-
Mitrydates
Powiedział zciszonym głosem do Bertranda Rycerzu,jako,że Ci dobrze z oczu patrzy to się Ciebie spytam...-odwrócił głowę za Siebie po czym kontynuował ...mianowicie,ta kobieta,co o niej sądzisz ? Czy nie wydaje Ci się fałszywa ? -Ormianin wskazał głową na Agnes.
-
Bertrand
Głośno i wyraźnie po arabsku, tak żeby wszyscy słyszeli Ta kobieta nie fałszywa! Fałszywy Ty, co jak saracen wygląda i w pustynię nas wyprowadzi, zamiast do Jerozolimy! Gdyby nie pani to skorpiony i sępy by nas żarły! Bądź potępion.
-
Gunter
Bertrandzie co zowiesz? Wiem, że to pewno saraceński. Niemiec podrapał się po głowie i spojrzał się na Bertranda.
-
Bertrand
Otóż, mości panie niemiecki, ten tutaj Ormianin, co to nie wiadomo czy Ormianinem jest, nie ma żadnych uczuć, i pomimo tego że pani przed chwilą płakała, i pomimo tego co dla nas zrobiła nazywa ją fałszywą. Właśnie rzekłem mu co o tym myślę.
-
Gunter
Wyraźnie się zdenerwował i rzekł Jak śmie?! To pewno pies saraceński! I jeszcze za plecami takie oszczerstwa odrażające, gniew we mnie wzbiera. Kara musi być, bez niej być nie może.
-
Mitrydates
Jam nie Saracen !-krzyknął po arabsku po czym wyciągnął miecz i naznaczył krwawo znak krzyża oraz skrót od greckiego zapisu imienia Chrystusa na wewnętrznej części prawej dłoni Z tym o to znakiem zginę wśród Saracenów ,a wśród wyznawców Chrystusa mogę co najwyżej zginąć od broni równy w prawach !
-
Agnes spłynęły łzy po policzkach gdy usłyszała wasze słowa. A więc... Za moją dobroć ty złorzeczysz na mnie za plecami? Nędzny saracenie? Spytała po arabsku, po czym z sakwy wyciągnęła sznur i rzekła po łacinie - zwiążcie go nim, odprowadzimy gnidę przed oblicze hrabiego.
-
Bertrand po arabsku
Rzucić brzytwę psie!
-
Mitrydates
Wyciągnął łuk,założył strzałę po czym wycelował w udo Agnes.
-
Gunter
Atakuje Ormianina, tnie w niego mieczem krzycząc po niemiecku Im Namen Gottes! Tod Sarazen ( W imię boże. Śmierć Saracenom)