-
Alda
Zacisnęła zęby ze złości, opierając dłoń na rękojeści miecza, a drugą odruchowo mocniej przytulając Aurelię, gdy ujrzała obraz masakry... Spoglądała na Ursona w milczeniu wysłuchując cierpliwie jego słów... Nie miała pytań, przeraziło jednak ją to wszystko. Co to kurwa jest... Ale trzeba spróbować stawić temu czoła, jakkolwiek się da, walką czy zdobywaniem informacji. Aurelio odjedź ty lepiej do Starego Meekhanu bo nie daruję sobie jak...
-
Aurelia
Aldo,odjedź na chwilę od reszty,chcę z Tobą pomówić - wyszeptała
-
Alda
Szarpnęła mocno wodze i odjechała kawałek od reszty, nie jednak poza zasięg wzroku. Tak? Spytała krótko.
-
Aurelia
Wzięła ją za ręce - Kochanie,doceniam Twoją troskę, ale Twoja Aurelia naprawdę nie jest taka bezbronna i umie o siebie zadbać,nie lękaj się tak proszę Cię....,bowiem tak samo jak Ty o mnie ja boję się o Ciebie....
-
Alda
Westchnęła ciężko i otuliła ją, ucałowawszy potem delikatnie w kark. Wiem, że jesteś dobrą wojowniczką, wiem...
-
Aurelia
To dobrze....,ten łuk to nie jest tylko ozdoba,zapewniam Cię.... - powiedziała łagodnie,głaszcząc ją po policzku - Jakoś przez to przejdziemy najdroższa,jakoś przez to przejdziemy....
-
Alda
Wyobraziła sobie swą ukochaną na pastwie bestii... Ranną, już bezbronną, czekającą tylko na śmierć... Z przeświadczeniem, że nie będzie mogła jej pomóc. To teraz najgorsze, co mogłoby spotkać koczowniczkę, stracić Aurelię... Przysięgam, że na to nie pozwolę - obiecała sobie w myślach a jej twarz zdobiona wojennymi barwami przybrała zaciętą minę. Szarpnęła wodzami, docisnęła łydki mocno, a Asander zaczął w miejscu niemal stukać kolejnymi to kopytami w ziemię, jakby szykując się do wystrzelenia naprzód.
-
Aurelia
Także niepokoiła się o Aldę i nie zniosła by jej utraty a sama wizja ją przeraziła i obrzydziła jednak nie chciała dać tego po sobie poznać by nie dokładać ukochanej kolejnych zmartwień.... - Ehh,tak się o mnie martwi a to ona walczy w pierwszej linii gdy ja to robię zawsze z dystansu....,ale razem z tego wyjdziemy i to silniejsze niż przedtem,tak,tak będzie.... - pomyślała delikatnie głaszcząc Aldę po policzku
-
Alda
Ucałowała wnętrze dłoni Aurelii, którą ta głaszcze ją po policzku i nerwowo ruszyła naprzód, a jej rumak jakby na to czekał cwałem podjeżdżając do reszty. Zatrzymała się gwałtownie ciągnąc wodze do siebie a hamujące kopyta zostawiły tylko tuman kurzu.
-
Morghar
Pokręcił głową na widok masakry, jaka się tu odbyła, przypatrywał się wszystkiemu wyraźnie zasmucony ale i wkurzony, to byli niewinni ludzie... Na pewno nie chciał, żeby moc, która wyrządziła te krzywdy przejęła władzę nad światem. Skłoniło go to do refleksji. Gdy Alda i Aurelia wróciły do miejsca zbiórki podszedł do nich i spytał niepewnie, lecz zachowując pełną powagę. Możemy porozmawiać? W trójkę... Co ja robię...
-
Aurelia
Jeśli o mnie chodzi to możemy....- odparła dość chłodno opierając się na Aldzie i patrząc na niego przenikliwie - O co mu chodzi? Najpierw ignoruje teraz chce rozmawiać?Dobrze że się powstrzymałam od ironii,nikomu to by nie było potrzebne....
-
Alda
Ta... Powiedziała krótko spoglądając na niego ponuro spode grzywki.
-
Dagoth:
W pierwszym momencie poczuł się niepewnie, gdy nagle obrazy jakieś rzezi zaczęły pojawiać mu się przed oczyma. Gdy się skończyły i gruby wyjaśnił im wszystko, ochłonął. Kapłan był przyzwyczajony do takich widoków jak te z wizji i dobrze wiedział, do czego pomiotniki są zdolne i co robią ze swoimi ofiarami...
-
Morghar
Odszedł z nimi kawałek dalej. A więc... Życie jest zbyt krótkie, żeby się na siebie gniewać. Słabo zaczęliśmy naszą znajomość. Akceptuję Waszą miłość - Ni chuja. - i rozumiem, że czasem trudno się... opanować. Byłem dzisiaj rano trochę niewyspany, zazwyczaj potrzebuję dużo snu, więc stałem się wredniejszy niż zwykle, a całą winę za to zrzuciłem na Waszą dwójkę. Nie powinienem jednak tak się zachować pomimo tego, więc przepraszam Was za to. Nie musimy być od razu przyjaciółmi, ale chciałbym po prostu zaprzestać tego sporu. I jestem Morghar. Ostatnim zdaniem zwrócił się głównie do Aurelii. Był śmiertelnie poważny i wyglądał na zawstydzonego swym haniebnym zachowaniem.
-
Alda
Chuj mnie obchodzi, czy akceptujesz, czy nie pierdolcu - skomentowała w myślach, nic nie mówiąc na głos ze względu na Aurelię... Skinęła tylko jeźdźcowi głową.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko jednak odparła łagodnie - Cieszę się Morgharze....ale musisz zrozumieć że żadna z nas nie porzuci drugiej dlatego bo komuś się nie podoba że jesteśmy razem....a i czasem będziemy pewnie dawały wyraz naszej miłości w....inny sposób....I wierz mi że naprawdę nie myślałyśmy wczorajszej nocy o tym by zrobić komukolwiek na złość czy żeby celowo nie dawać Wam spać....,w każdym razie mam nadzieję że to ostatni raz kiedy rozmawiamy z Tobą na temat naszego związku.....
-
Morghar
Wiem, rozumiem to wszystko. I tak jak już mówiłem, nie mam nic przeciwko Waszemu związkowi, tylko to okazywanie miłości, jeśli dałoby się troszeczkę ciszej, albo chociaż nie jak wszyscy śpią. No cóż, dziękuję, że w ogóle chciałyście mnie wysłuchać. Zawrócił konia i wrócił do pozostałych. Pojebało mnie do reszty. Ale czego się nie robi dla dobrej kimy w nocy.
-
Alda
Na pewno cię bolą stopy, plecy i ramiona, prawda? Niech nastanie wreszcie wieczór... Szepnęła Aurelii na ucho, calując ją potem w nie.
-
Aurelia
Zaśmiała się radośnie - Bolą,Ciebie na pewno też hihi - Po co był ten komentarz? Idiota,on też jest cicho jak uprawia seks? Ehh....,może pójdę z Aldą nieco poza obóz....może....ale na pewno nie dla niego
-
Alda
Ucałowała ją w kark i w szyję nie przestając jej do siebie tulić... Ruszyła jednak z powrotem do reszty, czując że to nie czas na to... O kurwa, jeszcze nie robiłam tego w siodle.
-
Maikh
W rzyć chędożony bękart wielbłąda, a nie żaden tam szczur. Tylko garb z przodu nosi, miast na grzbiecie. Parszywiec mógł wprost powiedzieć, że na Uroczysko nas wiedzie. Pod wpływem kolejnych słów Ursona jednak złość na szpiega szybko mu przeszła. Awenderi, na Wielką Panią na Złotym Tronie wykrakałem... Chyba przyjdzie nam szukać przesądu mego ludu, jak to Regina łaskawa była określić. Od Wielkiej Wojny był z nimi spokój, czyżby dane mi było dożyć czasu Odkupienia, skoro znów świat przemierzają? Co do gaaneh Prawo wyraźnie mówi: gdy je znajdziesz, przynieś temu ciało pokój. Na dziewczynę broni pierwszy nie dobędę, ale koło tego nie mogę przejść obojętnie.
-
Regina
Z wizji wyrwały ją słowa Maikha.... Świetnie... zaraz to pewnie moja wina będzie, że tatuaże noszę i ściągam tym jakieś cholerstwo....
Chędożyć to... Magia czy nie magia... Jak krwawią to i zabić można,,, A jak nie damy rady.... No cóż, wiecznie żyć też nie będziemy...
Szacunek dla wroga mogę mieć co w boju mnie pokona...
Powiedziała lakonicznie i bez większych emocji w głosie...
Rzeź w wizji nie zrobiła na niej żadnego wrażenia. Krew i rozrywane ciała były jej znane... Nie raz sama toporem w amoku potrafiła odrąbać łeb czy rozpruć bark do połowy ciała... Można powiedzieć, że to dla niej było normalne, a przynajmniej do przyjęcia... Pod tym względem była zahartowana. Bardziej ją niepokoiły słowa Szczura w których wyjaśniał, że ich zadanie będzie bardziej zabawą w podchody...
Ojciec wyjaśnił jej w prawdzie czego Oni mogą od niej oczekiwać, ale miała nadzieję,że mimo wszystko trochę powalczy....Bandyci w górach byli dla niej już zbyt nudni......
-
Rehlynn
Wizja była dla niego dość drastyczna bowiem był nieprzywykły do takich widoków, lecz szybko się opanował i drapiąc po brodzie odparł Ech magia pomocna, ale z takim przeciwnikiem to wohoh. No cóż to będzie wyzwanie godne gildii magów, ach i zawieść jej nie mogę. Ech i przeżyć jako chcę, ale kto nie chce? spytał ironicznie Damy radę, nie damy, zobaczymy. Jako też pragnę kiedyś tam wrócić do ,,domu'' i załatwić pewne sprawy.
-
Aurelia
Zamruczała od pieszczot ukochanej zaś gdy już wróciły do reszty i usłyszała słowa Issara spojrzała na niego z sympatią - Może on i jego zwyczaje są dziwaczne ale przynajmniej wydaje mi się że ma honor i dobre serce.... - o relacje w ich niewielkiej drużynie po rozmowie z Morgharem martwiła się już tylko o to jak jej wybranka i Regina je sobie ułożą bowiem szczerze się nie znosiły i jeszcze ta misja.... - Wszystko wydaje się jasne Ursonie ale czemu ktokolwiek z tej Ligi Czapki czymkolwiek by ona nie była miał by z nami rozmawiać i dzielić się informacjami? Nie mówiąc o awenderi jakiegoś boga....mamy się zdać na szczery uśmiech?
-
Maikh
Może ktoś z Was ma jakieś kontakty wśród złodziei? Liga wskazywała by na jakąś większą organizację.
-
Regina
Nie mamy się z wami identyfikować....powiedziała do Ursona. Trza wymyślić też jakąś bajkę,,, co taka banda jak my, ludzi zupełnie różnych robi i dlaczego jeszcze się nie pozabijaliśmy.... i dlaczego razem jedziemy.....
-
Maikh
Ponkee Laa to dość duży port na zachodzie, już poza ziemiami Imperium. A skoro duży port, to i pewno handel tam kwitnie, także zakazanymi rzeczami.
-
Aurelia Maikh Regina
Liga Czapki to po prostu gildia złodziei, w Imperium też działa, ale nie aż tak prężnie jak na zachodzie, skąd kilkadziesiąt lat temu Imperium się wycofało. Na pewno na ładne oczy Wam nie pomogą, być może będziecie musieli wkupić się w ich łaski albo wykonać jakieś zadania, kto wie. A historyjkę wymyślcie sobie sami i zastanówcie się też czy udacie się tam rzeką, co będzie chyba najszybciej czy lądem, to już Wasz wybór.
Techniczny
Gdy Wy gdybaliście co począć dalej w Ponkee Laa Nizar (BG Aravena, póki co NPC) śledził uważnie ostatnie poczynania Alstina, obserwował jak ten zbiera dobytek, złoto, jak umawia się z kapitanami w porcie i jak pewnego dnia wypływa na nesbordzkim statku, po czym zdał raport Cetronowi
-
Alda
Ja i kontakty ze złodziejami? Jeśli za kontakt można uznać ujebanie jakiemuś ręki... W tym wam nie pomogę, ale mam dziwne wrażenie że nie raz będzie trzeba użyć... Ekhem, mocniejszych argumentów, bo w czymże innym może się wam przydać koczowniczka nieobyta z miejskim życiem. Rzekła szorstko do wszystkich.
-
Maikh
No tak, poza Rehlynnem wszyscy na wojowników wyglądamy. Co prawda, choć ta cała Liga Czapki, to organizacja nie tylko złodziei, ale całego przestępczego półświatka, to spotkanie z nią pod pretekstem opłacenia zamtuzu dla kobiet nie przejdzie. Ursonie, to Ponkee Laa słynie być może z czegoś szczególnego i ważnego dla wojowników?
-
Alda
Czekaj zamtuz! Krzyknęła jakby ją nagle olśniło - kurwy zapewne sporo wiedzą i mogą nas doprowadzić do pewnych, ważnych osobistości... Więc gdybyśmy we trzy - patrząc na Aurelię i Reginę - porządnie się odstroiły i spróbowały coś wyciągnąć pod pretekstem.... Zatrudnienia... Kurwa. Nie wierzę, że to mówię ale dla dobra nas wszystkich...
-
Aurelia
To będziecie to robiły beze mnie..... - powiedziała lodowato wyswobadzając się z objęć i zsiadając z Asandera by ponownie wsiąść na Lisiczkę....
-
Rehlynn
Oj niech nie zmylą cię pozory Isaarze. Że nie wyglądam na wojownika to nie znaczy, że nie zadbam o siebie. Wróg może głęboko pożałować niedocenienia mnie.
-
Maikh
Nie chodzi mi magu o to co potrafisz, tylko jak inni mogą Cię postrzegać.
-
Regina
Chyba ci się coś pojebało.... sama tam idź,,, niech każdy robi co umie najlepiej....
-
Morghar
No ta rola by pasowała do nich, darły się wczoraj jak dziwki, hehe. Chociaż nie, bo by jeszcze zostały tam na stałe i nie przekazały nam informacji...
-
Alda
A kto mówił o puszczaniu się jebnięta kobieto, głodnej chleb na myśli pewno - mruknęła do Reginy i szarpnęła nerwowo wodze podjeżdżając do Aurelii. Wiesz, jak ciebie i siebie szanuję, nie miałam niczego złego na myśli... Rzekła łagodnie.
-
Aurelia
Wiem,przepraszam....,po prostu na samą myśl....- powiedziała nieco nerwowo choć podjechała do niej biorąc ją za rękę,nie potrafiła się na nią gniewać a i wiedziała w głębi duszy że Alda nigdy nie zrobiła by czegokolwiek co by jej mogło choć by w najmniejszym stopniu zaszkodzić....
-
Regina
Jebnięta to ciebie zrobiła ino zajebać zapomniała... odpowiedziała suce....
-
Maikh
Hehe dobrze kombinujesz, możecie udawać pielgrzymów do Świątynni Miecza, wojownicy pod takim pretekstem nikogo nie zdziwią