Anna de Loiret
Nie zareagował... Czy naprawdę tak słabo udaję? Pomyślała, ale gdy tylko usłyszała propozycję Liothannei wybuchła szczerą radością i mocno objęła wybranka, nic nie mogąc wymówić...
Wersja do druku
Anna de Loiret
Nie zareagował... Czy naprawdę tak słabo udaję? Pomyślała, ale gdy tylko usłyszała propozycję Liothannei wybuchła szczerą radością i mocno objęła wybranka, nic nie mogąc wymówić...
Arathena
Ucieszyła się na widok elfki, ale jeszcze bardziej ją uradował widok koni. Podeszła do swej klaczy i pogłaskała ją po szyi. Jędza z pomnika cię przestraszyła... dobrze już, już...
Korzystając z okazji przebrała się szybko w swoje ubranie a suknię schowała do torby...
Znajomy Wam tancerz wyszedł znów z lasu. Idzie wyprostowany, ale dość ostrożnie i powoli. Podał Liothannei torbę, kołczan pełen długich strzał i przepiękny długi łuk elfiej roboty. Podszedł do Aratheny ze zwojem opalizującej na zielono liny i rzekł w swoim języku Dzielnie walczyliście, ale bardzo głupio. Zostałem pokonany, więc przyniosłem coś innego zamiast wierzchowców które już odzyskaliście. Ale Tobie jako jedynej od bardzo dawna udało się wytrącić mi oręż z ręki, więc tym Cię dodatkowo wynagrodzę. Podał zwój liny. Chyba już wiem co Imlarik Rączy Jeleń widział w Tobie, że prawie wpadł w Twe sieci mimo całej swej magii. Biedak aż Las musiał opuścić by nie zamknęła się na nim całkowicie Twa pułapka. Ale nawet wtedy nie dałaś za wygraną i podążyłaś za Nim, gdy tylko się dowiedziałaś iż opuścił Ojczyznę.
Arathena
Nie chciałam Cie zranić, ale nie doceniłam.... Miałam nadzieję, że nie zdążysz nabrać rozpędu i stracisz równowagę.. he he.. Ale widać tak miało się stać.
Nie chcę myśleć nawet co by było gdybyśmy na śmierć i życie walczyli..he he. Ale chyba lepiej mieć Cię po swojej stronie.
Kończyła poprawiać swoją garderobę i chwyciła prezent od Elfa. "....Co Las opuści nie ma już do niego powrotu...." Jarzy się jak magiczna rzecz... Nie żebym nie doceniała, a wręcz przeciwnie, ale nie jest to zwykły powróz... Nie dawałbyś byle sznurka w nagrodę. Uśmiechnęła się tajemniczo. Powiesz mi coś więcej o nim czy sama muszę się domyślać?
Imlarik Rączy Jeleń?... Nie znam.... Może mnie z kimś mylisz?
Lina jest magiczna jak słusznie się domyśliłaś, możesz nią kierować siłą swego umysłu. Jak to nie znasz swego Lubego? Z tego co wiem jedynie Arathenie Czarnej Wdowie o tatuażu wyobrażającym pajęczą sieć udało się usidlić tego zatwardziałego kawalera. Na tyle mocno, by się tego przestraszył i uciekł. Jak go w końcu dopadniesz, to użyj tej liny by Ci ponownie nie nawiał elf się roześmiał.
W międzyczasie Liothannea wyciągnęła z torby i podała reszcie kryształowe karafki z jakimiś owadami w środku. Naczynia mają wywiercone małe otwory. Rzekła w bretońnskim Gdy nimi potrząśniecie przez ćwierć dużej klepsydry dadzą światło sztormowej latarni. Od czasu do czasu trzeba do środka wrzucić liście. Podeszła do Aratheny podając Jej długi łuk wraz z kołczanem. To dla Ciebie, chyba umiesz strzelać z długiego łuku? Konno co prawda go nie użyjesz, ale pieszo ma większą siłę i zasięg od Twojego.
Alessio
Liście? Jakie liście? - powiedział oglądając z ciekawością otrzymany podarunek w duchu wciąż się ciesząc z reakcji ukochanej a i propozycja Liothannei wydała mu się ciekawa choć nie spodobał mu się sposób jej przekazania...... - Propozycja propozycją ale było by milej gdybym miał szansę się nad nią zastanowić....... a tak odmówić po prostu nie mogłem, tylko po co ja jej tam do szczęścia potrzebny jestem? Dziwne to wszystko doprawdy
Jakiekolwiek, to ich pożywienie. Bez jedzenia po prostu wam padną po tygodniu, a nieżywe świecić nie będą obojętnie jak byście naczyniem mocno nie trzęśli.
Anna de Loiret
Skuliła się, zamruczała i wtuliła jeszcze mocniej nie bacząc na otoczenie, niech elfy załatwiają ze sobą swoja sprawy, a ona zamierza przez tę chwilę odpocząć...
Alessio
Dziękuję, to wielki dar - odparł chowając otrzymany prezent do torby po czym objął ukochaną jedną ręką drugą głaszcząc ją po włosach
Ruszajmy, trochę czasu zmitrężyliśmy rzekła Liothannea w bretońnskim dosiadając swego wierzchowca.
Christophe Leroy
Cóż, dziękuję - podziękował za otrzymany prezent, po czym poszedł do swego wierzchowca, pogłaskał go i dosiadł go. Sprawdza od razu swoją sakwę podróżną i patrzy czy czegoś mu nie brakuje...
Arathena
Spojrzała na łuk i na linę.... Nie wiem jak wam dziękować?. Trochę speszona powiedziała skromnie i cicho...
Znasz me imię, ale nie znam Twego... Po chwili spojrzała Elfowi w oczy.... Mówisz że ten Mag jest mym Lubym? Pani Jeziora uznała, że sprofanowałam jej ruin..świątynię.... poprawiła się ironicznie... i ukarała mnie... Mam nie pamiętać kto to był, ale Twe słowa wypowiedziały jego imię... Może miłość miedzy nami była na tyle silna bym sobie ją przypomniała..? choć wydaje mi się, że mogła też być na tyle słaba bym go zatrzymała przy sobie. Nie na darmo opuściłam Las i znam tego konsekwencje. Położyła dłoń na ramieniu Elfa. Gdy spotkasz go kiedyś.... Powiedz mu, że Aratchena Czarna Wdowa umarła. Nie jestem pewna ale tylko potężny czar może ja tylko do życia znów przywrócić...
Wiedziała, że tym czarem jest tylko miłość, ale nie wypowiedziała tego głośno. Miała nadzieje, że elf domyśli się co chciała powiedzieć
Nie sądzę bym miał go spotkać, nie mam zamiaru opuszczać Lasu dalej niż zasięg wzroku, a i to raczej na dość krótko. Me miano Scothean Gwiezdny Pył. Każdą klątwę zdjąć można, ale tak silną pewno tylko nasza królowa by potrafiła. Ewentualnie arcykapłan, ale skoro wstęp do Lasu masz wzbroniony, to musiała byś poprosić posła Wysokich Elfów by mimo królewskiego zakazu zawiodła Cię na ich wyspę i zaprowadziła do odpowiedniej osoby.
Alessio
Chodź Aniu Liothannea ma rację, musimy się spieszyć by ocalić Twego ojca - rzekł całując ją czule w głowę po czym wstał aby dosiąść swojego wierzchowca
Anna de Loiret
Czekajcie, ubiorę się tylko! Zaczęła gorączkowo przyodziewać buty, pas oraz zbroję, których przecież nie zdążyła jeszcze założyć... Gdy skończy, dosiada swego wierzchowca.
Arathena
Dosiadła swego konia uprzednio układając swoje rzeczy na nim... dziękuję za radę.... i prezenty... Twarz maiła smutną....
Bywaj, Wojowniku.... Scothean Gwiezdny Pył. Dumne imię..... Zaszczytem dla mnie było spotkać Cię.... Wiele się nauczyłam.... A jeszcze więcej dowiedziałam...
Ucałuj Las ode mnie... Mimo, ze go opuściłam to nadal go kocham. Może kiedyś do niego będę mogła wejść bez zaproszenia i napić się ze źródła Rzeki Smoków...
Ruszyła koniem w drogę... Obróciła się jeszcze do Wojownika i uniosła dłoń w geście pozdrowienia....
Ruszyła w drogę..
Bez zaproszenia tylko śmierć Cię czeka na granicy Lasu, tak samo jak tego dla którego chcesz martwą pozostać. Bywaj Aratheno Czarna Wdowo odkrzyknął Scothean w elfim machając swą dłonią w geście pożegnania.
Arathena
Odkrzyknęła Elfowi.... Nie chce, ale muszę.... Starała się jednak by jej głos brzmiał wskazując na to, że jej smutek ustępuje już.
Ruszyliście naprzód galopem, Liothannea zrównała się z Aratheną, Jej kolczyki zaświeciły mocniejszym światłem. Rzekła w bretońnskim Jedźmy do miejsca gdzie rozdzieliście się z ojcem Anny i podążajmy po Jego śladach. Tropy już chyba cztery dni mają, może być ciężko je odszukać. Chyba że wskazał Wam konkretną drogę którą macie podążać?
Anna de Loiret
Christophe, zaśpiewaj coś, by podróż nam umilić. Tak tęsknię za bretonńskimi pieśniami, za ich pięknym brzmieniem...
Arathena
Zwolniła konia i dała sygnał, żeby elfka również swego zwolniła.... Wyciągnęła mapę i wskazała miejsca które ojciec Anny jej wskazywał.
Tu się spotkaliśmy pokazała na mapie miejsce skąd zaczęła podróż wraz z giermkiem... Mięliśmy potem pojechać do Couronne... powiodła palcem po mapie wskazując drogę na przełaj...
Nie wydaje Ci się dziwne, że spotkaliśmy "tancerza". Oni nie pilnują granic lasu... no chyba , że coś się świeci....
Królewska córka zwolniła, przyjrzała się mapie i odpowiedziała w bretońnskim Tron tego królestwa objął uzurpator, który wydaje się kpić z wiary w boginię Bretonni. Częścią przykazań wiary w Panią Jeziora jest pomagać elfom, jako naturalnym sojusznikom. Nie wiadomo więc czy nowy "król" nie zaatakuje Athel Loren. Takie wieści przekazałam królewskiej parze Lasu. Ojciec Anny wielką ufność w Twe umiejętności pokłada, skoro tak niebezpieczną drogę wybrał. Ale faktycznie najkrótszą. Jedźmy zatem od razu na przełaj.
Arathena
Może mnie przecenił, ale nie miał raczej innego wyjścia. Pewnie by sam po Anne się wybrał gdyby nie ta koronacja. Teraz nie ma co gdybać. Za Anne oddam życie jeśli będzie taka potrzeba. Swój honor mam. Może inni nie widzą tego albo nie chcą widzieć.... Ruszajmy.....
znowu przyspieszyła....
Anna de Loiret
Nie oczekuję tego od ciebie, jeśli przymuszone to jest słowem danym memu ojcu. Jeśli uznasz pewnego dnia, że jestem tego godna, jeśli kiedyś poczujesz do mnie przyjaźń, wtedy możesz powiedzieć, że oddasz za mnie życie - rzekła Arathenie.
Arathena
Nie oczekujesz ode mnie bo myślisz, że pod słowem Twój ojciec mnie trzyma.... Nie rozumiesz panienko. Twój ojciec mnie wynajął bym bezpiecznie Cie do niego przyprowadziła i za to obiecał zapłatę. Zycie oddam za to co mi obiecałaś... Wiem, że teraz zdrowa jestem, ale nie wiem jak długo jeszcze. Powinnaś już domyślić się, że nie przebieram w środkach i jestem w stanie wiele zaryzykować, ale uwierz mi, ze nie chodzi tu o zapłatę ani o dane słowo. Może kiedyś zrozumiesz dlaczego.... czas pokaże... Nie marudźmy już..... czas nagli.
Anna de Loiret
Dobrze zatem... I mówiłam ci już, Ania jestem! Odpowiedziała elfce z uśmiechem, po tym zwracając się do giermka - Christophe czemu milczysz, zastanawiasz się jaką pieśń najlepiej zaśpiewać? Może to być jakaś skoczna i wesoła, a może i piękna ballada...
Christophe Leroy
Pani... Po tejże cholernej nocy me gardło zachrypnięte jest, język obolały, a i nawet nie spałem prawie w ogóle... Wątpię, bym podołał śpiewu, choć i bez tego nie wiem jakby Ci się to Pani spodobało - odparł jej chcąc uniknąć próby śpiewania czegokolwiek, bo nie był w tym najlepszy... A tylko mogłoby wyjść jeszcze gorzej.
Artathena
Do elfki.
Wydaje się sensowne, że wzmocnili granice Lasu....
Te kolczyki... jarzą się podobnie jak moja lina... Też prezent? Zwróciła się do Liothannei...
Alessio
Oj trzeba uważać na tą elfkę,podstępna żmija, myśli tylko o sobie,doprawdy dziwne że się Ania dała nabrać na jej "urok", to co zrobiła Christophowi nic jej nie nauczyło? - pomyślał mimowolnie przysłuchując się rozmowie i widząc jak zapatrzona w nową towarzyszkę jest jego ukochana
Kolczyki z Ulthuanu pochodzą, reagują światłem na magię inną niż elfia. Dzięki nim znalazłam Wasze wierzchowce, ktoś na nie silny czar rzucił. Ktoś bardzo zdesperowany skoro swą magie używał na terenie waszego państwa. Podejrzewam że to ta sama osoba, która Ciebie czarem ukarała. Swoją drogą trzeba być wyjątkowo głupią by czyjąś świątynię profanować odparła Liothannea w bretońnskim i westchnęła.
Christophe Leroy
Ale lizus z tej elfki... Podła zdzira. Tylko nam kłopotów narobi. Ale bez niej nie dojedziemy zapewne daleko... Niestety, a skąd my teraz innego przepatrywacza weźmiemy... - pomyślał sobie po tych wszystkich słowach do Anny
Anna de Loiret
Ależ nie wiesz Christophe, że śpiew najlepszy na bolące gardło? To proste, jak masz zakwasy musisz je rozchodzić, to na pewno w przypadku gardła podobnie! No zaśpiewaj, nie każ mi prosić... Albo rozkazywać.
Arathena
Albo zdesperowaną... Nie będę obwiniała nikogo poza sobą, ale obydwie dobrze wiemy, że potrzebujecie przepatrywaczki...... Sprawnej przepatrywaczki....Zaakcentowała Słowo Sprawnej
Obraza Pani Jeziora była spowodowana tym, że ktoś niefortunnie ją przywołał. Nie jest moja boginią a kara dosięgła tylko mnie... Jedynie czego mi żal to giermka. Nimfa obiecała, że go w to nie wciągnie, a ja głupia jej zaufałam. Znak by nikomu nie ufać?.... Pani Jeziora I tak by ją ubiła skoro ta zajęła jej święte miejsce. Miała przynajmniej swoją chwilę przyjemności przed śmiercią. Ucierpiała na tym duma Giermka, to fakt. Obawiam się, że tego nie będę w stanie naprawić.... Nie mam na to wpływu więc nie będę się na tym skupiać. Zrozumiem go jeśli mnie znienawidzi. Prawdopodobnie bym postąpiła tak samo. Czas pokaże, czy jest rycerzem czy nie. Pasowanie to jedno, ale co się ma tak naprawdę w sercu to już zupełnie inna sprawa. Najważniejsze jest teraz by uratować Ojca Anny bo od tego zależy, chyba tez i nasze życie.
OD MG
+5 PD za ładne wybrnięcie przed królewską córką.
Liothannea skinęła tylko głową nie mówiąc nic więcej. Po pewnej chwili jednak rzekła nieco głośniej Christophe widać bardzo jest nieśmiały, może więc ja zacznę by nabrał odwagi.
Zaśpiewała czystym głosem w elfim piękną pieśń w której, mimo iż większość z Was nie rozumie słów, czuć wielką tęsknotę.
Już gaśnie biały dzień,
Nadchodzi piękna noc
Popadam w błogi sen ... zaczynam śnić
Już jesteś w moim śnie,
Niech sen ten wiecznie trwa
Nic nie obudzi mnie jedynie Ty
Ref. Gdy otworze rano oczy swe,
Chciałabym abyś stał obok mnie
Chciałabym żebyś był w sercu mym
Na zawsze Ty, Na zawsze Ty
2. Zabiorę miły Cię ... w daleki piękny świat
Nie znajdzie nas już nikt, zatrzymam czas
Niech miłość wiecznie trwa ... dla zakochanych dziś
Cudowny dla nas czas ... niech wiecznie trwa
Ref. Gdy otworze rano oczy swe ... (2x)
Już gaśnie biały dzień,
Nadchodzi piękna noc
Popadam w błogi sen ... zaczynam śnić
Już jesteś w moim śnie,
Niech sen ten wiecznie trwa
Nic nie obudzi mnie jedynie Ty
Ref. Gdy otworze rano oczy swe ... (2x)
Arathena
Na ostatnie słowa refrenu
Techniczny
Liothannea
Gdy otworze rano oczy swe
gdy otworze rano oczy swe
Pani Jeziora zaszyje cie..... zaszyje cie..
Pięknie kuźwa, naprawdę pięknie....
Alessio
Cóż za cudowny głos posiadasz Pani, pieśń jest jednocześnie piękna i smutna....
Pieśń tą z myślą o księciu Tyrionie śpiewałam, a za komplement dziękuję odparła w bretońnskim ocierając łzę.
Arathena
Przepiękny głos i przepiękna pieśn.... Naprawdę zadziwiasz mnie Pani...
Mam pytanie ale nie o pieśń. Czy jeśli zacznę modlić sie do Pani Jeziora to ona może mnie usłyszeć? Chodzi mi o to jakie mam szanse? Wiem, że w jej oczach nie jestem godna bym z nią mogła rozmawiać, ale chciałam ją przeprosić ino nie wiem czy mówienie w powietrze nie jest obrazą jej godności.
Jeśli Wyobrazisz sobie bujne drzewo pełne zielonych liści.... i jeśli nadejdzie złota pora to ile liści zostać by mogło by Pani Jeziora usłyszała me myśli?
Sądzę że rzuciwszy klątwę może Cię bacznie obserwować czy nie próbujesz się Jej pozbyć lub czy nie zasługujesz na to by ją zdjęła. Myślę że może to być nawet połowa tych liści lub więcej. Lecz nie słowami, a czynami swymi możesz na to tylko u tej Bogini zasłużyć.
Alessio
Nie roń łez Pani, jesteś cudowną kobietą i na pewno dane Ci będzie zaznać miłości - powiedział do niej pokrzepiająco