-
Rehlynn
Wzruszył ramionami Zatem chodząc po mieście powinna mieć ochronę. Całe szczęście byłem z nią gdy napadli nas bandyci. Jeden z nich mówił, że masz ustąpić. A, że wdepnąłem trudno, nie z takimi rzeczami sobie radziłem. Las z daleka wygląda spokojnie, ale nikt nie wie, że w środku watahy wilków nieustannie ze sobą walczą.
-
Morghar
W sumie chyba niewiele... Wiecie przecież zapewne, że walczę na wschodzie, z Sekohlandczykami, niewiele interesuje mnie zachód.
-
Regina
Długo się znacie? Ojciec nigdy mi o Was nie wspominał. Regina wytarła swój topór bez większych ceregieli i odsunęła ciała gdzieś kawałek dalej przeszukując je przy okazji.
Wróciła do ogniska i przysiadła przy nim. Miała zamiar coś zjeść...
Warty by trza ustalić. Jeśli Wam to nie wadzi to pierwsza mogę czuwać i za osiem klepsydr Was zbudzę... To chyba będzie rozsądne by nie zasnąć i wyspać się...
-
Maikh
Dzięki za informację. Uznajmy więc, iż owo myto było zapłatą za nią. Dzięki temu nie będę musiał ukarać Cię za za grzech oszustwa. Nie hołubię żalu ni krzywdy, nieznajomy, więc nasze drogi mogą się rozejść, a moja broń nie będzie płakać za Twą krwią. Oby Matka była łaskawa dla każdego naszego kroku. Uważaj jednak na przyszłość, nie każdy Issaram będzie szukał pokojowego rozwiązania. Ruszył we wskazanym mu przez strażnika kierunku.
-
Dagoth:
Dagoth zatrzymał wóz przed grupą wieśniaków, po czym zsiadł z niego i przemówił - Nazywam się Dagoth. Podróżowałem z tym kupcem do waszej wioski, lecz podczas podróży zemdlał i od tej pory jest nieprzytomny. Żyje, lecz nie udało mi się go wybudzić. Zabierzcie go razem z wozem do swej wioski i zaopiekujcie się nim, a ja proszę o spotkanie ze przywódcą tej wioski.
-
Aurelia
Konie nie wyglądają na zmęczone, jeźdźcy się uśmiechają, widocznie nie śpieszyli się, tylko wyruszyli zaraz po Tobie i jechali stępa także nocą, co albo świadczy o brawurze, albo o całkowitym braku zagrożeń w okolicy, dostrzegli Cię, pomachali również. Dowódca podjechał do Ciebie No robota skończona, nie musimy już "ochraniać" obozów Wozaków, Ci koniarze dali łupnia Ojcu Wojny i to podobno takiego, że hoho. A i żebyś nie zabiła sojusznika to nie strzelaj teraz do Sahrendey od teraz, wyszło coś tam z jakimś oszustwem Yawendyra czy coś. Nieważne, ważne że to oni pomogli Verdano pogonić Sekohlandczyków, a i masz tu zapłatę, bo skoro nie ma roboty to pora chyba się rozstać?
Alda
Tak boli, choć czasem tracę w niej czucie widocznie wdało się zakażenie lub inne paskudztwo, jeśli chcesz jej pomóc musisz zwiększyć tempo i znaleźć się w jakimś mieście, z tego co się orientujesz chyba Liteherew czy jakoś tak jest najbliżej
Rehlynn
Jacy bandyci, och Elso co się stało dopiero teraz Wulfgar zauważył osłabienie córki och siadaj nic nie mów po czym spojrzał na Ciebie opowiadaj
Morghar
Ehh tego się obawiałem, nic to ale czytać chyba umiesz?
Regina
Poznaliśmy się podczas ostatniej wojny z koczownikami, a że nie wspominał to i lepiej, bo nie warto chwalić się znajomością ze Szczurem. Co do wart 8 czy dwanaście klepsydr co za różnica, obudź mnie jak zrobisz się senna
Maikh
Strażnic nieco się zawstydził, widać Twe podejrzenia okazały się słuszne, ruszyłeś wedle wskazówek ale kramy są już pozamykane. Rzemieślnicy albo porozchodzili się do domów albo raczą się winem w pobliskich karczmach
Dagoth
Przed ciżbę wyszedł niski człek Starszym wioski jestem a to następny bez zmysłów co to w kilka ostatnich dni się trafił, Panie u nas we wsi już kilku takich mamy, nie wiemy co to za plaga, po Górską Straż czy maga trza nam słać, oj biada, biada. Dajcie zaprowadzimy wóz do stajni, a Byna do chałupy wniesiem tam co i reszta chorych leży
-
Alda
Nie bój się, wszystko będzie dobrze, zaufaj mi... Powiedziała i wzięła ją znów na ręce, oraz usadziła w siodle. Jedną dłonią przytrzymała dziewczynkę by nie spadła i sama weszła na konia, po tym objęła ją oraz pognała Asandera do galopu. Jak ci na imię? Spytała głaszcząc ją, by dodać otuchy.
-
Rehlynn
Zaatakowali nas gdy szliśmy przez uliczki w dzielnicy rzemieślników, było ich dwóch, zaskoczyli mnie i zanim rzuciłem czar mieli przy sobie Elsę. Ale dzieciaki pomogły procą, kiedy napastnik trzymający Elsę padł to wtedy mogłem rzucić grotem w drugiego. Gdy dostał Elsa niestety zemdlała. Cóż swąd spalonego ciała nie należy do najprzyjemniejszych. Później posłałem po uzdrowiciela i tak o to już całe szczęście bez problemu doszliśmy aż tutaj.
-
Aurelia
Po jej obliczu spłynęło kilka łez szczęścia,nie mogła w to uwierzyć,jej znienawidzony wróg pobity,nareszcie! Nie sądziła że to możliwe a jednak.... - Macie za swoje ścierwa,za tych wszystkich dobrych ludzi których posłaliście do grobu! - odetchnęła z ulgą ocierając łzy,odbierając mieszek uśmiechnęła się radośnie do swojego przywódcy - Dziękuję,to cudowne wieści....,a co do pracy to tak,przez chwilę chciała bym pojeździć na własną rękę,może jeszcze kiedyś los splecie razem nasze ścieżki,dziękuję za wszystko....a i była bym zapomniała,zielarka właśnie szykuje drakwie dla naszego nieszczęśnika....
Techniczny od MG
10 orgów od dowódcy
-
Maikh
Zatrzymał się przy pierwszej karczmie ze stajnią. Zsiadł z konia i głaszcząc go po łbie rzekł. Szybkiś niczym płomień, nadaję Ci więc imię Sani. Wprowadził go do środka rozglądając się za stajennym. Gdy go ujrzał, rzucił - Zaopiekuj się mym wierzchowcem tak dobrze, jakby od tego zależało Twe życie, a nagroda Cię nie minie jak się dobrze sprawisz - podając mu srebrnika ze swej sakiewki. Następnie ruszył do karczmy nie czekając na odpowiedź. Podszedł do szynku i rzekł Pokój temu przybytkowi. Potrzebuję kolacji, noclegu w osobnej izbie i miski ciepłej wody.