Catherine
Później skarbie,nie przy stole.... - odparła szeptem,jednak nie zabrała jej nóg ze swoich kolan i jedynie dopiła kielich wina
Wersja do druku
Catherine
Później skarbie,nie przy stole.... - odparła szeptem,jednak nie zabrała jej nóg ze swoich kolan i jedynie dopiła kielich wina
Kersijana:
Och Kersi... Pewnie że możesz... Ale czemu akurat stopy tak sobie upodobałaś? Spytała z uśmiechem, choć widzisz że jest jej bardzo miło.
Catherine:
Wiem, ale tak mi wygodnie - odparła Adela i zamruczała. Ealdred rzekł - wybacz mi pani, za krzywdę uczynioną twemu rycerzowi. Niefartownie się złożyło, że katapulta ma wadę konstrukcyjną i pocisk poleciał w bok...
Kersijana
Bo są miłe w dotyku i piękne? Nie wiem... Naprawdę nie wiem, ale mam słabość do nich i tak samo jak moje ktoś dotyka.... Kersi bardzo delikatnie gładziła jej stopy masując dokładnie i powoli każdy kawałek.... A widzę, że i tobie się to podoba... Uśmiechnęła się do niej.....
Catherine
Nie szkodzi panie,domyślam się że nie celowo zniszczyłeś własną bramę hihi,ważne że to tylko rana i już się nim dobrze zajęto.... - odparła z uśmiechem,kładąc jedną dłoń na nodze siostry, jednak zaraz pospieszyła ze sprostowaniem - Ale gwoli ścisłości to nie jest mój rycerz,znam go ledwie parę dni....
Kersijana:
Anna pomrukiwała w trakcie tego masażu, cały czas patrząc to na Twoje oczy to na dłonie, które tak zręcznie dawały jej przyjemność. Gdy skończyłaś masować jedną jej stopę, przyłożyła Ci ją delikatnie do podbródka, dotykając go palcami i co chwila smagając nimi po Twych ustach.
Catherine:
Oj tam, ja mojej żonie się oświadczyłem po dwóch dniach znajomości, kochamy się do dzisiaj - odparł Ealdred i się roześmiał. Rita dodała - mój tatuś zawsze miał szczęście, a ja to co... Tyle szukam i nic...
Kersijana
Gdy księżna uniosła swą nogę przytykając ją do ust Kersi. Twoja kobiecość właśnie się do mnie uśmiecha... Anno My nie możemy teraz... Jeśli teraz się zapomnimy to skończy się to przelotnym romansem i zapomnimy o sobie.. Dajmy nam szansę się poznać i polubić. Kersi pocałowała jej podbicie stopy głaszcząc ją po udzie. Ale powoli odsunęła ją w dół.... Gdy Intymność księżnej była znowu zakryta uśmiechnęła się do niej znowu... Tak jest o wiele lepiej....
Catherine
Jakie to wspaniałe....A gdzie ona jest panie? Chętnie bym ją poznała.... - odważyła się zapytać o wciąż nieobecną żonę marszałka i zaraz dodała do Rity - A Ty pani nie martw się,taka ładna dziewczyna jak Ty na pewno znajdzie swojego wybranka,to kwestia czasu kiedy spotkasz kogoś odpowiedniego....
Catherine:
Rita uśmiechnęła się uroczo na Twe słowa. Ealdred zaś odrzekł - jest teraz w Sarleonie, u swego brata. Na pewno się poznacie, jeśli sprawa będzie się tak toczyć. Ale jeszcze dziś wyślę jeźdźców, by ją sprowadzili z powrotem bo szykuje się niezła wojna hehe.
Kersijana:
Ale lubimy się chyba...A ja nie mogłabym związać się z tobą na stałe, tak jak ty ze mną. Mam męża a ty ukochanego... Nie możemy być razem i tak... Dajmy więc sobie nieco rozkoszy, a nasza znajomość niech rozkwita w stronę przyjaźni... Anna wzięła do rąk Twą nogę i zaczęła powoli zdejmować Twój but.
Catherine
To prawda,obyśmy wszyscy wyszli z niej cało.... - rzekła nieco smutniejąc bowiem zdała sobie sprawę jak wielkim ciosem by była strata którejkolwiek z ukochanych dziewczyn,na chwilę aż przymknęła oczy i westchnęła ciężko.... - Ehh,kiedyś może i byłam sama ale było łatwiej,nie dało się mnie zranić,a teraz?Ehh,szkoda gadać....
Kersijana
Wśród moich przyjaciół jest ktoś kto potrafi czytać w mych myślach... To nie będzie już naszą tajemnicą... Myślisz o dawaniu sobie wzajemnie rozkoszy jak o czymś normalnym? Aniu.... Damy sobie tą odrobinę rozkoszy i przejdziemy potem do porządku dziennego? To się nie uda... Skończy się na tym, że się znienawidzimy.... Wybacz ale ja nie mogę Go zdradzić, choć przyznam że bardzo mi się podobasz i czuję że mam słabość do Ciebie... Kersi nie oponowała gdy księżna ściągała jej trzewika z nogi. Oparła się na łokciach podnosząc nogę. Zdawała sobie sprawę też z tego że i jej kobiecość rezolutnie wygląda na księżną....
Zauważyła jej wzrok.... Wystawiamy się wzajemnie na próbę.... Nie wiem czy jesteśmy na to gotowe....