Anna de Loiret
Przepraszam, że cię zbudziłam, tak słodko spałaś... Wyszeptała zamruczywszy po pocałunku.
Wersja do druku
Anna de Loiret
Przepraszam, że cię zbudziłam, tak słodko spałaś... Wyszeptała zamruczywszy po pocałunku.
Arathena
Nie przepraszaj Siostrzyczko,,, Miałam nadzieje, że przyjdziesz się przytulić... Tak przyjemnie i tak miło..... Wiesz..... Elfy mówią, że każdy ma swoją drugą połówkę... Ja myślę Siostrzyczko, że Ty jesteś moją .....
Anna de Loiret
Och naprawdę? Aratheno ja nie zasłużyłam... Siostrzyczko... Ucałowała ją delikatnie, ale bardzo czule w policzek i położyła swoją nogę na jej, żeby jak najbardziej się wtulić.
Arathena
Pocałunek Ani sprawił, że Elfka poczuła się potrzebna i kochana.... Aniu,,, zasłużyłaś kochana.... zasłużyłaś na wszystko co jest najlepsze na ziemi i w gwiazdach.... Kiedyś Twój blask będzie olśniewał i dodawał urokowi właśnie nocnemu niebu... Wiesz dlaczego czasem księżyc jest mały? bo zawstydzony Twą urodą chce się schować... Ale czasem jak robi się duży.... Wtedy to właśnie szuka miejsca, które będzie odpowiednie dla najpiękniejszej.... Arathena również Anię pocałowała czule i ciepło w policzek....
Anna de Loiret
Po jej policzku spłynęła łezka radości oraz wzruszenia... O każdym brzasku będę się teraz radować, gdy promienie słońca rozjaśnią twe piękne oblicze, bym mogła je podziwiać... Odszepnęła szczerze poruszona, delikatnie masując ją dłonią po ramieniu.
Arathena
Zastanawiała się nad słowami Anny.... Nie czuła się kimś wyjątkowym i pięknym... Pająk na jej czole musiał być szpetny...... czy to możliwe Isho Ma Pani, że ta Dziewczyna widzi moje wnętrze i mą duszę. Jak ja się przy niej dobrze czuję... Jak miałam złamane serce gdy myślałam że moja misja dobiega końca i muszę ich.... Ją opuścić... Czułam jak życie ze mnie uchodzi... I gdy nagle Ania... Moja kochana siostra Przybiegła do mnie i powiedziała bym z nią została.... Ile Wtedy do mojego serca wlała Siebie... Ile życia mi przywróciła.... Daj mi O Pani Siłę bym mogła jej strzec... Arathena patrzyła na Anię i masowała ja po biodrze i ... ( no tak ogólnie po udzie (zewnętrzna strona uda jak by co :P ) i boku pasa... Jaka ty śliczna,,, Nie można od Ciebie wzroku oderwać.....
Arathena ujrzała nagle zapłakaną i zrozpaczoną Annę całą ubraną w czerń. Trwało to tylko mgnienie oka.
Anna de Loiret
Tak jak i od ciebie siostrzyczko... Twoje dłonie, takie miłe... Wyszeptała wzdychając nieco od jej cudownego dotyku, masującego jej ciało. Zarzuciła swoje aksamitne włosy na jej twarz, robiła tak zawsze tym, których kocha, żeby czuli ten miły dotyk... I czuli jej bliskośc, oraz miłość.
Arathena
Ten ułamek sekundy tuż po modlitwie, w którym ujrzała Anne w żałobie.... Arathena wzdrygnęła się napinając ciało....Miała cichą nadzieję, że tylko jej się coś przewidziało... Poczuła na swej twarzy dotyk atłasu lekkości puchu, poranną bryzę przynoszącą świeżość, i zapach skiby chleba po całodziennym poście.... Włosy Anny działały na jej wszystkie zmysły.
Bo Ty Aniu jesteś miła....
Pocałowała ją w usta, ale takim pocałunkiem, w którym zawarte było wszystko co dobre i szczere... Naprawdę czuła do Ani Siostrzaną i ogromną miłość.... Rozumiała jej bicie serca i ciepło ciała. W odbiciu jej oczu widziała jej duszę i w nich odczytała, to co Ania czuła i za czym tęskniła... To co było sensem jej życia. Wiedziała, że Ania jest bardzo rozdarta wewnętrznie. Trauma po utracie Brata musiała odbić piętno na jej duszy i sercu i nie ma co się dziwić że Szlachcianka w każdym rycerzu szuka właśnie brata. Chciała choć namiastkę jego.... To dlatego tak bardzo okazywała im szczerość... Ją kochała jak Siostrę co było też piękne, ale serce oddała Alessiowi. Szczera miłość promieniowała od niej i nie budziła żadnej wątpiwości.....
Anna de Loiret
Spojrzała zadziwiona w oczy swej siostrzyczki, gdy ta ją ucałowała w usta... Bardzo ucieszyla się, że Arathena znalazła w niej kogoś, kogo pokocha z wzajemnością. Pragnęła teraz żyć też dla niej, dawać jej ciepło, bliskośc, miłość... Kocham cię siostrzyczko najmilejsza... Rzekła i rozpłakała się ze wzruszenia.