Gerud Żelazna Pięść
A nie wymawiaj nawet ich nazwy, bo jeszcze wykraczesz rzucił do Finurra krzywiąc swą twarz w grymasie obrzydzenia. Uff, to jednak nie one skomentował widząc postacie przy wozie.
Wersja do druku
Gerud Żelazna Pięść
A nie wymawiaj nawet ich nazwy, bo jeszcze wykraczesz rzucił do Finurra krzywiąc swą twarz w grymasie obrzydzenia. Uff, to jednak nie one skomentował widząc postacie przy wozie.
Beregar
Nie do końca zrozumiał wszystkie znaki elfa,jednak mimo to zmniejszył odległość i dobył brzeszczota zastygając w wyczekiwaniu na kolejne sygnały. Nieco się zdziwił gdy ujrzał,że towarzysz bez słowa rusza do ataku jednak nie namyślając się wiele dołączył do niego nie potrafiąc zostawić go na pastwę losu. - Oby tylko wiedział co robi...
Gerud i Geno
Algrimm podjechał trochę do wozu niziołków po czym się zatrzymał A co to się stało? Widzę, że podróż niefortunna, wóz wyładowany a cóż tam dobrego wieziecie. ach. ale blokujecie drogę. skomentował kupiec krasnolud. Młody krasnolud zakłopotał się na słowa Geruda, na które nie odpowiedział Może im pomóżmy, innego wyjścia raczej nie ma. dopowiedział Finurr po chwili. Tak ale czas to monety i zysk, zatem jest cenny. odpowiedział Algrimm. Balrakk podrapał się po głowie nie wiedząc co powiedzieć, ale po chwili burknął Liczyłem na coś bardziej godnego krasnoluda, najlepiej jakiegoś przeciwnika. Pierwsza wypowiedź Algrimma była w wspólnym języku, reszta jest w khazalidzie. Może nam pomogą panie Geno, ale to pewno tanie nie będzie, złóżmy się po połowie wyszeptał Ilberic do towarzysza.
Aldarion i Beregar
Aldarion wpadł pomiędzy bandytów i swym mieczem udało mu się zabić 3 z nich odnosząc jednak ciężką ranę, która na pewien czas utrudni walkę i wymaga leczenia, Beregar zastał walkę pomiędzy elfem i bandytami, pomógł mu odnosząc dwie lekkie rany, powalił dwóch przeciwników. Dwóch ukrytych bandytów zbiegło na jednym koniu, gdy zobaczyli, że szala zwycięstwa przechyliła się gdy przybył strażnik. Podróżnicy po chwili uspokoili się, Dziękuję wam. Jestem Thangir, a to moja rodzina, jeszcze chwila i nie wiem co by się wydarzyło, nie mamy przy sobie nic, chcemy rozpocząć nowe życie tu na północy. Nie możemy wam wiele zaoferować, ale trochę znam się na zielarstwie i lecznictwie, zatem opatrzę wam rany w nagrodę. Nie wiecie jak jesteśmy wdzięczni. Przemówił mężczyzna w wspólnym. Ma długie jasne włosy, definitywnie jest w kwiecie wieku. Dzieci przyglądają wam się z zaciekawieniem, zaś kobieta uśmiecha się a w oczach widać ulgę i radość. Bandyci mają przy sobie sakiewkę z monetami, jest ich 40. ( Możecie dać jakiś opis walki jak chcecie)
Beregar
Widząc,że jego towarzysz ma poważne kłopoty pospieszył wierzchowca i uderzył na zaskoczonych bandytów szybko kładąc dwóch z nich pod ciosami swego miecza. Co prawda jeden z nich dał radę drasnąć go włócznią jednak nie przejął się za bardzo tą raną bowiem była stosunkowo płytka i nie wyrządziła mu wiele szkody. Po wszystkim zsiadł z konia i otarł zakrwawione ostrze o tunikę jednego z nich - Na północy?Złą porę sobie wybraliście by tam wyruszyć,ledwie kilka dni temu wybiliśmy do nogi bandę dzikich a strażników nie ma już tak wielu by zapewnić ciągłe bezpieczeństwo na wszystkich traktach... - odpowiedział,po czym zabrał się za przeszukiwanie ciał poległych,po znalezieniu monet wziął 20 z nich,resztę zostawiając dla elfa.
Geno Tuk
Odpowiedział szeptem Ilbericowi Jeśli będzie trzeba to się złożymy, ale wpierw pozwól mi po negocjować po czym rzekł głośno do krasnoludów Słusznie zauważyliście, że tarasujemy drogę i że czas to pieniądz, tak więc jeśli Nam pomożecie to szybko przestaniemy ową drogę tarasować, a Wy stracicie dużo mniej cennego czasu jaki zajmie nam wymiana koła bez niczyjej pomocy.
Aldarion
Witaj Thangirze, w dzisiejszych czasach jest zbyt wielu bandytów i zbójców a za mało ludzi chcących żyć uczciwie i w spokoju. Pomoc mile widziana. Niezgorzej mnie poharatali.
Opis walki.
Elf widząc, ze użycie łuku nie będzie możliwe wyjął dwuręczny miecz i zaczął biec. Wpadł na zaskoczonych bandytów, pewnych, że zaatakowana na trakcie rodzina to łatwy łup. Ciosy elfickiego miecza powaliły trzech zbirów. Ale zdołali oni ciężko ranić Aldariona. Wkroczenie do walki Dunedaina przechyliło szalę i ocaliło życie elfa i ratowanych ludzi.
Techniczny:
Da radę użyć 1 punktu losu by mieć średnią ranę zamiast poważnej ? Czyli za 4 zamiast za 6 ? jak tak to używam.
Gerud Żelazna Pięść w khazalidzie
No to który pierwszy do zawodów przystępuje? Okazja sama się nadarza i Algrimm z Was ze nie zedrze jak coś popsujecie zarechotał. Najwyżej się zawalidrogę zepchnie z traktu, jak zdatny do dalszej jazdy nie będzie dorzucił wzruszając ramionami.
Gerud i Geno
Algrimm uśmiechnął się i odrzekł w khazalidzie Akurat się składa, że udzielimy wam pomocy, co nie chłopaki? Macie swoje zawody, ale w Bree wozu z dobrami nie dotykać! Balrakk entuzjastycznie odrzekł No to teraz zobaczymy kto silniejszy! Doskonały pomysł Gerudzie. No Finurrze nadeszła dobra okazja. Młody krasnolud pewnym wzrokiem obejrzał wóz niziołków i odrzekł Uniosę go jedną ręką! Na co Algrimm i Balrakk wybuchli śmiechem. Co oni mówią? Pomogą? wyszeptał Ilberic do Gena.
Aldarion i Beregar
Thangir wysłuchał was obu po czym spokojnie odrzekł Na południu panuje wojna. Wygląda na to, że nigdzie nie jest bezpiecznie, nie chcieliśmy czekać i zaryzykowaliśmy. A strażnicy? Słyszałem o nich, ale nigdy, że chronili tej ścieżki. Zwrócił się do Aldariona Szybko cię opatrzę, a potem jak najprędzej wyruszajmy. Mogę znać miana wybawców mojej rodziny i mnie samego? Pogoda powoli zaczęła się psuć, wiatr się wzmógł, a na niebie gęsto jawiły się chmury. Zbiegli bandyci na pewno powiadomią o was swojego szefa, lepiej nie zostawać długo w tym samym miejscu i zawsze być czujnym. Odwet prędzej czy później przyjdzie, pytanie tylko jak silny i w jakim momencie?
Techniczny
No dobrze, zamieniam na średnią. Ale to punkt mniej, każdy ma dwa na start.
Geno Tuk
Chyba tak, tylko że może być ryzykownie gdyż zakładają się który silniejszy i uniesie wóz jedną ręką, oby nasz dobytek przetrwał owe próby, ale ogólnie jeśli się uda, to niedługo powinniśmy mieć obsadzone nowe koło odszeptał Ilbericowi po czym rzekł do krasnoludów Dzięki wam zacni panowie, udając że nie dosłyszał tej części o poszanowaniu wozu coby licha nie kusić
Beregar
Zmierzył go chłodnym spojrzeniem,nie spodobało mu się to,że mężczyzna wziął za pewnik to że będzie miał eskortę nawet nie pytając ich o zdanie ale jak by nie było należało to do jego obowiązków... - Nazywam się Beregar,a skoro będziemy podróżować razem mam nadzieję,że wykażesz się czymś więcej niż zdolnościami uzdrawiania w razie gdyby bandyci mieli powrócić...
Gerud Żelazna Pięść we wspólnym.
Skąd znasz nasz język? spytał się niziołka chwytając pewniej kilof.
Geno Tuk
No cóż panie krasnoludzie, jestem kupcem, a w moim fachu popłaca znajomość języków ludów z którymi się handluje, zabezpiecza to przed udziałem pośredników lub błędach w tłumaczeniu co może niekorzystnie wpłynąć na cenę i zysk odrzekł hobbit, a z tego co wymiarkowałem to i Wy panowie eskortujecie w rzeczy samej wóz kupiecki, notabene chyba kupca, z którym planowałem spotkać się w Bree gdyż o takowym wieści do mnie dotarły i chciałem uprzedzić konkurencję no to tyle z podsłuchania w trakcie podróży co wiozą i za ile chcą sprzedać, ale lepiej nie drażnić tego furiata z kilofem nim pomyśli i zacznie działać
Gerud Żelazna Pięść we wspólnym.
Nie odpowiedziałeś na me pytanie, albo go nie zrozumiałeś panie niziołku, zadam je więc inaczej. Kto Cię nauczył naszej mowy?
Geno Tuk
A to o to Wam się rozchodzi, faktycznie nie zrozumiałem. Co do nauki to dla chcącego nic trudnego, są księgi w których wasz język jest spisany i opisany choćby pobieżnie, elfy też nieco go znają i odpowiednio zachęcone dzielą się jego tajnikami, no i koniec końców praktyka też pomaga, bo nie jesteście pierwszymi krasnoludami które w życiu spotykam, tylko już sporo z Wami handlowałem, akurat nie z Wami osobiście w sensie ścisłości, bo Was dziś dopiero spotkałem, ale z przedstawicielami Waszego ludu, którzy wędrowali przez Hobbiton czy to pod Erebor czy z Ereboru, a i w innych kierunkach też... odparł
Gerud Żelazna Pięść w khazalidzie.
Parszywe podstępne zdradzieckie elfy skrzywił się i splunął Zapewne to one spisały te księgi z których obcy mogą poznać nasz język.
Aldarion
Jestem Aldarion, będę wdzięczny za pomoc. Wojna mówisz ? A możesz powiedzieć coś więcej na jej temat?
Geno
Nie skomentował słów krasnoluda, tylko jął w spokoju czekać na deklarowaną pomoc z wozem
Gerud i Geno
Niemożliwym aby krasnolud zdradził tajemnicę swego języka, te parszywce! Ale teraz gdy już go znasz to nic z tym nie zrobię. A czymże handlujesz? Algrimm zatarł ręce i spytał. Geno w tym momencie usłyszał dźwięk łamanej gałęzi, jakby ktoś na niej stanął. Był on dość odległy. Patrzcie jak go uniosę! Nie jedną ręką jak nasz towarzysz, ale na pewno dam radę haha! krzyknął dumnie Balrakk i podszedł do wozu. Złapał go po czym próbował podciągnąć, jego ciężar spowodowany obfitym wyładowaniem nie ułatwiał mu tego jednak udało mu się oderwać go od ziemi w tym czasie Ilberic próbował majstrować coś przy kole i udało mu się usunąć zepsute w zaskakująco szybkim tempie. Balrakk zdezorientowany upuścił nagle wóz który uderzył w ziemię, a kilka skrzynek wypadło. W tym samym czasie Gerud zobaczył gwałtowny ruch w krzakach kilka metrów obok niego, w ułamku sekundy rozległ się krzyk z gardeł kilkunastu mężczyzn. Ukryty łucznik wypuścił strzałę, która zraniła Finurra. Algrimm zeskoczył z wozu z toporem w ręku i ryknął Do mnie! Chronić mego wozu! Baruk Khazad! Khazad ai-menu! Finurr mimo rany nie okazywał bólu, momentalnie stanął obok niego. Balrakk ledwo co zdążył dobyć broni i zająć swe miejsce. Ilberic kompletnie zdezorientowany wskoczył do zepsutego wozu, by po sekundzie wyłonić się z niego z krótkim mieczem w ręku, w oczach miał strach, nieczęsto zdarza to się niziołkom, ale mimo tego i tak się przygotował. Bandyci szybko do was biegną, widzicie kilku od przodu, z boku także słychać donośny szelest i zbliżających się wrogów. Gdzieś czai się ukryty łucznik. To na pewno nie są zwykłe rzezimieszki. Co robisz Gerudzie? Czy zajmujesz miejsce u swych towarzyszy? A jakie działanie chce wykonać Geno? Mądrze byłoby stanąć u boku krasnoludów, ale czy Ilberic zdaje sobie z tego sprawę?
Aldarion i Beregar
Mężczyzna spokojnie odparł Potrafię też machać mieczem, ale na pewno nie jak strażnik czy elf. Jednak zrobię wszystko by bronić rodzinę. Zwrócił się do Aldariona Plotek jest wiele, część mówi, że jest jeszcze nadzieja, reszta, że to koniec i należy uciekać jak najdalej na zachód. Wiadomo, że biały czarnoksiężnik upadł, ale tylko to jest pewne.
Geno
Wpierw sytuacja go zaskoczyła, ale nikt nie będzie bezkarnie napadał na hobbita, szybko doskoczył do wozu po łuk i strzały, a widząc Ilberica z mieczem pociągnął go w stronę krasnoludów, razem mają większą szansę, a nie sądził, że którykolwiek z krasnoludów odstąpi od swego mocodawcy, aby w razie czego ratować im skórę.
Techniczny
Geno stara się wypatrzyć wrogiego łucznika, jeśli mu to się uda to on stanowi jego pierwszy cel, jeśli nie strzela do bandytów, starając się wybierać cele tak aby strzał był pewny
Beregar
Skrzyżował ręce na piersiach i spojrzał na mężczyznę z powątpiewaniem - Mam nadzieję,ostatnio nie za bardzo nam pomogłeś...Ale dość już o tym,powinniśmy już ruszać,do Bree jeszcze sporo drogi przed nami.
Beregar i Aldarion
W podróży. Ruszyliście szybko, dzień powoli mijał.
To prawda, widać, że nigdzie nie ma spokoju, to w większości dzika kraina, ledwo przekroczyliśmy rzekę, ale te wielkie ruiny, ten most. Musiał być niegdyś wspaniały, ciekawe kto go zbudował. Beregar domyśla się, że chodzi mu o Tharbad
Beregar
Dawno temu ta okolica tętniła życiem.Tharbad w istocie był wspaniały,mój lud go zbudował,niestety został zniszczony przez powódź dawno temu...
Beregar i Aldarion
Żywioły to niszczycielska siła, szkoda, zapewne było wspaniałe za czasów swej potęgi. Słyszałem, że Bree to urocza okolica, ale na pewno splendorem nie dorówna nawet tamtym ruinom. Choć? Zobaczę, heh. Jest tu więcej takich miejsc ja tamto? Do głowy Beregarowi przychodzi Szaniec Zmarłych, Annuminas i Wichrowe Wzgórze, lecz przywołuje to raczej uczucie żalu i straty za czymś co zostało stracone dawno temu, przez głupotę człowieka i cień z północy.
Beregar
Jest ich wiele ale wszystkie są w podobnym stanie,może pewnego dnia będzie nam dane je odbudować. Może... - odparł po czym westchnął ciężko i skupił się na obserwowaniu okolicy
Beregar i Aldarion
Dzieci mężczyzny wraz z żoną uważnie przysłuchiwały się słów Dunedaina, wszakże to była ich jedyna rozrywka, To na pewno będzie wymagało wielu rąk do pracy odrzekł Thangir, jego słowa nie miały złych intencji,ale boleśnie przypomniały Beregarowi o tym jak jego lud jest nieliczny. Po tym nastąpiła chwila ciszy, którą przerwała rozmowa chłopca z jego siostrą, głównie o ich domu i wyobrażeniach przyszłości w tych dzikich ziemiach oraz o potworach czających się w ciemnych zakamarkach.
Beregar
Westchnął znów ciężko jednak nic już nie odpowiedział,by skupić na czymś myśli poprawił miecz i całą swą uwagę poświęcił na to by bandytom nie udało się ich zaskoczyć.
Gerud Żelazna Pięść
Baruk Khazad! Khazad ai-menu! odkrzyknął. Zwalczywszy chęć zaszarżowania na wroga zajął swe miejsce w szeregu pobratymców.
Aldarion
W okolicy jest wiele ruin wspaniałych budowli także elfickich. Lud Beregara wzniósł wiele pięknych miast i fortec. Jak Fornost, stracone dawno temu. W Tharbadzie był wspaniały most, za za nim wielka droga łącząca ziemie dawnego Arnoru z obecnym Gondorem, kiedyś będące jednym królestwem. Ludzie to w większości zapomnieli, ale większość Elfów to pamięta. Skupmy się na bezpiecznym dotarciu do Bree.
Gerud i Geno
Walka była szybka i brutalna, zwarty szyk krasnoludów niczym wspaniała zbroja odpierał ataki wrogów, sam Gerud powalił 4 przeciwników, Geno starał się dostrzec ukrytego łucznika i zdołał wypuścić dwie strzały, jednak nie wie czy trafiły celu. Sam strzelec nie był głupcem i co chwila zmieniał pozycję rażąc bohaterów. Łącznie napastników było 15, na samym końcu walki gdy większość leżała martwa Ilberic nagle wyłamał się i pobiegł do swego wozu, tam jeden z napastników ogłuszył go uderzeniem w tył głowy. Finurr widząc to chcąc się wykazać wybiegł do przodu łamiąc szyk aby uratować niziołka, biegł z okrzykiem bojowym gdy nagle zamilkł i zatrzymał się w miejscu po czym padł przeszyty śmiertelnym strzałem. Zbójca złapał niziołka po czym pobiegł najprędzej jak mógł. Geno próbował go ustrzelić jednak chybił. Algrimm i Balrakk po wyjściu z szoku natychmiast dopadli do ciała ich kompana. Po stokroć przeklinam te człeczyny i ja jako Balrakk przysięgam, że nie spocznę póki nie pomszczę jego śmierci! wykrzyczał po czym upadł na kolana i wydał głośny pełny bólu i gniewu krzyk. Musiałeś? Obiecałem twojej matce, twojej rodzinie, teraz nie będę mógł spojrzeć im w oczy, żadne złoto czy skarb nie przywróci cię do życia, że czemu ja na to zezwoliłem, taki młody, ledwo co był gołowąsem nie tak dawno lamentował Algrimm trzymając ciało martwego Finurra. Geno był świadkiem tej sceny, jego przyjaciel Ilberic zniknął porwany. Bandyci zostali przegnani, ale za jaką cenę. Geno mimo swej wątłej postury sprytem i sztyletem pokonał 2 przeciwników.
Techniczny
Dla Geruda ciężka rana, dla Gena średnia i lekka. Jakieś krótkie opisy mile widziane.
Aldarion i Beregar
Po pewnym czasie wreszcie dotarliście do Bree, gdzie rozstaliście się z Thangirem i jego rodziną po krótkim pożegnaniu. Samo miejsce za wiele się nie zmieniło, jednak Dunedain zauważył dziwne przygnębienie w oczach mieszkańców, którzy wyjątkowo nie spoglądali na niego podejrzliwym wzrokiem jak zazwyczaj podczas jego wizyt, ale z pewną nadzieją, oczekiwaniem a czasami nawet ulgą. Pogoda była pochmurna, po ulicach przechadzali się ludzie, zapowiadało się na deszcz, wielu śpieszyło się do swoich domów aby uniknąć ulewy. Najlepiej byłoby znaleźć innego strażnika, który być może lepiej by wyjaśnił obecną sytuację, najlepszym miejscem na poszukiwania byłaby sławna gospoda ,,Pod brykającym kucykiem''.
Beregar
No proszę,wystarczy,że choć trochę strach im zajrzy w oczy i już jesteśmy mile widziani a gdy tylko niebezpieczeństwo minie znów będą na mnie patrzeć spode łba,banda tchórzy i niewdzięczników... - pomyślał wyraźnie zniesmaczony zachowaniem mieszkańców. Westchnął ciężko,jednak nie chciał dłużej się tym zadręczać dlatego rzekł do elfa - Pójdę do gospody,może spotkam tam jakąś znajomą twarz...Miło było cię poznać Aldarionie.
Geno
Ale, ale po co komu hobbit wyjąkał patrząc na pobojowisko, niechciane obrazy znów napłynęły. Atak z zaskoczenia spadł na nich niespodziewaniem teraz Geno starał się odtworzyć jego przebieg, cofnęli się w porę do krasnoludów, bo bandyci osamotnionych hobbitów wyrżnęli by szybko. Piesi nie stanowili zbytniego wyzwania dla wytrwałych w boju krasnoludów, tylko ten przeklęty łucznik, że też musiał ciągle zmieniać pozycję i kluczyć po krzakach, strzały Geno tylko niknęły wśród listowia chybiając celu. Hobbit widząc, że to strata czasu i strzał zmienił taktykę obierając za cel lepiej widocznych na drodze rzezimieszków, okazja nadarzyła się sama, bo wtedy zza wozu hobbitów wychynął jeden obdartus i na tym jego droga się skończyła, strzała trafiając w tułów zakończyła jego nędzny żywot, bandyta osunął się smętnie bo burcie, wierzgnął raz i drugi i znieruchomiał. I to było tyle jeśli idzie o strzelanie, reszta zbyt wymieszała się z krasnoludami ryzyko trafienia sojusznika stało się zbyt wielkie, ale to nie zniechęciło hobbita, dobył sztyletu i dobił oprycha, który choć ranny starał się ciąć z tyłu jednego z krasnoludów, a potem napłynęły najkoszmarniejsze sceny, po cóż ten niemądry Ilberic wyrwał się do wozu, i ta śmierć krasnoluda, na sam koniec przeklętej walki, hobbit potrząsnął głową i ruszył w stronę wozu Muszą tam być jakieś medykamenty wyburczał muszę im jakoś pomóc, choćby opatrzyć rannych
Gerud Żelazna Pięść
Walka była krótka i brutalna. Kilof krasnoluda czynił prawdziwe spustoszenie w szeregach napierającego wroga. Niestety dosięgła go strzała przeklętego strzelca. Muszę sobie sprawić w końcu jakąś kolczugę, niektórzy nie mają dość honoru by walczyć twarzą w twarz. Dopomogę Ci w tym Balrukku, jak tylko wyliżę się ze swej rany i wypełnię obecny kontrakt.
Geno i Gerud
Dokładnie! Razem, zmieciemy ich z powierzchni Ardy! odparł Balrakk Wykopiemy dół i wrzucimy tam ciała tych pokrak, Finurr zaś zostanie pochowany należycie, na stosie pogrzebowym godnym krasnoluda. Tutaj Algrimm zwrócił się do niziołka Pomogłeś nam i nie uciekłeś, za to naprawimy ci wóz, a potem ruszamy do Bree, tam dalej ustalimy resztę. Umowa pozostaje taka sama, część Finurra zostanie wypłacona jego rodzinie gdy wrócę do Ered Luin.
Gerud Żelazna Pięść
Podpierając się na kilofie zebrał sakiewki zabitych przez siebie ludzi. Niestety odniesiona rana wyklucza go z pomocy przy kopaniu, ale chociaż pościąga zabitych napastników w jedno miejsce, wlokąc ich w pobliże wykopywanego dołu.
Geno
Niechaj tak będzie, a jeśli pozwolicie ruszę z Wami do Bree, tam poszukam kogoś kto za odpowiednią cenę pomoże mi odbić przyjaciela co rzekłszy jął pomagać przy ściąganiu ciał i kopaniu
Gerud i Geno
Po ,,pogrzebie'' Finurra i opatrzeniu ran bez zwłoki ruszyliście dalej, reszta drogi minęła spokojnie, wasze humory nie były zbyt dobre, jednak to nie wymagało wyjaśnień. Śmierć młodego krasnoluda mocno odcisnęła się na Balrakku i Algrimmie, którzy byli wyjątkowo cisi i ponurzy, co w wypadku Balrakka stanowiło coś niespotykanego. To pokazało jak przeżył śmierć kompana, do którego zdążył się przywiązać. Dwa dni po feralnej zasadzce dotarliście do Bree. Odpocznijmy w jakieś karczmie, ale najpierw rozstawmy stragan. Powiedział Algrimm gdy byliście na miejscu, przechodnie ciekawskim wzrokiem przyglądali się wam, jednak można wyczuć było, że atmosfera panująca w Bree była dość ponura. Geno może od razu iść do gospody, jeśli chce, wóz może zostawić w stajni za małą opłatę. Pogoda tego dnia była wyjątkowo paskudna i idealnie odzwierciedlała wasz nastrój. Szykowało się na deszcz.
Techniczny
Gerud łącznie zyskał 25 monet z sakw bandytów.
Geno
Ehh pomyśleć, że i my z Ilberickiem mieliśmy stragan rozstawić, a i z Wami panie krasnolud chciałem pohandlować, ale nie mam teraz głowy na to, zostawię wóz w stajni przy gospodzie i poszukam jakiś śmiałków gotowych na wyprawę, bywajcie odparł smętnie
Gerud Żelazna Pięść we spólnym
Też mam zamiar wyruszyć z Balrakkiem, jak tylko Algrimm sprzeda swój towar i wypłaci nam należną część zysku. Ten łucznik musi zapłacić swą głową za śmierć Finurra.
Aldarion do Beregara
Jeśli Ci to nie wadzi pójdę z Tobą. Nikogo tu nie znam, może jeszcze będzie wkrótce okazja powalczyć razem.
Beregar
W porządku,nie mam nic przeciwko,jak nam się poszczęści spotkamy paru strażników a i napiłbym się dobrego piwa...