Kersijana:
Wciąż twa żądza pozostaje niezaspokojona? Może po prostu nie jestem w stanie dać ci spełnienia, najdroższa? Spytał Elrohir, kładąc dłoń na Twym policzku i patrząc w oczy.
Wersja do druku
Kersijana:
Wciąż twa żądza pozostaje niezaspokojona? Może po prostu nie jestem w stanie dać ci spełnienia, najdroższa? Spytał Elrohir, kładąc dłoń na Twym policzku i patrząc w oczy.
Kersijana
No cóż,,, obudziłeś we mnie zwierza... to teraz go poskromić musisz...Położyła dłoń na jego dłoni i równie popatrzyła mu w oczy.
Kersijana:
Przez Twe słowa, nim zdążyłaś się obejrzeć, poczułaś na swym pośladku dłoń ukochanego... Poskromić tak nieokiełznane zwierzę? Prędzej sam polegnę w czasie tych prób.
Kersijana
Klaps sprawił jej nawet przyjemność...Uśmiechnęła się do Elfa.... Muszę sprawdzić jak Mała księżniczka się ma...Poszła do Adeli...
Mała gwiazdka spała słodko i sny pewnie piękne miała.
Czy nie zechcesz Moja Pani bym buziakiem powitała?
Kersi przykucnęła koło Adeli i skradła jej całusa....
Catherine
Z początku chciała ją zignorować zgodnie z postanowieniem jednak emocje przeważyły - "Córeczko","córeczko",a potem znowu o mnie zapomnisz! Zostawiłaś nas by łazić po lesie w środku nocy mimo że ledwo byłaś w stanie ustać na nogach!A potem jeszcze używałaś sobie mocy jak gdyby nigdy nic! Co by było gdybym nie wysłała z Tobą Tristana? Sama może byś pokonała tych zbirów?! - warknęła z trudem powstrzymując się od krzyku,co jak co ale nie chciała robić zbiegowiska....
Catherine:
Ja o tobie zapomnę? Myślę o tobie cały czas, jesteś moją córką dziewczyno... Nie rozumiesz, że muszę czasem też komuś pomóc? Bo tak trzeba i tak mi serce każe? Myślisz, że tego samego nie zrobiłabym dla ciebie? Poświęcam się dla innych to prawda... Ale taka już jestem...
Catherine
Już miała dalej się z nią wykłócać jednak podświadomie czuła że nie ma racji a do tego znów wróciło do niej wspomnienie ostatniego snu i tego jak strasznie jej opiekunka cierpiała....Dlatego podbiegła do niej i wpadła w jej ramiona zaczynając gorzko płakać - Przepraszam,że byłam taka ostra i że spałaś sama,ale ja tak się martwiłam....Nie powinnaś była wczoraj iść!Nie rób tak nigdy więcej!Co by z nami było jeśli coś by Ci się stało?!
Catherine;
Cśś spokojnie córeczko... Już dobrze, nic mi nie jest i będę na siebie uważać, obiecuję. Cathy... Szepnęła Lothiriel, patrząc Ci w oczy przez chwilę. Widziałaś...
Kersijana:
Zastałaś Adelę bawiącą się z Betty. Obydwie są roześmiane, mała gdy ją ucałowałaś przytuliła się do Ciebie mocno. Ciociu... Miałam cudowne sny... Niechętnie się z początku zbudziłam, ale jak zobaczyłam siostrzyczkę to od razu mi się humor polepszył hihi.
Catherine
Tak,widziałam.... - wyjąkała mocno ją tuląc i zaczynając jeszcze głośniej płakać,po chwili położyła delikatnie jedną rękę na jej łonie,drugą wciąż ją obejmując....
Catherine:
Nie bój się, to się nie powtórzy. Będę przy was zawsze, by się wami opiekować, kochać was, wspierać i krzyczeć jak coś przeskrobiecie, moja piękna córeczko - odparła Lothiriel mocno Cię tuląc i uśmiechając się. Jedną rękę położyła na Twej dłoni i docisnęła ją do swego łona.