Spytko
Polskiemu rycerzowi nie trzeba było tego drugi raz powtarzać. Przeprowadził "badanie" bardzo sumiennie, tak jak życzyła sobie tego żona.
Wersja do druku
Spytko
Polskiemu rycerzowi nie trzeba było tego drugi raz powtarzać. Przeprowadził "badanie" bardzo sumiennie, tak jak życzyła sobie tego żona.
Katarina
Teraz gdy byli już poślubieni nie musiała się obawiać by nie być za głośno. Zresztą wcześniej tez sobie z tego nic nie robiła za bardzo bo wiedziała, że w razie czego jej luby postara się o to by ewentualny czepialski miał na jakiś czas problem ze słuchem...
Tak czy siak nie miała zamiaru poprzestać na pierwszym badaniu, wszak i męża należało dokładnie Sprawdzić...
Charles:
Agnes podpisała się za siebie i męża na akcie - Boemund i tak nie umie pisać, mój podpis musi więc wystarczyć. A to za to, że dla dobra wiernych odważyłeś się, by złamać zakaz Kościoła, ojcze. Rzekła, po czym wręczyła Ci brzęczący mieszek.
Bertrand:
Aurora zamruczała tylko rozkosznie, ale się nie zbudziła...
Robert:
Dobrze zatem, Agnes będzie potrzebować dobrych rycerzy, by mogła bronić mych ziem. Jak Bóg da, to dotrzecie bezpiecznie do Moulins przez morze, gdy wojna tutaj dobiegnie kresu.
Charles de Tournemire
Nie, nie... Pieniądze nie są mi potrzebne. Przekaż je pani na rzecz potrzebujących, bądź innemu bliźniemu swemu - odmówił i oddał mieszek Agnes. Pieniądze naprawdę nie były mu do niczego potrzebne, bo na co by je wydał? Inni bardziej ich potrzebują, a o niego i tak będzie dbać zakon...
Robert
Twoja żona jest dla mnie jak siostra Panie,na pewno jej nie opuszczę bez względu na okoliczności.... - powiedział szczerze mocniej tuląc do siebie Charlotte
Bertrand
Ułożył Aurorę wygodniej na łóżku i usiadł na krześle obok.
Charles:
Niechaj więc tak będzie... Doceniam to, doceniam - odpowiedziała nieco zaskoczona, po czym odwróciła się i wyszła z kaplicy, a za nią podążyli Oswald z Hugonem, stojący nieco dalej.
Robert:
Boemund uśmiechnął się lekko i zatonął w oczach swej siostry...
Robert
Jako że był już nieco zmęczony wydarzeniami dzisiejszego dnia i ciągłą troską o ukochaną ułożył się obok niej na łożu,objął ją i spróbował zasnąć nie bacząc na obecność jej brata wiedząc że nic im z jego strony nie grozi....
Charles de Tournemire
Skinął jej głową na pożegnanie, po czym szybko zaczął przebierać się i przywracać wszystko do pierwotnego porządku. Od razu po tym zabiera wszystkie swoje rzeczy i wychodzi z kaplicy do zamkowej kuchni coby coś zjeść...
25 listopada 1177 roku, brzask, pożegnanie i wymarsz...
http://1.bp.blogspot.com/-aOpRQ4AR9M...0/deIbelin.jpg
Kwiat rycerstwa Jerozolimy i przybyłych z Europy krzyżowców zebrał się na wielkim dziedzińcu przed głównym budynkiem pałacu królewskiego. Król spogląda na wszystkich dosiadając swego rumaka, stojącego na podwyższeniu przed samym wejściem do al-Aksa. Rycerze żegnają swoje damy oraz odmawiają różaniec, księża udzielają spowiedzi i błogosławieństwa wyruszającym na bitwę mężom. W oczach wojowników Chrystusa widać wiele uczuć, smutek, ulatniającą się nadzieję, ale i kontrastującą z nimi odwagę oraz chęć do bitwy. Wszyscy znaleźliście się wśród nich.
Pośród tego zacnego rycerstwa są - Boemund de Moulins, stojący na czele chorągwi św. Łazarza, mając za sobą trzydziestkę zaprawionych w boju i brawurowych do szaleństwa zakonników, Rajmund, hrabia Trypolisu ze swymi zbrojnymi, Reynald, książę de Chatillon prowadzący wielu wojowników, bracia de Ibelin, baron Roger de Wigan, Wielki Mistrz Templariuszy ze swymi zakonnikami, z Oswaldem de Chastelneuf wśród nich, takoż Wielcy Mistrzowie Joannitów, Bożogrobców i pomniejszych zakonów. Widzicie też Godwyna Bjornssona, jego przyjaciela Szkota Duncana, oraz Gawaina de Bijoun.
Pani Agnes de Montmirail stoi obok swej ukochanej szwagierki, która już coraz lepiej się czuje, oraz panienki Aurory, córki hrabiego Trypolisu, także obok niej jest Elisabeth z Wayren, którą nie wszyscy z was mieli okazję poznać.