-
Robert
Podszedł do Charlotte i mocno ją przytulił podnosząc ją przy tym lekko do góry a także obcałowując jej policzki i szyję,gdy skończył postawił ją na ziemi i wyszeptał - Aniele mój,rad jestem że w lepszym zdrowiu zostawiać mi Cię przychodzi....,weź proszę to,na przechowanie - zdjął z szyi swój krzyż wręczając go do jej rąk - wiele dla mnie znaczy...., w ten sposób cały czas cząstka mnie przy Tobie będzie - po czym podszedł do Agnes,równie mocno ją przytulił całując czule w policzek i mówiąc cicho - Tak krótko się znamy a jesteś dla mnie jak siostra....,dbajcie o siebie nawzajem i wypatrujcie mojego powrotu - po czym wypuścił ją z objęć i zrobił kilka kroków do tyłu patrząc na nie obie z uśmiechem
-
Charlotte wzięła krzyż od Normana, ucałowała go i założyła na szyję. Nie dała rady powstrzymać płaczu, Agnes mocno ją do siebie utuliła głaszcząc po głowie. Żegnaj Robercie, żegnaj... Powiedziała pani de Montmirail.
-
Robert
Przytulił jeszcze na moment je obie i powiedział do nich cicho słabo się uśmiechając - Wrócę,przecież obiecałem - po czym odwrócił się na pięcie by nie przeciągać równie trudnego dla niego pożegnania i udał się do swojego wierzchowca
-
Bertrand
Podszedł do niewiast, i choć bardzo chciał przytulić Agnes, to nie próbował rozdzielić jej i Charlotte. Żegnaj Agnes, żegnajcie i Wy, panienko Charlotte i panienko Auroro...
-
Charles de Tournemire
Kapłan rozgrzesza członku swojego zakonu, oraz ich błogosławi słowami:
"Pan nasz, Bóg Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat z sobą przez śmierć i cierpienie swego Syna, oraz zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech udzieli wam przebaczenia i pokoju za wszystkie wasze winy, które popełniliście w waszym życiu! Poprzez posługę Kościoła i ja odpuszczam wam grzechy, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego!
Dodaj również siły i odwagi swym wiernym i oddanym sługom, Panie, którzy ruszają ku Twej chwale, by bronić jedynej, słusznej i przenajświętszej wiary jaką jest chrześcijaństwo! Takoż i błagamy Ciebie, by szala zwycięstwa była po naszej stronie, a Ci, którzy nie zaznają tej wspaniałej chwili, prosimy, by dostąpili zaszczytu dostąpienia do Królestwa Niebieskiego!"
Od razu po tym czyni znak krzyża.
-
Żegnaj Bertrandzie - powiedziała Aurora, Agnes natomiast spojrzała na rycerza pełna gniewu i pogardy, wydawało się że zachowuje spokój tylko dlatego, że ma w swych objęciach Charlotte...
-
Bertrand
Alem narobił, ona chyba wszystko wie... Ech, może lepiej będzie, jak nie wrócę z tej bitwy? Jakiś zabłąkany bułat pierś mi rozerwie?... Westchnął ciężko i odszedł do Guillaume'a. Ty też mną pewno gardzisz, co? powiedział ściszonym głosem do wierzchowca głaszcząc go po szyi i dosiadł go zaraz, oczekując wymarszu.
-
Spytko po polsku (przed zbiórką rycerstwa)
Przywdziewając zbroję zobaczył jak jego żona chwyta za swój łuk. Czyżbyś się również na bitwę z niewiernymi wybierała?
-
Katarina
Spojrzała na męża ze zdziwieniem... A juści!.......powiedziała z energią w głosie ...... Chyba nie myślał......łeś, że poz..wolę Ci walcz..yć i nie być, przy Twoim bo.....ku(wyciszając już i zwalniając słowa i głos)... W tej chwili położyła swe dłonie na swoim brzuchu i opuściła w jego kierunku głowę. stałą tak przez chwilę nieruchomo.. Dotarło coś bardzo ważnego do niej....
Rozpłakała się nagle bo zrozumiała, że być może nie ma w swoich rekach już tylko swego życia....
upuściła swój łuk na ziemi i objęła za szyję męża.... Obiecaj mi, prosze obiecaj, że wrócisz.... !
-
Spytko po polsku (przed zbiórką rycerstwa)
Objął żonę i odpowiedział scałowując Jej łzy No już, nie roń śloz, bo serce się mi kraje, jakby niewierny kindżał w nim obracał. Obiecuję iże wrócę do Ciebie. Jak to dawniej w Bizancjum mówili, z tarczą lub na niej. Nie mam zamiaru z Twoich ramion pchać się w objęcia Kostuchy, jak żem Ci już prawił wczoraj. Nie po tom Cię za żonę pojął, by smutek na Ciebie sprowadzać i żałobę. Pytałem się, bo po prostu lękam się o Twe życie, tak jak Ty się o martwisz o moje, a także o żywot naszego dziecka.