Anna de Loiret
Zaczęła wzdychać i pomrukiwać od pocałunków, zamykając oczy. Gdy Alessio zdjął jej zbroję, skuliła się wtulając do niego, jedną ręką zawijając nieco suknię oraz palcami delikatnie smagając cholewę buta.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Zaczęła wzdychać i pomrukiwać od pocałunków, zamykając oczy. Gdy Alessio zdjął jej zbroję, skuliła się wtulając do niego, jedną ręką zawijając nieco suknię oraz palcami delikatnie smagając cholewę buta.
Alessio
Powoli wstał krzywiąc się przy tym z bólu,jednak zdjął jej buty i zaczął delikatnie pieścić jej stopy....,jakże mu brakowało dotyku jej delikatnej skóry.......,już od dawna przez tą szaleńczą jazdę nie mieli dla siebie czasu więc zaczął bardzo powoli jak gdyby chcąc się nacieszyć tym momentem....
Anna de Loiret
Westchnęła już coraz bardziej podniecona, widząc co Alessio robi. Czasem jednak rozumiesz, co ci sugeruję... Pomyślała uśmiechając się w duchu. Gdy jedna z jego dłoni pieściła delikatnie jej stopę, drugą położyła mu na jego ręce, powoli ją gładząc.
Alessio
Szczerze się do niej uśmiechnął,nie zabierając dłoni,wręcz przeciwnie,przysunął ją bliżej niej,drugą ręką kontynuując delikatne pieszczoty - Ależ mi tego brakowało....,jej też z tego co widzę i słyszę hehe
Anna de Loiret
Myślisz, że pasowałby mi tu łańcuszek? Wyszeptała w przerwach od mruczenia z rozkoszy, kładąc dłoń najpierw na swej kostce wskazując że o to miejsce chodzi, a następnie na jego ramieniu.
Alessio
Oj taaak,myślę,że bardzo by Ci pasował..... - wyszeptał także coraz bardziej podniecony,powoli zaczynając masować jej stopy i co jakiś czas składając na nich delikatne pocałunki.....
Anna de Loiret, Alessio Contrarini:
Wspólne pieszczoty przerwał Wam modulowany gwizd z jednego z drzew. Wyrażający raczej uznanie połączone z zaciekawieniem niż ostrzeżenie przed zagrożeniem. To chyba jeden z niewidocznych wartowników skomentował tak to, co widzi, zamiast skupić się na wypatrywaniu zagrożenia.
Alessio
Bardzo niechętnie przestał pieścić jej stopy,wstał ponownie z lekkim jęknięciem spowodowanym bólem od zadanej rany jedną ręką aż łapiąc się za bok,jednak po chwili wyszeptał wyciągając do niej rękę - Mamy tutaj obserwatora....,chodźmy przenieść się gdzie indziej....
Anna de Loiret
Przy ostatnim pocałunku złożonym na jej stopie zajęczała dość cicho. Opanowawszy się, postanowiła pójść za Alessiem, założyła jednak z powrotem buty coby boso po trawie i piasku nie biegać, nie mając zamiaru nie wracać do pieszczot... Wzięła również swą zbroję.
Alessio
Poszedł kawałek głębiej w las szukając jakiegoś ustronnego miejsca wolnego od niepożądanych obserwatorów jednak nie na tyle daleko by opuścić bezpieczną strefę,nie chciał przez zwykłe pożądanie narażać życia ukochanej na niebezpieczeństwo....