Catherine:
Matka często wie lepiej od swej córki, na co tą stać skarbie... Szepnęła Lothiriel.
Wersja do druku
Catherine:
Matka często wie lepiej od swej córki, na co tą stać skarbie... Szepnęła Lothiriel.
Catherine
Kiedy znów się z Wami spotkamy? - zmieniła nagle temat - Niedługo,prawda?
Catherine:
Nie wiem, naprawdę nie wiem, może jutro, może pojutrze a może i za kilka dni...
Catherine
Nagle wyraźnie posmutniała - Zatem do zobaczenia kochane....,znajdźcie najpierw Betty jakąś ładną suknię bo teraz wygląda okropnie....
Catherine:
Wiem, wstąpimy do krawca po drodze - odszepnęła Lothiriel i zaczęła szlochać, przytulając was wszystkie. No idźcie już, ty Betty przygotuj konie, ja muszę chwilę pobyć sama.
Catherine
Chodź Betty,pomożemy Ci - powiedziała biorąc ją i Adele za rękę,pocałowała jeszcze Lothiriel w policzek i szepnęła - Pamiętaj że Cię kochamy,nic nam nie będzie,zatroszczę się o siebie i Adele.... - i zaraz po tym ruszyła w stronę wyjścia z zamiarem udania się do stajni
Kersijana
Pozwoliła się rozebrać i weszła do bali z wodą... A co masz na myśli mówiąc o urozmaiceniu uniesień? Spojrzała na niego z zaciekawieniem ale i ze zdziwieniem.
Kersijana:
Chociażby ogórek między dwoma pomidorami... Odparł Elrohir przykładając głowę między Twe piersi.
Kersi
Zaśmiała się głośno... Ej no... Nordolczyku... Co to za język? Ogórek między dwoma pomidorami? Kersi chwilę głaskała lubego po włosach gdy ten miał głowę na jej piersiach... A nie możemy sobie tylko poleżeć? Wiesz, nie zrozum mnie źle ale nie czuję się najlepiej.. Kersi przyłożyła palce dłoni rozmasowując swe skronie...
Kersijana:
Nie pasuje ci to określenie? Hm... Znam się nieco na poezji, ale na biegu niczego lepszego wymyślić nie potrafię. Skoro chcesz tylko poleżeć i wypocząć, niech tak będzie, ale myślę że masaż pomoże ci w rozluźnieniu... Rycerz zaczął masować Twe ramiona, składając na nich co chwila czułe pocałunki.