Bertrand
A więc chyba odkupiłem swe winy? zapytał po chwili, wracając z powrotem do ubierania się.
Wersja do druku
Bertrand
A więc chyba odkupiłem swe winy? zapytał po chwili, wracając z powrotem do ubierania się.
Robert:
Panienka wzięła świętą księgę i ucałowała ją, po czym otworzyła i zabrała się za czytanie, kładąc się na boku.
Bertrand:
W istocie, odkupiłeś... Odpowiedziała Aurora, wyraźnie zmęczona.
Robert
Zdjął buty i położył się obok ukochanej,przytulając się do niej i zaglądając przez ramię co konkretnie czyta...
Robert:
Spostrzegłeś, że Charlotte czyta o Hiobie, wzrok ma w wersie gdzie jest napisane, iż Bóg zesłał na niego trąd...
Bertrand
Po przywdzianiu zbroi Chodźmy, jeszcze się zaczną o Ciebie niepokoić.
Robert
Westchnął ciężko,mocniej ją przytulił i powiedział ze smutkiem - Kochanie,dlaczego o tym czytasz?
Bertrand:
Chwila, niech odpocznę, jak zdyszana pojadę do ojca to się domyśli, że coś się działo... Odparła Aurora, dodając - usiądź na chwilę.
Robert:
Co? Ja? A nic... Tak z ciekawości...
Spytko po łacinie:
Wziął żonę na ręce, skinął głową z uśmiechem reszcie zebranych. Rzekłszy Na nas już pora by małżeństwo skonsumować ruszył w kierunku ich komnaty.
Robert
Westchnął raz jeszcze i delikatnie położył ją na plecy,pogłaskał ją po policzku i powiedział łagodnie patrząc przy tym w jej oczy - Skarbie przecież widzę,że nie tylko ciekawość Tobą kieruje....,mi możesz powiedzieć....
Bertrand
Dobrze, odpocznij, pójdziemy gdy złapiesz oddech. Odparł siadając obok niej.