Bardzo proszę podkręcić tempo rozgrywania meczów.
Jako że szykuje się nam długa faza pucharowa - nie będzie żadnych przedłużek dla fazy grupowej, kończymy w środę i od razu ruszamy z 1/16.
Wersja do druku
Bardzo proszę podkręcić tempo rozgrywania meczów.
Jako że szykuje się nam długa faza pucharowa - nie będzie żadnych przedłużek dla fazy grupowej, kończymy w środę i od razu ruszamy z 1/16.
Kolejny ciekawy turniej. Dużo zaskakujących wyników, czekam z niecierpliwością na powtórki :)
Po obejrzeniu wczorajszego streama Tuffa z meczów Dywizji Legend, nachodzi mnie taka myśl, że na tych zasadach na razie trudno mówić o jakiejś mecie. W sumie wszyscy się uczymy, ale można np. mocną piechotę zrównoważyć mocną ilością strzelców i konnych rzucaków. Że o ile faktycznie 14 jednostek piechoty to mus, to już skład jest od sasa do lasa. Jedni lecą w mocną piechotę, inni w tanią i dopakowują kawalerię. I tak naprawdę trudno tutaj wskazać lepszą opcję. Trochę zależy to od stylu gry danego gracza - czy jest w stanie upilnować strzelców, czy jest w stanie pocisnąć kawalerią. Postanowienie na piechotę jest w założeniu bezpieczniejsze, bo dobre miecze z reguły i tak zrobią robotę. Ale nie jest to zawsze patent na zwycięstwo.
Ogólnie to jestem zadowolony z tego formatu, bo gra się teraz zupełnie inaczej.
Zgadzam się, ja po treningach mam już swoje upatrzone najlepsze typy frakcji, buildy i strasznie żałuję że nie gram w tym turnieju :confused:. Ale powiem że mam już smaka na inną część totalwara na tego typu zmianach.
Nie trzymaj w niepewności . Na jaką część ?
Zastanawiam się nad dwiema :P
Podniesiony został temat wykorzystanych nacji w kontekście walkowerów.
W grupach A-C jest prosto, bo tam mamy po 1 graczu nieaktywnym.
W Grupie D natomiast jest opcja rozegrania 4 meczów i pojawił się głos w rozmowie ze mną, żeby dodać po 2 nacje zbanowane / nierozegrany mecz graczom, którzy nie zagrają 4 meczów.
Decyzja ostatecznie należy do Tuffa.
Ja osobiście nienawidzę dawać walkowerów i rozstrzygać coś o wykorzystanych nacjach.
No właśnie to jest problematyczne jak to rozwiązać żeby było sprawiedliwie i nikt się nie czuł pokrzywdzony...Druga kwestia jest taka że ja i Bachus mamy tyle samo punktów,Melkorn i Drellas chyba są w podobnej sytuacji. Jak to rozstrzygnąć? Rzym na Rzym na Nemeto bez eliminacji frakcji?
Już o tym było wspominane ze w takiej sytuacji bitwa na nemeto Rzym vs Rzym
Było to tylko rozważane,dlatego wolę dopytać co teraz :p.
No dogrywka. Tylko kurcze nie mam bladego pojęcia jak zmienić pozycje w challonge w takiej sytuacji. :eek:
@Pirx, a dodać jednego gracza do danej grupy i wpisać mu tylko jeden mecz z wynikiem 1:1?
Np. coś takiego:
Załącznik 3449
W Grupie B temat się sam rozwiązał, bo Duce wygrał z Bachusem.
Czekam jeszcze na wynik rozstrzygnięcia w Grupie A, ale mam już pomysł jak ewentualnie to przestawić.
Z zakończeniem fazy grupowej czekamy na dogrywkę drellas vs Melkorn.
I od razu ruszamy z fazą pucharową.
Swoją drogą, po tym turnieju na moją czarną listę trafiają:
Remix
Habercosth
Remix ?! W życiu bym się tego nie spodziewał :(
to ja poproszę "live " rzucenia monetą zafundowany przez Tuffa na streamie..i ujęcie zataczajacej się monety....:D
Wystarczy że Tuff poda wynik ;)
Minimalista. a gdzie efekty, napięcie, dramaturgia :)
Co robimy z poruszanym i przeze mnie tematem banowania 2 frakcji?
Uważam, że wybór jakie będą zbanowane powinien należeć do samych graczy. Kompromisowo można by wybrać jedną mocną i jedną zrównoważoną
LOL, zobacze co sie da zrobic. Moze zatrudnie hostesse do rzutu monetą.
Nie ma potrzeby dla rzutu monetą. Wszystko zostało rozegrane i jakoś tak ułożyłem wyniki, żeby ustawić prawidłową kolejność w grupach.
Ruszamy z fazą pucharową.
Każdego gracza z Grupy A, B, C oraz Mista z Grupy D proszę o wskazanie jakie nacje kasują sobie w zamian za nierozegrany mecz z nieaktywnym graczem - kasujemy jedną nację Mocarną i jedną nację Zrównoważoną.
Decyzją Tuffa, jest zmiana co do wyboru nacji do skasowania:
wybranie dwóch nacji do skasowania (maksymalnie jednej nomadzkiej) w związku z 1. meczem rozegranym mniej w fazie grupowej
Ruszyły rozgrywki w Dywizji Legend w drabince graczy, którzy przegrali swój mecz.
Proszę o umawianie spotkań i możliwie szybkie rozegranie.
Chciałem trochę poruszyć kwestię zasad jakie obowiązują obecnie. Mam nadzieję że przedstawię sprawę jasno i wyraźnie.
Otóż rozegrałem mecz z Tomim. Dostałem sromotnie w tyłek, nie ma co do tego wątpliwości. Jednak problem polegał na tym że te bitwy poza Syrakuzy vs. Numidia odbywały się w sposób dla mnie tak irytujący że dawno nie byłem tak po grze niezadowolony.
W bitwach tych schemat się powtarzał. Tomi brał konnych łuczników którymi jak wiadomo obstawił moje flanki i ponawiał ataki tą jednostką. Oczywiście ja robiłem standardową procedurę i kontrowałem procami, ale nie było to korzystne bo doświadczony gracz zawsze w porę wycofa konnych łuczników by nie stracić ani modela i przy tym zgarnąć kilka fragów na pobliskiej piechocie. To zrozumiałe. Bolało mnie jednak to że każdą próbę kontaktu mojej piechoty z piechotą wroga oponent niwelował zwyczajnym wycofaniem się. Kiedy ja podchodziłem, oponent przesuwał linię do tyłu. W ten sposób ja musiałbym go gonić pewnie do granicy mapy, a on w tym czasie zabijałby po kolei jednostki na moich tyłach konnymi łucznikami. Oczywiście zrobiłem to co uznałem za słuszne, czyli zatrzymałem się i czekałem na jakiś ruch oponenta, bo chyba nigdy bym go nie dogonił.
No i se poczekałem. Dobre kilka minut minęło zanim doczekałem się jakiegoś łaskawego ruchu poza bezustannym zabijaniem po 1-2 modele na piechocie na flankach konnymi łucznikami według schematu powyżej. Dla mnie jednak trwało to całą wieczność i miałem nadzieję że gra się skończy jak najszybciej bo zupełnie straciłem ochotę w to grać.
Oczywiście z tego co mi się wydaje to nie było żadnego złamania zasad. Pytanie brzmi jednak czy zasady powinny działać tak by pozwalały na tego typu granie? Gramy przecież wszyscy dla frajdy. Każdemu zależy też na wygranej, to proste, ale czy powinno się to odbywać kosztem entuzjazmu naszych oponentów? Moim zdaniem nie.
Mam nadzieję że Tuff nagra powtórki by wszyscy mogli zobaczyć i wyrazić swoją opinię na ten temat. Nie ma z mojej strony żadnej ofensywy względem Tomiego - zagrał świetnie i gratuluje mu zwycięstwa.
Hadvar, to obejrzyj sobie powtórki z meczu Seby ze mną, jak Tuff będzie robił kolejny stream, i dokładnie zobaczysz jak się zachować gdy przeciwnik (w tym przypadku ja) używa konne łuki.
Żadna rocket science. Osłaniasz się piechotą, ewentualnie strzelcami i lecisz do przodu. Nie ma wielkiej filozofii. Oczywiście na koniec zostaje problem tych konnych łuków, ale jak rozwalisz główną armię przeciwnika, to te konne łuki wiele już nie zdziałają.
Jak ktoś kituje to wystawia się na mocny strzał. I ja właśnie tak oberwałem. Tylko trzeba wyjść poza strefę komfortu i dostosować taktykę do taktyki przeciwnika.
Zgadzam się, do kitowania trzeba mieć sporo umiejętności i bardzo podzielną uwagę. Wystarczy chwila zagapienia i cały plan leci w łeb..Po paru udanych bitwach sparingowych spróbowałem tak zagrać z Tomim i nie wyszło :)
To taktyka męcząca dla konkurenta ale ma prawo bytu i powinna traktowana jako coś normalnego niezależnie od zasad turniejowych.
Panowie, nie zrozumieliście sensu mojej wypowiedzi. Doskonale wiem jak przeciwdziałać łucznikom konnym, nie w tym jest problem. Problem polega na tym, że przeciwnik uniemożliwia mi jakikolwiek atak. To normalne że wycofuje konnych łuczników kiedy wystawiam przeciw nim proce, też bym tak zrobił. Ale cofanie swojej armii kiedy moja armia podchodzi jest strasznie frustrujące. Śmiało można powiedzieć że przeciwnik w ten sposób zupełnie uniemożliwia mi w jakikolwiek sposób atak, potencjalnie narażając mnie na złamanie zasady odnośnie braku dążenia do ataku, bo jak mam atakować kiedy wszystko co próbuję zaatakować ucieka? Przecież to nie jest normalna gra, kiedy kilka minut bawisz się w Benny Hilla i jak głupek ganiasz za jakąkolwiek okazją do walki ale przeciwnik uniemożliwia Ci to co chwila, w rezultacie będąc zmuszonym do oczekiwania na łaskę zaatakowania ze strony oponenta.Cytat:
Zgadzam się, do kitowania trzeba mieć sporo umiejętności i bardzo podzielną uwagę. Wystarczy chwila zagapienia i cały plan leci w łeb..Po paru udanych bitwach sparingowych spróbowałem tak zagrać z Tomim i nie wyszło
To taktyka męcząca dla konkurenta ale ma prawo bytu i powinna traktowana jako coś normalnego niezależnie od zasad turniejowych.
Wiem że to element strategii, ale moim zdaniem idzie to w złą stronę. Całkowicie zabija frajdę z gry i jest strasznie cheesowe moim zdaniem. Jeżeli uważacie że to normalny element strategii to czemu nie dozwolimy push'a dla wszystkich jednostek? Nie rozumiem, przecież da się na to przygotować? Można się zasłonić piechotą lub strzelcami, droga wolna. Dlaczego nie dopuścimy corner campingu? Przecież da się na to przygotować, można wziąć strzelców i takiego delikwenta wystrzelać. Przecież tak łatwo można to wyjaśnić ;) Mogę tutaj dosłownie Cię zacytować Pirx, zarówno do Pusha i Corner Campingu, żadna rocket science.
PS:
Wystiawia się na mocny strzał? Prawie śmiechłem, jak grasz konnymi łukami na frakcję bez konnych łuków (np. takie Ateny) to dogonienie ich graniczy z cudem a zabicie prawie zawsze skończy się większym profitem dla użytkownika konnych łuków, wystarczy włączyć skirmish mode'a, więc nie, to żadne ryzyko moim zdaniem bo mikrowanie konnymi łukami to chyba najłatwiejsze mikrowanie w grze z powodu szybkości tej jednostki.
Hadvar, mapy na Rome jakieś wielkie nie są, więc jak zaczniesz iść na przeciwnika, to faktycznie masz te kilka minut kiedy on może się cofać a potem jest przy czerwonej i musi przyjąć starcie. W tym czasie, idąc, osłaniasz się strzelcami czy piechota przed konnymi strzelcami i ci niewiele zdziałają.
Być może jest to dla przeciwnika frustrujące, ale równie frustrujące dla kogoś mogłoby być granie vs przeciwnik nastawiony na rush, no bo komuś może się nie podobać że nie ma arch war tylko od razu starcie, 5 minut bitwy i do domu. A ktoś woli sobie pograć minimum 15 minut bo wtedy to ma sens, a nie takie sru i po robocie.
Nie ma porównania między kajtowaniem a push thru czy corner camping. Bo o ile pierwsze może być dla kogoś frustrujące, to jednak nie zmienia balansu. Push thru i corner camping zmienia balans na korzyść osoby w ten sposób grającej.
W każdej bitwie z Sebą, jego armia była maksymalnie wycofana do tyłu. Seba nie był zainteresowany ruszaniem do przodu, więc ja szedłem przez całą mapę do niego. Frustrujące? Być może odrobinę. Tylko co z tego. Bez znaczenia dla balansu bitwy. W trzeciej bitwie z Sebą, kiedy grał Ardiajami na moją Armenię - znowu marsz mojej armii pod wycofane pozycje Ardiajów przy linii, potem kilkuminutowy rush Ardiajów na moją kajtującą armię aż do czerwonej linii po mojej stronie. Oczywiście Ardiajowie mieli na tyłach moje konne łuki. I co? I wpiernicz od Seby.
Jak dla mnie ta dyskusja to burza w szklance wody.
PS: pełna zgoda że uganianie się za konnymi łukami to z reguły przepis na porażkę. Dlatego trzeba ich po prostu olać i rozwalić główną armię przeciwnika. Co świetnie pokaże Seba w powtórkach bitewnych z naszego meczu.
Nie musisz mi tłumaczyć jak się bronić przed konnymi łukami bo to doskonale wiem.
Nie uważam rusha za coś frustrującego bo zazwyczaj każdemu starczy czasu przy rozstawianiu armii tak aby rozstawić się w pozycji gotowej na przyjęcie rusha i ewentualne pokonanie go. Z tego co zauważyłem walka dystansowa (tj. strzelcy na strzelców) nie wywołuje tak negatywnych emocji, bo ona TRWA, w przeciwieństwie do taktyki wiecznego uciekania, w której strona atakująca nie ma żadnej możliwości na atak.
Po raz kolejny nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Oczywiście że jest porównanie, a to że kajtowanie nie zmienia balansu to tak totalna bzdura że chce mi się śmiać. Jakby nie dawało przewagi to przecież nikt by tego nie używał. Czyli jak najbardziej ma wpływ na balans, tak samo jak push czy corner camping. Chciałem nakierować na odpowiedź ale chyba będę musiał sam ją ułożyć bo nikt mi przecież racji nie przyzna. Push i Corner camping są zablokowane ponieważ są wysoce irytujące, psujące przyjemność z rozgrywki. Tylko i wyłącznie dlatego są zablokowane - bo gracze wkurzali się na to że ktoś może w ten sposób wykorzystać niezbalansowane aspekty gry na swoją korzyść. Moim zdaniem tak samo jest z tak przesadnym kajtem, tylko kajt ten nie jest zablokowany.
Dałoby się to zbalansować odpowiednimi zasadami. Nie jest to żaden problem żeby wpisać że armie nie mogą się cofnąć np. dalej niż połowa strefy rozstawienia jednostek, czyli jeśli rozstawiłbyś armię na dalszej części nie mógłbyś się już cofać główną linią. To tylko taki przykład na jakiej zasadzie mogłoby to działać.
Może i jest to burza w szklance wody, ale wodę powinniśmy wszyscy oszczędzać i spróbować jak najszybciej zatrzymać tę ,,burzę'' by wody wylało się jak najmniej.
PS: Ciekawe JAK mam ich olać i rozwalić główną armię przeciwnika, kiedy ta bez przerwy się cofa i atak jest niemożliwy, zwłaszcza gdy mamy dużo cięższe jednostki?
Hadvar, przy kolejnym turnieju wrzucimy pod dyskusję zakaz kajtowania, jakąś sformułowaną zasadę ograniczającą tego typu taktykę i uczestnicy zdecydują czy chcą tego zakazać. Żaden problem.
Ale żeby nie było - do wczoraj myślałem że kajtując można swobodnie wygrać ten turniej. Seba mnie boleśnie wyprowadził z błędu.
Jest coś takiego jak czerwona linia stanowiąca granice pola bitwy więc armia przeciwnika nie cofa się bez przerwy. Z resztą można niektóre jednostki złapać podczas odwroty jest to trudne wymaga sporo manewrowania żeby wymusić błąd na przeciwniku ale na tym polega ta gra i każdy inny TW.;)
No i ten przykład najlepiej pokazuję jak bardzo kuriozalna jest ta propozycja i jak karkołomne były by to zasady.
Twój tok rozumowania idzie w niepokojącym kierunku bo skoro z jakiegoś powodu nie mogę się cofać przed moim przeciwnikiem to powinniśmy zabronić trybu dystansowego (walki podjazdowej) strzelcom, przecież ganianie za strzelcami jest frustrujące :rolleyes: Też nienawidzę ganiać za przeciwnikiem po mapie, zawsze kompletnie niszczyło mi to przyjemność z gry (tak samo jak push) ale nigdy nie chciałem zabraniać takiego stylu gry. Bitwy z Pirxem bardzo pozystywnie mnie zaskoczyły , są chyba jedynymi bitwami przeciwko kajtowaniu w których nie byłem sfrustrowany i odczuwałem przyjemność z gry (mimo porażki). Rozumiem twój punkt widzenia ale uważam że posuwasz za daleko.
Kampienie przy czerwonej linii i push są zabronione bo kompletnie wypaczają rozgrywkę, niszczą balans gry i zaburzają założoną przez twórców mechanikę gry poprzez wykorzystanie jej ograniczeń i błędów. Nie da się zrobić nieskończonego pola bitwy by wyeliminować red line camping ale mechanika gry i jej aspekt "symulacji" pola bitwy wymaga by możliwości manewrowania ograniczało jedynie ukształtowanie terenu a nie koniec mapy. Tak samo push jest wykorzystaniem niedoskonałości fizyki i systemu walki zadawania obrażeń itd. i zmienia grę ze strategiczno-zręcznościowej na czysto zręcznościowe przeklikiwanie się przez jednostki wroga żeby np. dostać się do strzelców. Niweluje niemal do zera aspekt strategiczny/taktyczny ponieważ sprawia że grywalny jest tylko jeden styl gry ogranicza możliwości manewru bo wymusza trzymanie jazdy na tyłach, wprowadza ogromny chaos i w przeciwieństwie do kajtowania robi to wykorzystując błąd gry, eksploit natomiast kajt po pierwsze nie ma tak destruktywnego wpływu na rozgrywkę, a po drugie po prostu wykorzystuję normalną mechanikę gry.
Nie no, mnie bardziej martwi to, że zupełnie nie czytacie ze zrozumieniem moich wypowiedzi:
W mojej wypowiedzi wyraźnie było napisane, główną linią. Nie wliczam to konnych strzelców ani zwykłych strzelców ani kawalerii. Chodzi tylko i wyłącznie o core czysto piechotny. Ja też nie chcę nikomu tego zabraniać, na prawdę, nie chcę. Po prostu chciałbym by pomyśleć w kierunku znacznego nadużycia tej możliwości. Gratuluję Wam bitew z Pirxem, bardzo chętnie je zobaczę bo co chwila przeczytać można że były niezwykłe.Cytat:
Twój tok rozumowania idzie w niepokojącym kierunku bo skoro z jakiegoś powodu nie mogę się cofać przed moim przeciwnikiem to powinniśmy zabronić trybu dystansowego (walki podjazdowej) strzelcom, przecież ganianie za strzelcami jest frustrujące Też nienawidzę ganiać za przeciwnikiem po mapie, zawsze kompletnie niszczyło mi to przyjemność z gry (tak samo jak push) ale nigdy nie chciałem zabraniać takiego stylu gry. Bitwy z Pirxem bardzo pozystywnie mnie zaskoczyły , są chyba jedynymi bitwami przeciwko kajtowaniu w których nie byłem sfrustrowany i odczuwałem przyjemność z gry (mimo porażki). Rozumiem twój punkt widzenia ale uważam że posuwasz za daleko.
Napisałem że to jedynie przykład. Nie proszę o natychmiastowe wdrożenie, ale o ewentualne przemyślenie tego aspektu przed następnym turniejem. To tylko moja propozycja i moja wizja jak potencjalnie mogłoby to wyglądać. Czy to kuriozalne i karkołomne? Dla mnie jak wróciłem do Romka po długiej przerwie na TW:WH2 kuriozalne było przypominanie sobie zasady o Pushu który jest w WH w pełni dozwolony.Cytat:
No i ten przykład najlepiej pokazuję jak bardzo kuriozalna jest ta propozycja i jak karkołomne były by to zasady.
Tu też jest problem o którym w ogóle nie wspominacie. Załóżmy że po karkołomnym rushu ostatecznie przegoniłem armię wroga tuż pod czerwoną linię, tak że nie może cofnąć się dalej. Czy to oznacza że natychmiast mogę go posądzić o red line camping? W takiej sytuacji gra dla strony przeciwnej przecież przestaje mieć sens, bo mogę nawet jak przegram zgłosić oponenta i otrzymać gwarantowane powtórzenie meczu za opieranie obrony o czerwoną linię.Cytat:
Jest coś takiego jak czerwona linia stanowiąca granice pola bitwy więc armia przeciwnika nie cofa się bez przerwy. Z resztą można niektóre jednostki złapać podczas odwroty jest to trudne wymaga sporo manewrowania żeby wymusić błąd na przeciwniku ale na tym polega ta gra i każdy inny TW
No nie no, co to za logika XD Równie dobrze przez to że przegrywam na konnych łuczników mogę sobie powiedzieć że kompletnie wypacza rozgrywkę, niszczy balans gry i zaburza założoną przez twórców mechanikę gry itd. Poza tym opowiadasz o Pushu jak o wielkim źle, straszliwy i groźny push. Pytanie brzmi, dlaczego ktoś miałby przeklikiwać tak jazdę? Przecież nawet na przeciętnie przygotowanego na walkę z jazdą gracza push to ogromne ryzyko które zazwyczaj kończy się utratą całej jednostki. Wystarczy że szarżę skontrujesz lekką jazdą, i katafrakci już z tego nie wyjdą. Nie wiem skąd Wy wyciągacie takie wnioski o tym pushu, kiedy to co piszecie w grze nie ma odzwierciedlenia prawie wcale.Cytat:
Kampienie przy czerwonej linii i push są zabronione bo kompletnie wypaczają rozgrywkę, niszczą balans gry i zaburzają założoną przez twórców mechanikę gry poprzez wykorzystanie jej ograniczeń i błędów. Nie da się zrobić nieskończonego pola bitwy by wyeliminować red line camping ale mechanika gry i jej aspekt "symulacji" pola bitwy wymaga by możliwości manewrowania ograniczało jedynie ukształtowanie terenu a nie koniec mapy. Tak samo push jest wykorzystaniem niedoskonałości fizyki i systemu walki zadawania obrażeń itd. i zmienia grę ze strategiczno-zręcznościowej na czysto zręcznościowe przeklikiwanie się przez jednostki wroga żeby np. dostać się do strzelców. Niweluje niemal do zera aspekt strategiczny/taktyczny ponieważ sprawia że grywalny jest tylko jeden styl gry ogranicza możliwości manewru bo wymusza trzymanie jazdy na tyłach, wprowadza ogromny chaos i w przeciwieństwie do kajtowania robi to wykorzystując błąd gry, eksploit natomiast kajt po pierwsze nie ma tak destruktywnego wpływu na rozgrywkę, a po drugie po prostu wykorzystuję normalną mechanikę gry.
Ale chyba sobie odpuszczam z tym tematem bo widzę że nikt poza mną nie spotkał się z podobnym problemem. Pozostaje jedynie mieć nadzieję że taka gra mi się już nigdy nie trafi bo wolę chyba oddać walkowerem niż coś takiego jeszcze raz przechodzić.
Hadvar, pełna zgoda że gra powinna sprawiać jak najwięcej frajdy, a nie męczyć.
Przed kolejnym turniejem indywidualnym będę pamiętał o poruszeniu tej kwestii. Wspólnie zastanowimy się nad zasadą przeciwdziałającą kajtowaniu i damy ją pod głosowanie.
Myślę że to jest fair w kontekście poruszanej kwestii. Jeżeli chodzi o ten turniej to kajtowanie jest stosowane stosunkowo rzadko. Plus turniej jest już w trakcie więc nie ma co zmieniać tego na obecnym etapie.
Także ogień i do przodu. ;)
Zakaz kampienia przy czerwonej linii jest jednoznaczny trzeba piechotą (włóczniami, pikami,piechotą walczącą w zwarciu) trzymać dystans 150 m (zasięg strzału procarzy) od czerwonej linii więc przeciwnik może wycofać się piechotą maksymalnie na te 150 metrów.
Jeżeli uważasz że push to nasz wymysł to pograj z Rosjanami zobaczysz jak to wpływa na grę ;)
Jeżeli chodzi o absurdalną logikę to ty chcesz zabronić normalnej taktyki bo cię irytuje, a my zabraniamy exploitu i to tego samego exploitu który dekadę temu zaorał scenę multiplayer Medivala 2
"a my zabraniamy exploitu " co to ?
Z tym się nie zgadzam. Zakaz dotyczy camping a nie ucieczki. Camping to miałaś Seba w każdej z naszych bitew na samym początku. Ale potem się ciut podsuwałeś i nie ma problemu. Ale uciekanie jednostką, ruchy aktywne przy czerwonej linii to nie jest dla mnie złamanie tej zasady. To jest poruszanie się w ramach mapy, bez sztucznych ograniczeń 150 metrów.
poniewaz yt nie wyswietla narazie filmu daje link do sobotniego nagrania rundy 2
https://www.youtube.com/watch?v=2V7m...ature=youtu.be
Wydaje mi się że stałem te 150 metrów od czerwonej , a ustawiałem się tak żeby mieć czas ocenić twoją armie zanim podjadą konne łuki, chciałem podejść bliżej ale konne łuki cały czas harcowały :D . Gdyby nie to to wyszedł bym na środek mapy na ubitą ziemie walczyć na gołe klaty jak mężczyzna :D
Nie pamiętam jak dokładnie zapisano to w zasadach ale pamiętam że w bitwach zwłaszcza teamowych zawsze się pilnowało żeby nie podchodzić piechotą za blisko czerwonej, zabronione było nie tylko kampienie ale też jakie kol wiek działanie piechotą zbyt blisko czerwonej linii tak by było miejsce na działania kawalerii. Wedłóg twojej interpretacji (która jest sprzeczna z tym jak zawsze graliśmy np. na czwartkach z antykiem) mogłem wziąć armie złożoną z samej piechoty i strzelców (więcej strzelców niż ty posiadałeś) ostrzeliwać cię , a gdy ty spróbujesz wejść do zwarcia cofnąć się pod czerwoną linie i piechotą kompletnie blokować ci przejazd na flankach do moich strzelców. Nie jest to kampienie bo cofnąłem się pod twoim naporem więc teraz ty musisz się cofnąć (mam więcej strzelców więc w czasie odwrotu zadaje ci duże straty) żeby wymusić na mnie ruch do przodu ale potem ja znowu się cofnę do czerwonej i tak w kółko.
Co to jest exploit:
https://en.wikipedia.org/wiki/Video_game_exploit
Jest to temat dość kontrowersyjny np. Strafe Jumping w Quake'u jest uznawany za normalną mechanikę gry mimo że jest exploitem. Zakaz pusha jest kompromisem wypracowanym lata temu i dobrze się sprawdzającym,a bronie go byśmy pochopnie go nie wycofywali. W moim odczuciu gra z dozwolonym pushem staje się kompletnie chaotyczna i ograniczona (wymusza trzymanie jazdy na tyłach przez co ogranicza możliwość flankowania wymusza ciągłe próby yoylo i bazowanie tylko na piechocie z wysoką szarżą). Każdemu kto che wycofać push polecam pograć w Rome 2 z Rosjanami (Bachus wiem ty grałeś i grasz z nimi dużo częściej niż ja) i jeżeli taka gra sprawia wam przyjemność to ok, dla mnie kompletnie wypacza to grę i niszczy przyjemność z gry i wiem że nie jestem jedyny. Z resztą wprowadzanie zakazu pushu wprowadzono tu lata temu w czasach świetności Roma i za poparciem większości graczy więc nie jest to jakiś dziwny wymysł.
Jeżeli używamy kryteriów co do exploita zawartych w artykule przez Ciebie to push nie spełnia takich kryteriów. Nie ma potwierdzenia, albo przynajmniej ja się z nim nie spotkałem by push był mechaniką niezaplanowaną przez twórców gry. Glitchem ani bugiem nie jest na pewno, więc by spełniał warunki bycia exploitem musi być mechaniką niezaplanowaną przez twórców, na co obecnie dowodów brak. Chyba że ktoś takowe zna, to miło by było jakby podrzucił.Cytat:
Jest to temat dość kontrowersyjny np. Strafe Jumping w Quake'u jest uznawany za normalną mechanikę gry mimo że jest exploitem. Zakaz pusha jest kompromisem wypracowanym lata temu i dobrze się sprawdzającym,a bronie go byśmy pochopnie go nie wycofywali. W moim odczuciu gra z dozwolonym pushem staje się kompletnie chaotyczna i ograniczona (wymusza trzymanie jazdy na tyłach przez co ogranicza możliwość flankowania wymusza ciągłe próby yoylo i bazowanie tylko na piechocie z wysoką szarżą). Każdemu kto che wycofać push polecam pograć w Rome 2 z Rosjanami (Bachus wiem ty grałeś i grasz z nimi dużo częściej niż ja) i jeżeli taka gra sprawia wam przyjemność to ok, dla mnie kompletnie wypacza to grę i niszczy przyjemność z gry i wiem że nie jestem jedyny. Z resztą wprowadzanie zakazu pushu wprowadzono tu lata temu w czasach świetności Roma i za poparciem większości graczy więc nie jest to jakiś dziwny wymysł.