Catherine
Ach,rozumiem.... - odparła Ricie i zajęła miejsce,starała się nie dać po sobie poznać jak obco czuje się przy tak suto zastawionym stole jednak nie do końca jej to wychodziło....Nie wiedziała także za bardzo jak się powinna zachowywać....
Wersja do druku
Catherine
Ach,rozumiem.... - odparła Ricie i zajęła miejsce,starała się nie dać po sobie poznać jak obco czuje się przy tak suto zastawionym stole jednak nie do końca jej to wychodziło....Nie wiedziała także za bardzo jak się powinna zachowywać....
Kersijana
Piękność szuka pięknego miejsca i znajduje.... Znaczy, że marzysz o czymś.... Skończyła pleść wianek i włożyła go na głowę księżnej... Nie ciekawi Cię Pani Co Nordolka robi w Twym mieście?
Catherine:
Mimo krępującej sytuacji, otuchy dodała Ci Adela przykładając swoją nogę do Twojej i delikatnie ją gładząc palcami. Margaret z Ritą coś cicho gadają niezrozumiale, ale wyglądają już jak dobre koleżanki. Ealrded rzekł - a więc, jakaż to sprawa cię tu przywiodła, pani?
Kersijana:
Anna ucieszyła się gdy założyłaś wianek na jej głowę. Ciekawi mnie, ale nie chciałam psuć chwili... Odparła patrząc Ci w oczy.
Catherine
Dzięki siostrze poczuła się nieco lepiej i odparła - Wpierw panie muszę Was prosić byście dali słowo że to co powiem nie opuści tej komnaty....Wydajecie mi się być ludźmi honoru ale to sprawa zbyt wielkiej wagi....
Catherine:
Oboje złożyli przysięgę i zaczęli Cię uważnie słuchać...
Catherine
A więc przybyliśmy tu z ramienia Beatrice,prawowitej następczyni tronu Sarleonu,uzurpator Ulryk wymordował jej rodzinę i przejął tron siłą,tylko ona ocalała....Przybyliśmy by prosić o to by Twój zakon panie,udzielił jej wsparcia i pomógł w odzyskaniu tronu....Mimo że jest młoda to ma odważne i wielkie serce,dobre i prawe,jest także szlachetna i waleczna,a przy tym ma bardzo mądrą opiekunkę,noldorską szlachciankę,która zastąpiła jej zmarłą matkę i wychowała jak własną córkę,może i zdarza jej się wciąż popełniać głupstwa z racji młodego wieku ale jestem pewna że będzie dobrą królową.... - mówiła szczerze i z pełnym przekonaniem we własne słowa,a niepewność malała z każdym kolejnym wypowiedzianym słowem aż wreszcie zniknęła zupełnie
Catherine:
Ealdreda bardzo zdziwiły Twe słowa... Beatrice powiadasz... I akurat do mnie się skierowałaś, musisz więc wiedzieć, że wielki mistrz mego zakonu jest kutasem którego nie obchodzi nic od dawna. Ale jest problem, Ulryk jest dobrym wodzem i wojownikiem, nie będzie łatwo nastawić rycerzy przeciw niemu. Nie mówiąc o tym, że i ja póki nie poznam tej całej Beatrice, nie złamię przysięgi... Która wprawdzie jest nieważna, jeśli to co mówisz jest prawdą.
Rita wtrąciła - a ładna chociaż ta Beatrice?
Catherine
Tak,jest śliczna i urocza hihi - odparła Ricie,jednak zaraz spoważniała,chrząknęła i dodała - Przysięgam że to co mówię jest prawdą....Beatrice może ma wady,bywa niezdarna i niemądra jak każdy z nas gdy był w jej wieku,ale odwagi i serca do walki mógł by jej nie jeden Twój rycerz pozazdrościć,do tego świetnie radzi sobie z mieczem i nie ustąpi uzurpatorowi pola w prowadzeniu ludzi do bitwy....
Kersijana
Równie spojrzała jej w oczy lecz można w nich było odczytać zakłopotanie... To trochę krępujące gdy tak na mnie patrzysz....
Kersijana:
Och wybacz, nie chciałam cię wprawić w zakłopotanie - rzekła Anna, nieco się uśmiechając. A więc... Co cię sprowadza do Larii Kersi?
Catherine:
Hehe, to widzę że idealna dziewczyna z niej nie jest, ale to jak z Ritą więc mi nie przeszkadza hehe - rzekł Ealdred uśmiechając się do córki, a ta mu w zamian język pokazała.