Spytko po łacinie
Wybacz mi Ojcze gniewne słowa którem w zniecierpiwieniu rzucił. Jak już Wam rzekłem łacno w gniew wpadam rzekł do księdza.
Wersja do druku
Spytko po łacinie
Wybacz mi Ojcze gniewne słowa którem w zniecierpiwieniu rzucił. Jak już Wam rzekłem łacno w gniew wpadam rzekł do księdza.
Bertrand
Tak, oczywiście... znalazł chustę w swojej sakwie i wytarł dokładnie twarz Aurorze.
Robert
Charlotte,kochanie,proszę zrozum....,Twój brat jeszcze Cię odwiedzi przed wyjazdem,obiecał to a przecież dotrzymuje słowa,tak? - wyszeptał wzruszony mocno ją przytulając,stał tak przez chwilę po czym próbuje delikatnie wziąć ją na ręce
Charles de Tournemire
Eh... W porządku - rzucił zrezygnowany - Umiesz pisać, panie? Bo Twego pełnego imienia to ja chyba nie dam rady wypisać.
Spytko po łacinie
Tak, umiem. W mym dawnym zakonie nie tylko władania orężem uczą.
Boemund otarł łzy i podprowadził do Charlotte oraz Roberta swego rumaka. Dosiądź go Robercie, weźmiesz potem mą siostrę na ręce i razem pojedziecie do cytadeli. Oswaldzie chodź, pomożesz ją wsadzić. Panienka nie dała się podnieść przez Normana, dalej płacze.
Bertrand:
I co zamierzasz? Ja cię do rozkoszy doprowadziłam...
Robert
Westchnął ciężko,bardzo nie spodobało mu się to że musi ją wyprowadzić siłą ale wiedział że nie ma wyjścia jeśli chce ją jeszcze kiedykolwiek ujrzeć w zdrowiu.....,dlatego kiwnął Boemundowi głową na znak aprobaty,jednak oblicze ma wyraźnie zasmucone,próbuje dosiąść jego wierzchowca,gdy znajdzie się w siodle mówi - Cieszę się że byłem dzisiaj świadkiem Waszych zaślubin...., wszyscy macie moje serdeczne gratulacje i jak najlepsze życzenia
Boemund z Oswaldem złapali Charlotte. Raz, dwa i trzy! Krzyknął Templariusz, wtem obaj ją podsadzili, by Robert mógł ją uchwycić. Zrobili to z trudem, bo Amalryk jest dużym rumakiem, nawet jak na Fryza. Dziękujemy - rzekła Agnes, podchodząc do Normana. Pogłaskała jego tymczasowego wierzchowca po szyi i wtuliła się do niego, zakrywając swe oblicze jego bujną, czarną grzywą.
Robert
Zdobył się dla Agnes na życzliwy i ciepły uśmiech,mimo że sytuacja nie dawała mu wielu powodów do radości to naprawdę cieszył się z jej ponownego ślubu i chciał żeby o tym wiedziała, Spytko i Katarina również wyglądali na dobrą parę i życzył im jak najlepiej.....,ujął mocno ukochaną jednak nie na tyle by sprawić jej ból, a jedynie by nie wyślizgnęła mu się z rąk i usadził ją wygodnie przed sobą,pozdrowił jeszcze wszystkich skinieniem głowy po czym wyjechał z kaplicy kierując się w stronę cytadeli.
Bertrand
Przecież nie pozostanę Ci dłużny. Wstań, zdejm tą suknię... Pomaga jej się rozebrać, a następnie przenosi ją na łóżko gdzie obsypuje jej ciało pieszczotami.