-
Anna de Loiret
Gdybym nie wiedziała, to ucałowałabym cię bez wahania, gdy arcykapłanka zamieniła cię w żabę? To czyn, który złączył nasze serca na zawsze i gdybym nie była pewna, nie zrobiłabym tego... Alessio wiesz przecież, że zawsze marzyłam o rycerzu, o człowieku silnym, odważnym, szlachetnym, rycerskim, w lśniącej zbroi i na pięknym rumaku. Wciąż podziwiam takich ludzi, ale to ciebie pokochałam zrozum to wreszcie... Nigdy bym nie zostawiła cię dla najwspanialszego nawet rycerza...
-
Alessio
Teraz tak mówisz......,ale widziałem jak zabolało Cię to że ten rycerz nie jest wolny.....,nawet nie wiesz jak się poczułem gdy to do mnie dotarło.......,i co by było gdyby odwzajemnił Twoje uczucie? To było coś więcej niż dobre wychowanie z Twojej strony Anno.....
-
Arathena
Dziękuje Wam zatem i przepraszam... Trza było powiedzieć strażnikowi żebym nie przeszkadzała.. wcześnie jeszcze.... dobrej nocy zatem... i wyszła z ich izby... Wróciła do swojej i położyła się spać
-
Anna de Loiret
Alessio... Walczę ze swoimi upodobaniami, ze swą naturą, ze swymi marzeniami... Dlaczego? Bo gdyby wszystko się spełniło, a nie miałabym ciebie, nie dałoby mi to żadnej radości... Zrozum, ja nie potrafię bez ciebie żyć, za bardzo cię kocham... Może uznasz, że to dziwne, ale taka właśnie jestem... Taką mnie pokochałeś, taka bowiem byłam od zawsze...
-
Alessio
Tak.....,taką Cię pokochałem......- I kocham nadal....- ale co to za miłość skoro w głębi duszy będziesz nieszczęśliwa że nie jestem kimś innym....? Ehh,nie wiem co z tym zrobić,naprawdę nie wiem.....- powiedział wyraźnie smutniejąc coraz bardziej wraz z każdym wypowiedzianym słowem gdy umilkł schował swoją głowę w ramionach....
-
Anna de Loiret
Nieszczęśliwa byłabym z dala od ciebie, nie można mieć wszystkiego - odparła przysuwając się bliżej do niego i obejmując delikatnie. Naprawdę myślałeś, że twoja Ania cię nie chce? Spytała z delikatnym uśmiechem.
-
Alessio
Milczał przez dłuższą chwilę nic nie mówiąc po czym odezwał się - Tak,naprawdę przez chwilę tak pomyślałem........serce mi pękło gdy zrozumiałem że wolała byś być z kim innym......,z tym banitą.... - powiedział wciąż nie podnosząc głowy ale i jej od siebie nie odrzucając jak na samym początku....
-
Anna de Loiret
Nie nazywaj go tak, to rycerz... I nie mów mi, że wolałabym być z kimś innym, nie siedziałabym tu teraz z tobą chcąc by między nami znów było jak dawniej - odrzekła, przestając go obejmować. Dalej więc wątpisz w mą miłość...
-
Alessio
Spojrzał na nią również lekko się odsuwając - Nie....,w nią nie wątpię....,ale boję się że kiedy znów spotkamy kogoś takiego jak Bertrand sytuacja się powtórzy i znów się oboje zranimy....,jeśli chcesz być ze mną przysięgnij że nigdy więcej nie posuniesz się tak daleko jak dziś....
-
Anna de Loiret
A więc mi nie ufasz... Ja ci nie kazałam przysięgać, że mnie nie zdradzisz, naprawdę myślisz że byłabym w stanie? Naprawdę? Rozpłakała się gorzko, zawiedziona tymi słowami.