-
Agnes z Katariną wyruszyły za hufcem rycerzy, włączając się do niego bez żadnych podejrzeń...
25 listopada 1177 roku, nieopodal zamku Montgisard...
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com...75a60dc06f.jpg
Jechaliście kilka godzin w stronę Ibelinu, w pobliżu którego znajdował się teraz Saladyn ze swoją wielką armią. Waszemu pochodowi towarzyszyły śpiewy, podnoszące na duchu. Prawdziwym jednak pokrzepieniem dla serca było dołączenie do was około 150 Templariuszy, wybornych rycerzy na koniach. Wreszcie, stanęliście na dużej, piaszczystej równinie z zamkiem Montgisard, po waszej prawicy. Daleko przed sobą, dostrzec też można ogromną chmarę wojowników, wręcz przytłaczającą swą wielkoscią, przeciw garstce was, liczących około 600 konnych i 3000 pieszych. Armia Jerozolimy zatrzymała się.
Król wyraźnie zmęczony, zsiadł z konia z pomocą dwóch pachołków i ukląkł przed wielkim krzyżem. Za nim cała armia padła na kolana zmawiając w myślach swe modły. Zapadła cisza, upiorna cisza...
-
Spytko:
Ukląkł przed krzyżem przyłączając się do modłów. O jedno Panie pokornie Cię proszę, daj mi wrócić cało do Mej Żony, która czeka na mnie w Twym świętym mieście Jeruzalem.
-
Katarina
Jak i wszyscy zsiadła z konia i uklęknęła.
Wcześniej szukała wzrokiem Lubego ale nigdzie go nie widziała.
Miej w opiece swe dzieci panie i od złego je uchroń. W imię wiary,którą rodziciele w nas wszczepili daj nam pewną rękę i siłę by pogański pomiot zgromić i w pył zamienić. Święte miejsce zagarnąć przyszedł i chrześcijan krwawym grotem i mieczem przeszyć. Jeśli przyjdzie głowę złożyć dziś na tym piachu to spowiedź przed Tobą zmawiam. Za grzeszny żywot i słabą wiarę przepraszam i o zmiłowanie dla siebie i bliskich proszę..
-
Robert
Zsiadł z konia i padł na kolana przed krzyżem jak inni rycerze - Panie,cieszę się że Agnes i Charlotte na mej drodze postawiłeś,dusza i myśli me spokojne wiedząc że obie bezpieczne za murami miasta są i czekają na mój powrót. Daj mi i wszystkim rycerzom swą łaskę i potrzebne siły byśmy ponownie nasze damy ujrzeli w zdrowiu i spokoju i zwycięstwo nad niewiernymi odnieśli. Amen
-
Bertrand
Zeskoczył z Guillaume'a i ukląkł razem z pozostałymi. Mnie możesz zabrać Panie, za to, com jej zrobił... Ale tym wszystkim dzielnym rycerzom pozwól przezwyciężyć Saracenów, coby do swych żon mogli spokojnie wrócić.
-
Charles de Tournemire
Kapłan zsiadł ze swojego wierzchowca i uklęknął razem z resztą - Prosimy Cię, Panie... Dopomóż nam dając nam odwagę i siłę, abyśmy my, Twoi oddani słudzy mogli pozbyć się tej zarazy, jaką są Saraceni. Ci, którzy nie uznają Ciebie, ani Syna Twego, ani Ducha Świętego. Ci, którzy odtrącili naszą wiarę, jaką jest chrześcijaństwo... A tym, którym się nie uda wybacz za ich wszystkie występki, które uczynili przeciwko Tobie i daj im życie wieczne...
-
Po chwili wszyscy powstali już z modłów, wszyscy poza królem, któremu zaczęto się przyglądać. Ten jednak w końcu również uniósł się na równe nogi, po czym wyczerpany i tak ciężko chory, doznał jakoby po modlitwie przypływu sił oraz wskoczył na swego rumaka nie pomagając sobie nawet strzemieniem. Na to wszyscy rycerze zaczęli krzyczeć - Baldwin! Baldwin! Baldwin! Dumny władca zaczął galopować przed całym swym rycerstwem o dobywając miecz, wykrzyczał - oto Saladyn przed nami! Oto rozjuszona nawała niewiernych, która zamierza splądrować to, co należy się nam, wiernym Bogu chrześcijanom, byśmy mogli oddawać mu cześć na Ziemi Świętej, po której sam Jezus stąpał! Obowiązkiem naszym dziś stanąć do walki, ofiarować swą krew, swój żywot! A więc? Naprzód! Naprzód z imieniem Boga na ustach! Szarża!
Cały ogromny hufiec ruszył jeszcze powoli, stępa w stronę saracenów...
-
Spytko po łacinie:
Dosiadł Trzaskawicy i ruszył wraz z innym naprzeciw wrogom. Nagle palnął się otwartą dłonią w kolczej rękawicy o hełm, aż zabrzęczało O Jezusie Nazareński, zapomniał bym o najważniejszej modlitwie!
Ojcze nasz, któryś jest w niebie
święć się imię Twoje;
przyjdź królestwo Twoje;
bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi;
chwały naszej rycerskiej daj nam dzisiaj;
i odpuść nam nasze winy,
jako że my nie odpuszczamy naszym winowajcom;
i nie wódź nas na pokuszenie;
ale nas zbaw od Złego.
Amen!
-
Robert
Na modlitwę Polaka na chwilę przestał myśleć o czekającej ich bitwie i niezliczonym nieprzyjacielu i mimowolnie uśmiechnął się pod nosem kwitując ją krótkim - Amen!
-
Charles de Tournemire
... Ciekawa wersja tejże modlitwy... - mruknął pod nosem, po czym starał się wycofywać do swoich braci zakonnych księży, oraz medyków tak, by nie utrudniać reszcie jazdy. Szarżować na wroga nie ma zamiaru. Bardziej się przyda im żywy, niż martwy. Podjechał gdzieś trochę na bok...