Do strażnika przy bramie średniowiecznego grodu podbiega zasapany i przerażony syn pastucha i pokazując palcem w stronę pola, woła:
- Tata!... Tata!...
- A idź stąd, gówniarzu, bo tylko głowa od krzyku boli.
- Ale... Tata!... Tata!...
- Ojciec Cię sprał? Pewnie żeś mu tak samo wrzeszczał!
- Ale... Tam!... Tata!... Tata!...
- Srata-tata! Spadaj wreszcie, bo cię włócznią w tyłek kolnę!
- Tata!... Tata!... Tatarzy!!!
