Anna de Loiret, Alessio Contrarini:
Idąc nagle usłyszeliście stuk. Przed głową Alessia wbiła się strzała w drzewo. Zdajecie sobie sprawę, że to było ostrzeżenie przed dalszym zagłębianiem się w las.
Wersja do druku
Anna de Loiret, Alessio Contrarini:
Idąc nagle usłyszeliście stuk. Przed głową Alessia wbiła się strzała w drzewo. Zdajecie sobie sprawę, że to było ostrzeżenie przed dalszym zagłębianiem się w las.
Alessio
Uniósł rękę w geście podziękowania w stronę kierunku z którego nadleciała strzała i wyszeptał do ukochanej ujmując ją za obie ręce - Obawiam się że nie znajdziemy w tym lesie bezpiecznego miejsca nie będącego na widoku któregoś z banitów....
Anna de Loiret
Czuła, że pożądanie zaczyna panować nad jej myślami... Przysunęła się więc do wybranka, idąc w stronę obozu ale dalej trzymając go za dłonie i patrząc mu w oczy. Nie zauważyła nawet, jak upuściła swą zbroję...
Alessio
Twoja zbroja.....- powiedział od razu, wracając i podnosząc ją z ziemi,także nie miał zamiaru rezygnować z pieszczot więc spróbował postawić na to że facet facetowi w potrzebie pomoże......,podszedł w okolice drzewa z którego usłyszał gwizd i zapytał głośno z ciężkim westchnięciem - Jest tu gdzieś w okolicy bezpieczne miejsce gdzie będziemy mogli pobyć we dwoje z ukochaną bez stróży na drzewach?
OD MG:
+ 5PD
Anna de Loiret, Alessio Contrarini:
Jasne, nie wszystkie domostwa na drzewach są zamieszkane, spytajcie kogoś w obozowisku, to Wam dokładnie wskaże jakiś wolny na uboczu. dobiegła Was odpowiedź z góry.
Alessio
Wyraźnie zadowolony wziął ukochaną za rękę i zgodnie z radą poprowadził ją w stronę obozowiska mówiąc na odchodne głośne i serdeczne - Dziękujemy!
Anna de Loiret
Odebrała od ukochanego zbroję i zadowolona podążyła za nim.
Alessio
Wprowadził ukochaną do jednej z wolnych chatek na uboczu wskazanych mu zgodnie z radą wartownika przez banitów w obozie,gdy wreszcie zostali sami ujął ją za obie dłonie ucałował czule i zapytał łagodnie ,patrząc z uśmiechem prosto w jej oczy - To......na czym stanęło?
Anna de Loiret
Uśmiechnęła się i zamyśliła na niby. Hmm... Chyba masowałeś mi stopy... Położyła obydwie swe dłonia na policzkach Alessia i rzekła - Roland mawiał, że dotyk mych dłoni jest lekarstwem dla duszy... A ty jak myslisz?
Alessio
Twój brat wiedział co mówi.....,są takie delikatne...... - powiedział kładąc swoje dłonie na jej