-
Maikh i pozostali
Tak, tak zawsze przyciągał kłopoty, ale mniejsza z tym, skoro mam się kim wysłużyć udacie się do Ar Mittar, musicie przetłumaczyć tamtejszym oprychom, że Liga Czapki przejmuje nad nimi zwierzchność, tylko na uśmiech Eyfry niech ten pajac wskazał na Morghara zdejmie łachy imperialnego pułku nim przekroczycie bramy miasta
-
Morghar
Spojrzał na swoje odzienie. Co, brzydko wyglądam? I co za pajac, kuźwa!
-
Aurelia
Nie podobało jej się robienie za najemniczkę i służenie jakiejś bandzie oprychów jednak nie bardzo mieli jakikolwiek wybór w tej sytuacji....,dlatego ponuro skinęła Cetronowi głową i syknęła do Aldy - Puścisz mnie wreszcie?
-
Maikh
Mam rozumieć że po wykonaniu przez nas tego zadania zorganizujesz nam spotkanie z owym Alstinem?
-
Alda
Nie miała nic przeciwko zajęciu się tej sprawie, jeśli to ma dać im wolność, której tak bardzo pragnęła. Aurelii odrzekła - tak, puszczę cię, zadowolona? Głos jej zadrżał, a oczy zaszły łzami ale puściła ukochaną i oddaliła się od niej nieco.
-
Maikh
A niby z jakiej racji, mało Wam że z życiem ujdziecie?
-
-
Maikh
No dobra, zabić ich uśmiechnął się szyderczo, bandyci złożyli się do strzału
-
Aurelia
Westchnęła ciężko i nic nie odpowiedziała na słowa lubej,zamiast tego zaczęła się przysłuchiwać rozmowie,nie sądziła że można być tak bezczelnym,porwali ich i jeszcze jedyne co im oferowali to łaskawe darowanie życia,chyba nie słyszeli że nikt nie będzie pracował efektywnie na takich warunkach...,gdy padła komenda po prostu podeszła do Aldy i objęła ją - Jeśli mamy umrzeć to chociaż razem,ale nie myśl sobie że nie jestem zła....
-
Maikh
Skoczył do przodu dobywając błyskawicznie broni. W końcu mógł dać upust swej tłumionej wściekłości. Być może po zabiciu przywódcy reszta bandytów skoczy sobie do gardeł.
Techniczny:
2 pkt sani do Sprawności by dopaść Cetrona zanim go ustrzelą.