-
Catherine:
Lothiriel usiadła za Tobą przytulając Cię mocno i szepcąc do ucha - dziękuję ci skarbie, kocham cię. Zaczęła po tym myć Twe włosy, głaszcząc je i okręcając czasem wokół palca kosmyki. Beatrice chyba już nie ma siły, położyła się przy Tobie opierając głowę o Twą pierś, a Adela zaczęła masować Ci stopy.
-
Catherine
Betty a Ty? Niedługo się rozstajemy i nie wiadomo kiedy będzie następny raz a Ty już się zmęczyłaś? - odparła z lekkim smutkiem jednak mimo to położyła jej rękę na głowie delikatnie ją głaszcząc,zaraz też zaczęła cicho mruczeć dzięki Adele i Lothiriel....
-
Catherine:
Wiem... Dlatego chciałam po prostu poleżeć wtulona w ciebie, by nacieszyć się bliskością... Odparłą niegłośno Betty.
-
Catherine
Uśmiechnęła się tylko pod nosem nie zabierając ręki z jej głowy i dalej cicho pomrukiwała w reakcji na pieszczoty swoich ukochanych dziewczyn....
-
Catherine:
Po jakimś czasie wykąpane, wymasowane i rozluźnione, przypomniałyście sobie wreszcie po co przybyłyście do Larii. Królowa acz niechętnie, to wyszła z balii i zaczęła się powoli ubierać. Za nią Betty ciągnąc Cię za rękę a Adela najwidoczniej czeka, aż któraś ją weźmie na ręce.
-
Catherine
Puściła Betty za rękę i wyniosła małą księżniczkę z balii stawiając ją na ziemi i wycierając starannie,po chwili sama zaczęła się ubierać i zagaiła Lothiriel - A co ja mam właściwie powiedzieć Ealdredowi? Z jaką sprawą oficjalnie się do niego udajemy?
-
Catherine:
Powiedz mu prawdę, o Betty... A jak to powiesz, to już zostawiam tobie córeczko, wierzę w ciebie - odrzekła Lothiriel uśmiechając się serdecznie. Podeszła po tym do Ciebie i poprawiła Ci koszulę.
-
Catherine
Jęknęła cicho,denerwowała się swoją misją a do tego sposób w jaki mieli ją wykonać jej za bardzo nie przekonywał.... - I jeszcze jak ja wyglądam? Już za samo to może mnie kazać ściąć,damą to ja nie jestem....
-
Catherine:
Dasz sobie radę, to honorowy człowiek i nie musisz się obawiać, że ci coś zrobi - rzekła Lothiriel, ale pierścień na jej palcu nie lśni...
-
Catherine
Westchnęła ciężko i tylko przytuliła się do niej,nie rozumiała jej optymizmu ani tak wielkiej wiary w jej możliwości....