę Mama Boo, czym możemy służyć, widać to tutejsza burdelmama
Maikh
A kto ich tam wie, matriarchiści mają jakieś tam swoje wisiorki, ja nie wiem Panie, kłaniam się bliźniętom mórz
Morghar
Musiał aż zadrzeć głowę do góry, żeby spojrzeć w twarz murzynki. Świeżutką, młodziutką, szczuplutką, ładną lufcię. Płatne za godzinę, za noc, za raz czy jak?
Morghar
A to jak kawaler woli, za raz org, za godzinę 3, za noc 30 do tego napitek i poczęstunek wliczone, co do dziewki zaraz jakąś podeślę, tylko na ile?
Morghar
A jest możliwość zamówienia dwóch? Spytał jeszcze, z pokerową twarzą.
Morghar
Dwóch, trzech, nawet wszystkich jeśli Was stać Panie