Nie lękajcie się, my jesteśmy gotowi na wszystko, tak jak byliśmy w 1939 przeciwko Hitlerowi i w 1945 roku przeciwko Stalinowi, a wy nie posłuchaliście>" - stwierdził Wałęsa. W czasie gdy upadał Mur Berliński ...
o cu idzie, jakby?
Wersja do druku
Nie lękajcie się, my jesteśmy gotowi na wszystko, tak jak byliśmy w 1939 przeciwko Hitlerowi i w 1945 roku przeciwko Stalinowi, a wy nie posłuchaliście>" - stwierdził Wałęsa. W czasie gdy upadał Mur Berliński ...
o cu idzie, jakby?
Prawdopodobnie Danuta Walesa uklada mu w domu te przemowienia.
Frgment rozmowy z Marią Fieldorf-Czarską, córką generała(Generał August Emil Fieldorf, pseudonim "Nil") :
I nie poszedł na żaden układ, nie podjął żadnej gry z władzą. Za to zapłacił najwyższą cenę.
- Ważne jest przesłanie tego filmu: odmowa mojego ojca na współpracę z UB dokumentuje, że niekoniecznie trzeba było się zgadzać na kolaborację. Niestety, teraz bohaterami są ludzie, którzy się złamali.
http://biznes.onet.pl/walesa-zablokowac ... news-detal - powiedział co wiedział...
"Zdaniem Wałęsy kapitalizm nie jest systemem odpowiednim dla XXI i XXII wieku." - dla uważających, że choćby nawet oficjalni twórcy III RP cokolwiek mieli wspólnego z kapitalizmem :roll:
"Nikt nie zgodzi się z tym, że 10 proc. osób ma majątek odpowiadający 90 proc. całego globalnego majątku" - taki stan rzeczy jest właśnie normalnością w gospodarce wolnorynkowej.
Ponoć dwaj "ex-prezydenci" Lechu I i postkomunista "Kwaśny" pogodzili się w... toalecie. Cóż w takich sprawach najważniejsze jest ponoć miejsce i jego klimat: http://www.pardon.pl/artykul/12854/wale ... toalecie/1
http://fakty.interia.pl/polska/news/taj ... ,1573920,3
Trzeba wspomagać swojego człowieka. Zwłaszcza, że oddał tak bezcenne usługi czyszczenia archiwów.
Jeśli przywileje w państwie demokratycznym uzyskuje się poprzez deklarację jednego człowieka bez postępowania to nie wiem jaki mamy ustrój ale na pewno nie demokrację i wolność.
Lechu ciągnie temat:
http://wpolityce.pl/view/5265/Walesa_o_ ... owic_.html
Dowiadujemy się, że strateg z Popowa co to "obalał i osłabiał":
Czekam na więcej hehe...Cytat:
Zamieszczone przez Lechu
Czekam kiedy zrehabilitują Jaruzela i Kiszczaka. W końcu oni też pomagali "obalać komunę", więc rehabilitacja się należy, jak psu micha :lol:
Lechu wyskoczył z nowym hasłem: http://wiadomosci.wp.pl/kat,64754,title ... ntarz.html
"Komunizm - brzmi u mnie niezgrabnie. Ale tak naprawdę głoszę to od 20 lat. Komunizm tak, wypaczenia - nie. O, już lepiej. A chodzi w tym tak naprawdę o równość szans i możliwości".
Nie wiem jak się to ma teraz do legendarnego tekstu "obalyłem komunem"....
wychodzi po prostu ,,nie chcem ale muszem" :) nie chcem obalać ale muszem bo nie jest tak jak by chciał żeby wyglądała komuna:)
Bolek powinien parzyć ziółka i bujać wnuki na kolanach, bo powoli dopada go już widać demencja starcza.
Niech się facet zdecyduje: albo proponuje, by każdy mógł być samodzielną i produktywną jednostką, czyli stary dobry kapitalizm, albo by "każdy miał zagwarantowaną pracę", czyli obóz koncentracyjny.Cytat:
Dlatego w tych krajach jako rozwiązanie chwilowe widzę komunizm. To koncepcja systemu, w którym biedni i głodujący mieliby zagwarantowaną pracę - nie jałmużnę - aby mogli sami na siebie i swoje szanse, na swój chleb zapracować.
Swoją drogą to na naszym forum padają całkiem podobne propozycje dot. "niezbędnego minimum", jakie państwo ma "zapewniać", z całkiem podobnym uzasadnieniem. Tyle, że tutaj to nazywają "społeczną gospodarką rynkową" :lol: Wałęsa chociaż, w swej prostocie, nazywa rzeczy po imieniu i pisze bez ogródek, kto te "niezbędne minimum" ma sfinansować.
PS. A potem dziwimy się, że w III RP z tym kapitalizmem i wolnością coś poszło nie tak. A jak miało pójść z takim "światłym przewodnictwem" :?:
Być może Lechowi chodziło o kontrakty handlowe dla plemion, które gospodarują tradycyjnymi metodami (tak jak w ZSRR?) Kto ci go tam wie?
Czyli wg Ciebie społeczna gospodarka rynkowa = komunizm? I w społecznej gospodarce rynkowej nie ma bezrobocia? :roll:Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Ja tu widzę tzw. "humor sytuacyjny", który bardzo mnie rozbawił ;) To samo, co np. Ty, Napoleon czy Witia nazywacie "społeczną gospodarką rynkową", Wałęsa nazywa bez ogródek "komunizmem". I uzasadnia zresztą w identyczny sposób, jak mi na forum uzasadniano "absolutną konieczność" wprowadzania socjalistycznych elementów do ustroju. Czy to nie zabawne :D :?:Cytat:
Czyli wg Ciebie społeczna gospodarka rynkowa = komunizm? I w społecznej gospodarce rynkowej nie ma bezrobocia? :roll:
Jeśli chodzi o moją osobistą opinię: widzę różnice między jednym i drugim, choć widzę też niestety, że "społeczna gospodarka rynkowa" czerpie z tego samego zatrutego źródła co komunizm. I jeśli owa "społeczna gospodarka rynkowa" przyzna komunizmowi rację co do zasady, to niestety ma szansę się tym komunizmem kiedyś stać...
Bardzo, zważywszy na zdolności Wałęsy w dziedzinie "jasnego" i "zrozumiałego" definiowania swoich teorii, dzięki czemu stanowi prawdziwy autorytet :lol: . Jak dodamy do tego, że w Twoich rajach liberalnych - Hong Kongu czy Singapurze pewne socjalistyczne elementy również się znajdują to normalnie boki zrywać.Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Jakiego źródła?Cytat:
Jeśli chodzi o moją osobistą opinię: widzę różnice między jednym i drugim, choć widzę też niestety, że "społeczna gospodarka rynkowa" czerpie z tego samego zatrutego źródła co komunizm. I jeśli owa "społeczna gospodarka rynkowa" przyzna komunizmowi rację co do zasady, to niestety ma szansę się tym komunizmem kiedyś stać...
Wałęsa? Przepraszam bardzo ale jak słysze to nazwisko to mi się w kieszeni owiera scyzoryk ten co go nie mam. Typ po zawodówce zbiera doktoraty honoris causa i noble za to, że był tępym kapusiem i sprzedawczykiem a powiniem ciągać kable w zamykanej Stoczni Gdańskiej do 67 roku życia bo tyle teraz trzeba będzie mieć żeby dożyć emerytury.
Dobre. Jeśli chodzi o tą stocznię to ją wkrótce zamkną i niech się pasą "postulaty". :lol: Wczoraj w radiu słyszałem że zamknęli FSO i 1000 osób na bezrobocie. Oby tak dalej, jeszcze parę lat i ludzie wyjdą na ulicę z hasłem "komuno wróć"!
Co Partia w podskokach zrealizuje. A lud zostanie znów wydymany na własne życzenie. Co będzie zresztą kolejną zabawną ironią losu ;)Cytat:
Dobre. Jeśli chodzi o tą stocznię to ją wkrótce zamkną i niech się pasą "postulaty". :lol: Wczoraj w radiu słyszałem że zamknęli FSO i 1000 osób na bezrobocie. Oby tak dalej, jeszcze parę lat i ludzie wyjdą na ulicę z hasłem "komuno wróć"!
Hong Kong czy Singapur nie są może idealne, ale wśród państw najbliżej im jednak do tego ideału. Tylko tyle i aż tyle ;) HK czy "miasto lwa" są dowodami, że normalność jest osiągalna i nie jest "utopią".Cytat:
Jak dodamy do tego, że w Twoich rajach liberalnych - Hong Kongu czy Singapurze pewne socjalistyczne elementy również się znajdują to normalnie boki zrywać.
Fakt, że człowiek, który jest "za a nawet przeciw", widzi "plusy dodatnie i plusy ujemne", w tej sprawie akurat jest zadziwiająco szczery i bez ogródek nazywa rzeczy po imieniu. To tylko czyni całą sytuację zabawniejszą :lol:Cytat:
Bardzo, zważywszy na zdolności Wałęsy w dziedzinie "jasnego" i "zrozumiałego" definiowania swoich teorii, dzięki czemu stanowi prawdziwy autorytet :lol: .
Zatrutego źródełka kolektywizmu/altruizmu.Cytat:
Jakiego źródła?
Zdaje się, że według Twojej definicji tam gdzie występują elementy socjalne tam panuje socjalizm, mniejszy lub większy, ale socjalizm (?). No i skoro w tej "normalności" znajdują się elementy socjalne, pochodzące z "zatrutego źródła kolektywizmu/altruizmu", to czy Hong Kong czy Singapur nie staną się komunistyczne?Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Co nazywa po imieniu? Bo chyba nie społeczną gospodarkę rynkową. Idea pełnego zatrudnienia (czy może robót publicznych, nie wiem o czym mówi Wałęsa) to też nie komunizm. I dlaczego akurat ta wypowiedź elektryka jest wg Ciebie trafna, skoro inne wymienione uważasz za niedorzeczne?Cytat:
Fakt, że człowiek, który jest "za a nawet przeciw", widzi "plusy dodatnie i plusy ujemne", w tej sprawie akurat jest zadziwiająco szczery i bez ogródek nazywa rzeczy po imieniu. To tylko czyni całą sytuację zabawniejszą :lol:
A do tego obywatele krajów nordyckich są z tym szczęśliwi, niebywałe. Oni naprawdę potrzebują liberalnego "mesjasza". Mi się natomiast wydaje, że społeczna gospodarka rynkowa to próba uzyskania równowagii i poszukiwania złotego środka pomiędzy indywidualizmem/egoizmem a kolektywizmem/altruizmem. Jak na razie, w mojej ocenie, przynosi to pozytywne rezultaty.Cytat:
Zatrutego źródełka kolektywizmu/altruizmu.
To jest kwestia "zawartości cukru w cukrze" :lol: :?: Możemy stwierdzić, że w Singapurze czy Hong Kongu panuje np. 5% socjalizm. Jakieś tam regulacje są, żeby chociaż politycy mogli się troszkę nakraść i wziąć od czasu do czasu w łapę ;) Generalnie jest jednak normalność i można powiedzieć kapitalizm. W Korei Płn. panuje dla odmiany np. 95% socjalizm, co sprawia, że warunki w tym kraju są wybitnie toksyczne i nieprzyjazne dla życia. Nie ma 100%, bo jednak pewnie nawet tam jest jakiś czarny rynek albo obszary życia niekontrolowane przez władzę. Generalnie jednak jest to wcielenie w życie idei klasyków socjalizmu. W III RP zawartość tego socjalizmu jest gdzieś pomiędzy(o tą zawartość i gdzie jest się z reguły spieram z innymi na tym forum) SG/HK a KRLD ;) Czy nazwiemy to "socjalizmem" czy "NEP-em", czy "społeczną gospodarką rynkową" to już kwestia bardziej lub mniej trafnego nazewnictwa.Cytat:
Zdaje się, że według Twojej definicji tam gdzie występują elementy socjalne tam panuje socjalizm, mniejszy lub większy, ale socjalizm (?).
Na to pytanie niestety nie znam odpowiedzi, ale trzymam kciuki, że nadal będzie tam normalnie ;)Cytat:
No i skoro w tej "normalności" znajdują się elementy socjalne, pochodzące z "zatrutego źródła kolektywizmu/altruizmu", to czy Hong Kong czy Singapur nie staną się komunistyczne?
Humor sytuacyjny polega właśnie na tym, że nasz "mędrzec europejski" nazywa "komunizmem" to, na co inni wymyślają piękne pojęcie, zwane np. "trzecią drogą" albo "społeczną gospodarką rynkową". Niestety "mędrzec europejski" nie ma tak bogatego słownika, więc nazywa to tak, jak mu się to w jego prostym umyśle kojarzy. I to właśnie proces kojarzenia w głowie "mędrca" i jego końcowy rezultat tak mnie ubawiły :DCytat:
Co nazywa po imieniu? Bo chyba nie społeczną gospodarkę rynkową.
Fakt oprócz dziadzi Marksa podobne idee głosił też dziadzia Keynes. Który to Keynes miał na polu ekonomii jedną wielką zaletę: nie był marksistą. Na tym się jednak zalety jego idei kończą :lol:Cytat:
Idea pełnego zatrudnienia (czy może robót publicznych, nie wiem o czym mówi Wałęsa) to też nie komunizm.
Jak już pisałem w tej sprawie wierzę w prostotę i szczerość prostego portowego proleta ;) To zadziwiające, jak przenikliwy potrafi być czasem jego umysł :lol:Cytat:
I dlaczego akurat ta wypowiedź elektryka jest wg Ciebie trafna, skoro inne wymienione uważasz za niedorzeczne?
Stać ich na marnotrawstwo, to ich sprawa. Liberalny "mesiajsz" to im się pewnie przyda, ale dopiero jak podetną do końca gałąź, na której siedzą - jak do tej pory przytomnie tego nie robią, tylko dociążają mocno gałąź, ale ta jest mocna i jeszcze ich trzyma ;)Cytat:
A do tego obywatele krajów nordyckich są z tym szczęśliwi, niebywałe. Oni naprawdę potrzebują liberalnego "mesjasza".
To tak jakby szukać złotego środka między życiem a śmiercią. Faktycznie jest w biologii taki stan - nazywa się go "chorobą" :lol: I w tym właśnie stanie znajdują się kraje "społecznej gospodarki rynkowej". Z niektórymi mniej groźnymi chorobami da się żyć, ale po co chorować w ogóle ;) :?:Cytat:
Mi się natomiast wydaje, że społeczna gospodarka rynkowa to próba uzyskania równowagii i poszukiwania złotego środka pomiędzy indywidualizmem/egoizmem a kolektywizmem/altruizmem. Jak na razie, w mojej ocenie, przynosi to pozytywne rezultaty.
Faktycznie biorąc pod uwagę "dokonania" prezydentury Wałęsy, to trzeba było głosować na Tymińskiego. Osobiście niestety wtedy byłem za młody.Cytat:
Jak wam Wałęsa nie pasił to trzeba było na Tymińskiego głosować.
Jeszcze ci mało socjalizmu? Nawet dziś mamy go aż w nadmiarze ;)Cytat:
Albo stanąć po stronie PZPR i walczyć do końca o dobro ludu robotniczego.
Polecam odzyskać kontakt z ziemią i dojrzeć. Bajki są dobre dla dzieci, ale kiedyś wypada z nich wyrosnąć.Cytat:
Wałęsa w samym środku komunistycznego gówna doprowadził do rozpadu tego szamba.Zaczęło się w Polsce.Poszło na europę.
Wałęsa przeżył to.I żyje do dziś.A to już jest sukces.
Wałęsa prosty robotnik.Walczył jak umiał i walczył skutecznie.Do końca.
W końcu został prezydentem.A kiedy miał się nauczyc jak byc prezydentem.Tym bardziej że to była bardzo zagrożona prezydentura.Co drugi oszołom wtedy chciał się dopchać do władzy.Komu zaufac w tym porąbanym kraju kontrolowanym przez SB i KGB.Jak było kazdy wie.Wałęsa nie był szkolony na prezydenta.Czego wy od niego wymagaliście.Co chcieliście zobaczyć albo kogo? Sam fakt ze to był nasz Polski prezydent powinniiscie na kolanach do Częstochowy iść i dziękwoać w końcu Bogu.
Mamy rok 2011. Mineły 22 lata od tamtych dni.Większość Polaków dorosła spoważniała.Zabrała się za biznes za szkołe za rodzine za zwiedzanie świata.Większość jest wdzięczna Wałęsie ze w tamtych czasach był i walczył.Dzięki niemu Polacy mają wolny niepodległy kraj ! Wiedza o tym ludzie na całym świecie.Ale okazjue się że nie wszyscy.Bo nagle w 2011 jeszcze są w Polsce tacy co jadą na Wałęse to ich sposób na życie.Co wy osiągneliście przez 22 lata w wolnym kraju? Nie musicie walczyć i chować się po piwnicach przed SB i ZoMO.No co kozaki?A to wam powiem co osiągneliście.Nic.Tacy z was kozacy.A nie.Jednak osiągneliście coś.Kupiliscie sobie klawiature za 12zł i możecie teraz pisać sobie na Wałęse do woli. :lol: :lol: :lol:
Tzn. jak dużą skrzynkę i jakiej wódki proponujesz - może się skuszę na ten zakład :lol: :?: Zbiorę nawet więcej chętnych, ale wtedy skrzynka wódki idzie od łebka. Czy mam zaczynać szykować transparent "gdzie moje sto milionów" :lol: :?: Tylko pytanie czy Ciebie robaczku stać na ten zakład i czy kieszonkowe Tobie starczy na te skrzynki ;) :?:Cytat:
Stańcie kiedyś w centrum miasta.I napiszcie te wasze żale na Wałęse na wielkich kartonach wielkimi literami.I tak stójcie cały dzień.Żeby każdy mógł zobaczyć was.Takie relikty przeszłosci.No co zrobi to który? :lol: :lol: Nawet za skrzynke wódki tego nie zrobicie...bo wiecie ze to bedzie wstyd na całe miasto.
Z tym proponuję się wybrać na onet - to coś bliżej Twojego poziomu ;)Cytat:
Jacy wy żałośni jesteście.... :lol: :lol: :lol: :lol: Ale znalazł się jeden normalny.Biniu napisał co czuje jak myśli. To go zjechaliście..... :lol: :lol: żal na was patrzeć to mało.
Boże 22 lata minęły.A im jeszcze mało..... :lol: :lol: :lol: :lol:
Zgłosił swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich w 1990. Pomimo spodziewanej porażki, przedstawiany jako "kandydat znikąd" Stanisław Tymiński po bardzo intensywnej kampanii, podczas której przedstawiał się jako jedyny "człowiek spoza układu" i alternatywa dla pozostałych, a także zdecydowanie kontestował dokonywane reformy gospodarcze, uzyskał w I turze 3 797 605 głosów (23,10%), wyprzedzając m.in. Tadeusza Mazowieckiego i Włodzimierza Cimoszewicza i wchodząc do II tury przeciwko Lechowi Wałęsie.Cytat:
Jak wam Wałęsa nie pasił to trzeba było na Tymińskiego głosować.
W trakcie wyborów pojawiły się oskarżenia, że Tymiński ma związki z Libią, krajem wiązanym wówczas z terroryzmem oraz z Kolumbią (gdzie silne były wpływy handlarzy narkotyków). Oskarżenia o związek z Libią, wysunął UOP i Krzysztof Kozłowski ówczesny minister spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego, okazały się one fałszywe. Telewizja Polska podała, że stosuje on przemoc wobec żony. Już po wyborach telewizja przegrała prawomocnie proces o pomówienie. Gazeta Wyborcza opublikowała opinię psychologa Andrzeja Samsona, że Tymiński jest chory psychicznie. To tyle z danych oficjalnych.
Do tego podobno przed drugą turą pojawił się u niego człowiek z UOP i groził śmiercią jak nie zrezygnuje z udziału w debacie w TV... No i jak wiadomo zrezygnował...
http://fakty.interia.pl/polska/news/emo ... sa,1604705
No proszę, czołowy autorytet "demokratycznego" kraju a tupie nóżką jak autokrata. :lol:
Nasz 'As eksportowy' jedzie do Tunezji na czele misji, której celem jest wsparcie demokratycznych przemian w tym kraju:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/specjaln ... omosc.html
Demokratyczne przemiany? Myślałem, że ostatnio Lechu jest za komunizmem "bez wypaczeń" hehe...
Bo przekładając z nowomowy na polszczyznę "przemiany demokratyczne" to dziś w praktyce "socjalizm tak, wypaczenia nie" ;)
Wielki Elektryk z Gdańska jak mówi się w moich stronach, daje się poznać jako człek o dobrym sercu :) wrażliwym na ludzką niedolę :) To z mojej strony oczywiście sarkazm...http://wiadomosci.onet.pl/kraj/l-walesa ... omosc.html
Cytat:
Lech Wałęsa w rozmowie z Anitą Sobczak przedstawił swój pomysł na naprawienie sytuacji. - Trzeba na gospodarkę spojrzeć na nowo w trójkącie: związki zawodowe, właściciele środków produkcji i administracja rządowa - stwierdził w "Fakcie".
"Gieroj narodowy" i "as eksportowy" zdradza przejmującą historię jak to sb-ecy przysyłali mu zdjęcia intymne, które naturalnie rozpoznawał: http://wiadomosci.wp.pl/title,Lech-Wale ... caid=1d8fb
Kilka złotych myśli:
Wiara w to, co robię i w Pana Boga. Mój Pan Bóg jest oczywiście trzeciej generacji, to nie jest jakiś dziadziuś ze średniowiecza. Nie jestem święty, ale wiarę traktuję bardzo poważnie, to ona pozwoliła mi wytrwać.
Ma rację. Władze sądziły, że jak mnie odseparują od rodziny, przyjaciół, doradców, to zgłupieję, nie wytrzymam tej samotności. Przeliczyli się. Ja wiedziałem, że nie mogę się dać zaskoczyć nigdy. Kiedy mnie przyciskali za mocno, powtarzałem: Możecie mnie zabić, ale nie pokonać!
Teraz oceniam, że źle zrobiłem. Ale z drugiej strony, wtedy nie poznałbym prawdy, nie dowiedziałbym się, jak żona zrozumiała moje życiowe wybory, uwarunkowania, kłopoty. Całe życie myślałem, że żona popiera to, co robię, rozumie moje motywacje, a tymczasem okazuje się, że nie do końca. Nie pytałem jej o zdanie i to był błąd. Ona uznała po latach, że małżeństwo i dzieci powinny być na pierwszym miejscu, a w moim przypadku były na drugim, trzecim, a na pierwszym - walka rewolucyjna. Ale było tak dużo problemów, kłopotów, że musiałem się jej całkowicie oddać, właśnie kosztem rodziny. A żona wolałaby mnie mieć tylko dla siebie...
Bełkot starego wariata. Pewnie jeszcze wierzy w głupoty, które gada.
Można mówić co się chce o Wielkim Elektryku ;) , ale wiedział jak się ustawić w życiu :D ...Nie ma na stare lata problemów egzystencjalnych jak wielu jego rówieśników...Jego wypowiedzi zawsze oscylowały na pograniczu rozpoznawalności sensu i języka. Wypowiedzi z czasów prezydentury, a w czasie drugiej rozmowy z Kwaśniewskim w trakcie wyborów prezydenckich- bezcenne :D
No skecze były nieludzkie hehe: http://www.youtube.com/watch?v=aDSdyAifN08
Odnośnie strajku w stoczni ciekawy film z tamtych czasów: http://www.youtube.com/watch?v=WWT5IP5x8Rs
http://wiadomosci.wp.pl/title,Slynna-dz ... omosc.html
Po latach prawda wychodzi na jaw. :roll:
To znaczy masz na mysli to, że Wałęsa był "próżnym ignorantem" czy że Falacci była "namolna"? :)
Że chodziło mu tylko o władzę. Próżnym ignorantem był, jest i będzie (tak że nic nowego).Cytat:
To znaczy masz na mysli to, że Wałęsa był "próżnym ignorantem" czy że Falacci była "namolna"?
Jasne, że chodziło mu o władzę! Każdemu, kto zajmuje się polityką o to chodzi - bo przecież polityka to sztuka sprawowania władzy. Nie wiem co w tym złego, że politykowi chodzi o władzę. a mówiąc bardziej "obrazowo" - o stołki. Bo to te "stołki" dają władzę. To "oczywista oczywistość" i trudno takie stwierdzenie wobec polityka traktować jak zarzut. Zarzutem byłoby stwierdzenie, że o władze mu nie chodziło!
A to że oceniła go jako ignoranta... Po części pewno miała rację, bo w jednych rzeczach ignorantem był (jest) w innych nie. Ale to przecież kwestia jej oceny - subiektywnej. Monopolu na prawdę nie miała. On (nie zdając sobie zapewne sprawę z kim ma do czynienia) nazwał ją "namolną" ona (zapewne nie przyzwyczajona do lekceważącego traktowania) nazwała go "ignorantem". Powiedziałbym, że doszło do "remisu 1:1" ;) I co z tego?
No to niech nie pitolą w mediach że to bohater narodowy, skoro od początku mu na ludziach wogóle nie zależało tylko na własnej D... i władzy.Cytat:
Jasne, że chodziło mu o władzę! Każdemu, kto zajmuje się polityką o to chodzi - bo przecież polityka to sztuka sprawowania władzy. Nie wiem co w tym złego, że politykowi chodzi o władzę. a mówiąc bardziej "obrazowo" - o stołki.
No tak, ale władza ma dwa zastosowania:Cytat:
Zamieszczone przez Napoleon7
1) władza dla samej władzy;
2) władza dla prób realizacji jakichś celów, idei, reform itp.
Ocena Wałęsy jest sprawą dość problematyczną, ale, pominąwszy wszelkie spekulacje o jego kontaktach z SB i kontrolowanym przekazaniu władzy, czego bynajmniej nie odrzucam, lecz pomijam ze względów czysto merytorycznych, można się pokusić o stwierdzenie, że jego stosunek do polityki był następujący. Przede wszystkim trzeba sobie uzmysłowić, że Wałęsa był "zwierzęciem politycznym", on odnajdował się w walce, w zwalczaniu jednych i popieraniu drugich. Był pragmatykiem politycznym, dla którego głównym wyznacznikiem działania był osobisty zakres władzy i wpływów. Nie oszukujmy się, wykształcenie Wałęsy nie mogło dać mu podstaw do jakiegoś głębszego pojmowania polityki, do poszukiwania pewnych procesów wewnątrz zachodzących zjawisk, do nadawania impulsów dla charakteru zachodzących przemian. On tego wszystkiego nie dostrzegał, bo nie mógł, nie miał ku temu odpowiednich narzędzi i wiedzy. Jego siła polegała na wrodzonym talencie politycznym, sprycie, intuicji. Wokół Wałęsy wykonana mnóstwo "pracy u podstaw" w okresie późniejszym, tj. po upadku komuny, ale pewnych zaległości nie da się naprawić, choć porównując Wałęsę wtedy i teraz, można dostrzec owoce tych zabiegów. Swoją legendę opozycyjną roztrwonił w czasie nieudanej prezydentury, w której dalej kierował się tymi samymi zasadami, które stosował w czasie PRLu. Sam Wałęsa zapewne nie miał pojęcia, co oznaczał rok 89. Jego wizja przemian była płytka, łudził się, że jako prezydent będzie miał na to jakiś decydujący wpływ. Tymczasem okazało się, że porwała go swoista fala dziejowa, na której nie potrafił się utrzymać. Ja tam wcale się nie dziwie opinii tej dziennikarki. Dla dobrze wykształconego i inteligentnego człowieka Zachodu Wałęsa musiał wydawać się ignorantem. I on nim był, tylko, że ignorancja nie jest czynnikiem, który wykluczałby się z władzą. Powiem więcej, ignorancja często jest elementem wzmacniającym dążenie do niej. Władza i ignorancja tworzą czasami bardzo niebezpieczny sojusz. Dobrze, że w warunkach demokracji jego szkodliwe oddziaływanie jest ograniczone.
:!: :?: A co jedno ma do drugiego? Został bohaterem narodowym (a nawet światowym) właśnie dlatego że:Cytat:
No to niech nie pitolą w mediach że to bohater narodowy, skoro od początku mu na ludziach w ogóle nie zależało tylko na własnej D... i władzy.
1) zależało mu na władzy
2) udało mu się tą władzę odebrać komunistom.
Żeby coś takiego porwać się, trzeba było mieć dużo odwagi. Aby pokonac w trakcie wszelkie przeciwności losu, trzeba było ogromu wytrwałości i samozaparcia (i odporności psychicznej). Aby cel osiągnąć, trzeba było nie lada umiejętności (i szczęścia). Aby po zwycięstwie nie doprowadzić do ogólnego chaosu trzeba było sporo zdrowego rozsądku.
Ponury Joe - z grubsza zgoda. Choć ja jakiejkolwiek współpracy Wałęsy z SB wiary absolutnie nie daję (nie biorę tego nawet pod uwagę; tym bardziej, że już nawet niechętne mu IPN przyznało, że w tej sprawie SB prowadziło prowokację chcąc storpedować przyznanie Wałęsie nobla) i nie sądzę też, by swą legendę "roztrwonił". Owszem, prezydentem był marnym i sporo zepsuł, ale legenda została. Ona jednak jest zbyt duża by móc ja roztrwonić jedną nieudana prezydenturą.
Jedną z tych umiejętności było podpisanie kwitu, żeby - cytuję - "ich ograć" jak zwierza się Lechu w rozmowie z Olejnik: http://www.youtube.com/watch?v=kcOaEPaKqbo
A co to ma wspólnego z tym co zrobił :?:Cytat:
Jedną z tych umiejętności było podpisanie kwitu, żeby - cytuję - "ich ograć"
Stawia pod znakiem zapytania inne jego działania, wraz z tekstem - " O ludziach honoru..."Cytat:
Zamieszczone przez Napoleon7
Grunt że sobie życie i rodzinie ułożył, nie musi się jakimiś tam rewaloryzacjami martwić :D
:?: A niby dlaczego? z tego co się orientuję, to podpisał coś na początku lat 70' po wydarzeniach grudniowych. Definicja współpracy mówi, że samo podpisanie (szczególnie tzw. "lojalki") nie wystarczy, trzeba współpracować. Więc biorąc te dwie rzeczy pod uwagę nadal nie rozumiem o co ci chodzi?Cytat:
Stawia pod znakiem zapytania inne jego działania, wraz z tekstem - " O ludziach honoru..."
Wiesz... Nagroda Nobla związana jest z wysoka nagrodą pieniężną. Którą dostajesz automatycznie. Ona sama przez się "układa życie" delikwentowi i jego rodzinie. Nie za bardzo wiem jak z tej okazji można mieć do niego o cokolwiek pretensje. Na wybór swej osoby wpływu nie miał (co najwyżej swymi czynami, ale o jakieś zakulisowe rozgrywki chyba go nie posądzasz?), pieniądze dostał automatycznie. To wyjaśnij mi o co ci chodzi? Masz do niego pretensje, że kasy nie rozdał i nie zamieszkał w szałasie? A może wolałbyś aby tobie przekazał forsę? :lol:Cytat:
Grunt że sobie życie i rodzinie ułożył, nie musi się jakimiś tam rewaloryzacjami martwić
A może mierzi cię, że jego zapraszają na różnego rodzaju spotkania i wykłady i płacą mu za to grubą forsę a ciebie nie?
Daj spokój... Zazdrość to bardzo brzydka cecha. Poza tym jest takie przysłowie: "Życz innym a i tobie będzie życzone" ;)
To ja już skołowany jestem - w końcu podpisał czy nie podpisał, bo "Bolek" się ciągle w zeznaniach miesza... A "bo wszyscy podpisywali" jest wyborne ;)
Już po "wydarzeniach grudniowych" był przywódcą, miał żołnierzy, itd. :roll: :?:Cytat:
:?: A niby dlaczego? z tego co się orientuję, to podpisał coś na początku lat 70' po wydarzeniach grudniowych.
A jak z podpisanymi kwitami o poborze pieniędzy za współpracę ;) :?:Cytat:
Definicja współpracy mówi, że samo podpisanie (szczególnie tzw. "lojalki") nie wystarczy, trzeba współpracować. Więc biorąc te dwie rzeczy pod uwagę nadal nie rozumiem o co ci chodzi?